Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

wtorek, 27 grudnia 2011

Sylwestrowe przekąski z ciasta francuskiego

Święta, święta i po świętach.
Przynajmniej raz, jak nie dwa razy do roku to słyszę z wielu ust.
Przygotowań ogrom, a tu ani człowiek/kurczak/Kot się obróci i już po…
Tak jak sobie pomyślę (czasem) to chyba wolę je spędzać w ciszy i spokoju, w małym gronie, więcej ruszając się (ewentualnie leżąc) niż przeżuwając.
Nie, nie narzekam na tegoroczne, było wesoło, gwarno, suto. Ale dobrze, że już można odpocząć ;)
No nie tak do końca, bo za niecały tydzień sylwester!
Jeśli zostajemy w domu lub idziemy do znajomych warto i tu zadbać o jakieś smaczne menu. Oczywiście: lekkie co by poskakać można było, a także szybkie w przygotowaniu, co by odwalić się można było ;)

Dziś przekąski na „raz do buzi” z ciasta francuskiego. Smaczne, proste i szybkie (nie biorę pod uwagę ambitnego robienia ciasta francuskiego w domu ;) )
Jakieś malutkie krokieciki, kanapeczki, pierożki, czy jak tam zwał, z ciasta francuskiego są na każdej imprezie :)



Roladki francuskie z pesto
Ciasto kroimy na prostokąciki. Na każdym rozsmarowujemy warstwę pesto (nie za grubo, bo wypłynie. Zawijamy jak roladę, ale boki delikatnie przyciskamy, by się połączyły.
Wierzch smarujmy roztrzepanym jajkiem. Pieczemy w 180 stopniach ok. 20 minut- do zarumienienia ciasta.



Pierożki z ciasta francuskiego z pieczarkami i żółtym serem
Pieczarki i cebulę obieramy, kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę, szklimy cebulę, po czym dodajemy pieczarki i smażymy do odparowania soków.
Ciasto kroimy w trójkąciki. Na każdy kładziemy kawałek sera żółtego i łyżeczkę farszu pieczarkowego. Można ser posmarować keczupem. Brzegi ciasta łączymy i sklejamy- tak by wyszły trójkątne pierożki.Wierzch smarujemy roztrzepanym jajkiem. Pieczemy 180 stopniach- do zarumieniania ciasta.


Ciasto francuskie z kindziukiem i pieczarkami
Ciasto francuskie pokroić na niewielkie prostokąciki.
Pieczarki i cebulę obieramy, kroimy w drobną kostkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę, szklimy cebulę, po czym dodajemy pieczarki i smażymy do odparowania soków.
Na środek każdego prostokącika kładziemy plasterek kiełbasy, a następnie łyżeczkę farszu. Brzegi ciasta można posmarować roztrzepanym jajkiem.
Wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy do zarumienienia ciasta-ok. 20min.

sobota, 24 grudnia 2011

Słodki upominek

Piątek upłynął mi pod literką P jak Pieczenie.
Od wczesnego popołudnia stałam ja w kuchni z wałkiem w ręku, i mimo wielkiej ochoty nie walnęłam nim Kota, a wałkowałam. Najpierw oczywiście ciasto wyrabiałam, potem dopiero wałkowałam, ale ten wałek jakoś tak mi w pamięci najlepiej utkwił.
A wyrabiałam, wałkowałam i piekłam, gdyż w Wigilijny wieczór postanowiłam wszystkich obdarować jakimś drobiazgiem.
A czy nie najlepszy jest własnej roboty prezent?
Słodki prezent?
Domowe ciasteczka?
Moim zdaniem to smaczny drobiazg i jeśli jutro zobaczę choć u jednego obdarowanego uśmiech na twarzy będę pewna, że warto było!
Kruche ciasteczka z nutą pomarańczy

Zeszło mi do 3 w nocy. A to dzięki Kotu, który aktywnie mi przeszkadzał (hasło wieczoru: „LLordzik daj mi siłę bym nie zabiła tego Kota”), no i ambitnym planom zrobienia własnoręcznie torebek. Zrobiłam, ale jakoś tak mi się wydaje, że śpiąca jestem!

Dorośli dostaną mieszankę dwóch rodzajów ciasteczek pomarańczowych, natomiast dzieci- śmietankowe zoo, w którym znajdą i kotka, i jeża, słonika i misia. Ten jeden czarny kocur to oczywiście moja wściekła na cały świat Pola ;)
Ciasteczka maślane


Chciałam tu jeszcze podziękować LLordzikowi: leżał całe popołudnie i wieczór na kanapie i mi nie przeszkadzał (co najwyżej czasem ciasteczka podkradał). Miałam tzw warunki do pracy ;)

P.S. WESOŁYCH ŚWIĄT

Ciasteczka pomarańczowe

Kruche ciasteczka z nutą pomarańczy
za Rysz 

  • 150g mąki
  • 90g masła pokrojonego na kawałki
  • 50g mąki migdałowej (drobno zmielonych migdałów)
  • 50g cukru (u mnie nieco więcej)
  • półtorej łyżki skórki otartej z pomarańczy
  • 1/8 łyżeczki soli
  • lekko ubite żółtko z dużego jaja
  • 2-3 łyżki soku pomarańczowego

W misce wymieszać mąkę z solą, dodać masło, mąkę migdałową, cukier, żółtko, sok i skórkę pomarańczową, zagnieść ciasto. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i umieścić w lodówce na pół godziny. Po wyjęciu podzielić kulę na dwie części, utoczyć z nich wałeczki o średnicy ok. 3-4 cm. Pokroić w plastry o grubości 1 cm, ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, spłaszczyć dłonią. Ważne - między ciastkami powinny być spore odstępy! Piec na złoto (około 15 minut) w temperaturze 160 stopni, termoobieg.
Po wyjęciu z piekarnika ciastka są miękkie i delikatne, należy je ostrożnie zdejmować z blachy łopatką.
Można polać stopioną czekoladą, najlepiej gorzką.

Ciasteczka pomarańczowe
za Pepa w kuchni 

  • skórka z pomarańczy
  • sok z połowy pomarańczy
  • 80 g masła
  • 60 g cukru trzcinowego
  • 1 jajko
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 250 g mąki

Piekarnik nagrzać do 180 stopni C.
Cukier rozgnieść z masłem, dodać sok i skórkę pomarańczową. Wlać roztrzepane jajko.
Do mąki dodać proszek do pieczenia i wymieszać, przesiać. Dodać do masła z cukrem i wyrobić miękkie ciasto, które będzie się dało rozwałkować. Przed pieczeniem powycinać foremką kształt ciasteczek.
Włożyć do piekarnika i piec 10-15 min. Moje piekły się 15 min.

Ciasteczka śmietankowe

  • 430g mąki pszennej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 200g roztopionego masła
  • 1 jajko
  • 150g cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • kilka kropel aromatu śmietankowego

Wymieszać suche składniki. Dodać przestudzone masło i jajko. Zagnieść sprężyste ciasto. Rozwałkować na grubość ok. 1cm i wykrawać ulubione kształty. Piec przez 10-15 minut w temperaturze 180 stopni Celcjusza- aż nabiorą złotego koloru.



środa, 21 grudnia 2011

Świąteczne pierniczki na ostatnią chwilę

Ciąg dalszy mojego piernikowania i nauki dekorowania ciasteczek.
Jak widać na załączonych zdjęciach, naukę muszę kontynuować i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć ;)
Ale jeszcze dojdę do perfekcji.
Dziś na talerz lądują pierniczki zrobione z dwóch przepisów.
Jedne (te od Dorotus76 ) wymagają leżakowania, aby mogły zmięknąć- moje w sumie już po kilku dniach były mięciutkie. Jednak miałam z nimi niemałe przeboje, gdyż ciasto bardzo się kleiło. Nie wiem czy za krótko wyrabiałam, czy taki już ich urok, ale ciasto bardzo się kleiło przy wałkowaniu i żadne tam podsypywanie mąką nie pomagało. I problem miałam z przenoszeniem ich na blachę, bo albo za cienkie i się rozpadały, albo za grube- już po upieczeniu.


Drugie (te od Margot, która z kolei ma je od Adriany) można zrobić kilka dni przed świętami- podobno, bo oczywiście moje wyszły twarde jak kamień (podejrzewam, że za dużo mąki sypnęłam), ale to nie ujmuje im smaku. Teraz sobie leżakują z jabłuszkiem w zamkniętym pojemniku i mają czas by zmięknąć :)
No cóż, spróbujemy jeszcze raz, może z innym przepisem.


Oczywiście w czasie robienia ciasta, pieczenia i dekorowania moja wierna pomocnica dzielnie mi przeszkadzała ;)


Pierniczki za Dorotus76 (bez zmian)
Składniki na około 100 sztuk:

  • 55 dag mąki (+ więcej do podsypywania)
  • 30 dag miodu (z miodem sztucznym pierniczki szybciej będą miękkie, niż z prawdziwym)
  • 10 dag cukru pudru
  • 12 dag masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • przyprawa do piernika - około 60 g (można dać mniej)
  • kakao (opcjonalnie, tym razem dałam 2 łyżeczki)


Miód podgrzać (wg autorki przepisu) i wymieszać z pozostałymi składnikami, wyrobić, aż ciasto będzie jednolite w przekroju (ja miodu nie podgrzewałam, rozpuściłam za to masło = świetnie się wałkowało). Wałkować podsypując mąką (ja na grubość około 2-3 mm, ale można grubsze - grubsze są bardziej miękkie po upieczeniu). Wykrawać pierniczki.
Jeśli chcemy pierniczki z otworkiem do przewlekania, otworek robimy przed pieczeniem (słomką, lub lepszy - pomysł - wykałaczką, kręcąc nią).
Jeśli chcemy witrażyki, również przed upieczeniem, w dużym pierniczku wykrawamy mniejszy otworek, nasypujemy do niego pokrusznych landrynek (z górką) i pieczemy na papierze do pieczenia, ściągając po ostygnięciu.
Jeśli chcemy pierniczki dekoracyjne - smarujemy przed pieczeniem powierzchnię pierniczka roztrzepanym jajkiem, naklejamy cukrowe perełki, orzechy-takie, które nie rozpłyną się w czasie pieczenia!(mój dopisek)
Piec około 8 - 10 minut (piekłam 7 minut) w temperaturze 180ºC, jeśli z witrażykami 11 - 12 minut w temperaturze 150º.
Lukrujemy lub polewamy czekoladą po upieczeniu.
Pierniczki po upieczeniu są twarde, później zmiękną (należy je przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku). Bardzo długo i dobrze się przechowują (nawet kilka miesięcy). Można upiec je kilka tygodni przed świętami, lukrowanie zostawiając na później.

Ciasto piernikowe na pierniki do podjadania (Margot/Adriana)

  • 2 szklanki maki
  • 3/4 szklanki ciemnego cukru trzcinowego
  • 4 łyżki miodu
  • 1 łyżka melasy- dałam miód
  • 1 jajko
  • saszetka drożdży 7gr
  • 2 duże łyżki masła
  • łyżeczka sody
  • łyżka kakao
  • 2 łyżki przyprawy do piernika
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • szczypta mielonych goździków
  • szczypta mielonego pieprzu czarnego
  • szczypta gałki muszkatołowej


Miód, melasę, przyprawy, kakao podgrzewam. Dodaję pozostałe składniki i wyrabiam gładkie ciasto. Ma być konsystencji plasteliny (jeżeli nie jest dosypuje maki, lub dolewam miodu w zależności czy za suche czy za rzadkie). Ciasto wałkuję między dwoma kawałkami folii spożywczej. Wałkuję na grubość około 0.5 cm, może troszkę więcej. Wykrawam ulubione kształty- najlepiej duże, nie a bardzo spiczaste- bo te lubią się przypalać. Piekę 7-9 minut w 190 stopniach Celcjusza. Kiedy ostygną pakuje do dużego słoja i zamykam szczelnie.

wtorek, 20 grudnia 2011

Leśne smaki

Dawno dawno temu, bo aż ponad 2 tygodnie temu, gotowaliśmy i poznawaliśmy leśne smaki w Marko.
Większość uczestników już opisała swe wrażenia, ja niestety, nie posiadając zdjęć kombinowałam jak je zdobyć ;) Kombinacje zakończyły się sukcesem (dziękuję dziewczyny) i już mogę kilka słów od siebie dodać.
Rozpisywać się nie będę, bo myślę, że Zemfi czy Hania-Kasia opisały wszystko rewelacyjnie.
Ja od siebie dodam tylko, że było naprawdę fajnie, smacznie i wesoło. A co najważniejsze pouczająco!


Żartów było co niemiara, a aromatyczne dania jeszcze w domu czułam.

Bardzo lubię tego typu warsztaty, bo nie dosyć, że spotykamy się z kulinarkami, to jeszcze wspólnie pichcimy i poznajemy nowe smaki i kuchenne tricki.


A jak jeszcze na stół wjeżdżają piergi z jagodami (których ja nie muszę robić) to w ogóle jestem 7 niebie ;)


Zemfi dzia za wspólnie działania i walkę z nożami;)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Szarlotko-Tarta na kruchym spodzie

Ową szarlotkę, zwaną przeze mnie tartą, (gdyż robiona była w formie do tarty itd. itp.), robiłam w prezencie na imieniny znajomego – Pana J.
W sumie o niej zapomniałam, ale Hrabianka Mama mi przypomniała, proszą o przepis na coś smacznego ala tartowego, niekoniecznie na typowo kruchym spodzie.
Ten przepis jest idealny, a szarlotko-tarta naprawdę smaczna- LLordzik powiedział, że dla Pana J. to robię lepsze niż dla niego… - przez co Pan J. dostał tylko połowę, a drugą zgarnął LLordzik.
Jedyne o co mogłam się do niej przyczepić to za wysoki spód. A wyszedł on taki wysoki dlatego, gdyż wzięłam za małą formę. Zatem jeśli ktoś chce na cienkim spodzie to polecam formę o średnicy 28cm (jak pisze autorka przepisu), a jeśli taki wysoki spodzik komuś się podoba, to polecam formę o średnicy 24cm- takiej jak moja.
Ale nie owijając w bawełnę, szarlotko-tarta ta na pewno zagości jeszcze na moim stole :)




Szarlotko-tarta na kruchym spodzie
za autorką
Ciasto
  • 500g mąki
  • 250g margaryny
  • 90g cukru pudru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki śmietany

  • masło do wysmarowania formy
  • bułka tarta 

Na wierzch
  • 4 jabłka- najlepiej słodko-kwaśne
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżka cukru pudru

Mąkę przesiałam z cukrem pudrem i proszkiem do pieczenia, dodałam margarynę, śmietanę i żółtka. Szybko zagniotłam ciasto. Formę wysmarowałam masłem i wylepiłam 2/3 zrobionego ciasta. Odstawiłam do lodówki na godzinę. Pozostałą część ciasta zawinęłam w folę spożywczą i włożyłam do zamrażalnika.

Jabłka umyłam, obrałam i pozbawiłam gniazd nasiennych. Starłam na tarce o grubych oczkach i wymieszałam z cynamonem oraz cukrem pudrem.

Schłodzone ciasto posypałam bułka tartą, wyłożyłam na nią jabłka, a na sam wierzch starłam ciasto, które mroziło się w zamrażalce.

Piekłam ok. 70-80 min w 160 stopniach Celcjusza- aż wierzch się zezłościł
Ostudzone oprószyłam cukrem pudrem
.

piątek, 16 grudnia 2011

Kurczak z pieczarkami i czosnkowym ryżem

Po słodkościach wszelakich pora na coś bardziej wytrawnego.
Coś eksperymentalnego, a jednocześnie bardzo smacznego.
Mięsno-pieczarkowego, a pieczarki to mogłabym jeść na okrągło.
W miarę szybkie, proste i ….
…i polecam na obiad :-)




Kurczak z pieczarkami i czosnkowym ryżem
2 porcje

  • pierś z kurczaka
  • ryż brązowy 100 g
  • ryż dziki 50 g
  • 300 g pieczarek
  • mała cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • oliwa
  • sos sojowy
  • pieprz
  • przyprawa do kurczaka

Ryż ugotować. Odcedzić.
Kurczaka oczyścić, podzielić na dwa kawałki i zalać mlekiem wymieszanym z sosem sojowy- odstawić na 30 min. Po tym czasie wyciągnąć z „marynaty”, oprószyć pieprzem i natrzeć przyprawą do kurczaka. Na patelni rozgrzać oliwę i usmażyć mięso.
Pieczarki umyć, obrać z zewnętrznej skórki i pokroić w plasterki. Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na odrobinie oliwy. Dodać pieczarki, skropić sosem sojowym i oprószyć pieprzem, smażyć aż zbrązowieją.
Na patelni, na której smażył się kurczak zeszklić czosnek i dodać ugotowany ryż. Podgrzewać mieszając kilka minut.
Na talerzach wyłożyć ryż, na nim położyć usmażonego kurczaka, a na nim pieczarki z cebulą.

wtorek, 13 grudnia 2011

Kosmiczna tarta z gruszkami

Były kosmiczne urodziny.
I był kosmiczny tort.
Kosmiczny, bo jak na tort to nie wyglądał ;-)
Znów za tort robiła tarta, ale cóż poradzę że do zrobienia tortu jeszcze nie dorosłam.
Na razie ćwiczymy tarty i inne ciasta. Torty mogą poczekać ;)



A tarta, robiona oczywiście w asyście Kota, dwa razy chciała mi uciec z piekła.
Najpierw nie ponakłuwałam ciasta i jakby to powiedzieć, „lekkiego” brzuszka dostało, przez co musiałam doklejać i część ciasta wyszła bardziej brązowa niż powinna. Potem mi masa śmietanowo-jajeczna zaczęła uciekać dołem na blachę, ale i z nią sobie poradziłam, więc ostatecznie tort wyszedł i za podpórkę świeczki mógł służyć :)



Tarta z gruszkami
przepis pochodzi z blogu Mirabelki + moje modyfikacje
  • 250g mąki,
  • 125g masła,
  • 50g cukru pudru,
  • 1 łyżeczka cukru wanilinowego,
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 1 małe jajko
nadzienie:
  • 3-4 gruszki,
  • 1 łyżka soku z cytryny,
  • 1/3 szklanki śmietany 12% lub 18%,
  • 2 jajka,
  • 2 łyżki cukru,
  • 2 łyżeczki cukru wanilinowego,
  • 1/3 słoika dżemu morelowego,
  • 30g płatków migdałowych

Masło drobno posiekać na stolnicy razem z mąką i cukrem, aż powstanie kruszonka. Dodać cukier wanilinowy, proszek do pieczenia, wbić jajko i szybko zagnieść ciasto (w razie potrzeby można dodać 1 łyżkę zimnej wody). Uformować kulę, owinąć w folię i schłodzić przez godzinę w lodówce.
Po tym czasie wyjąć ciasto, rozwałkować i wyłożyć nim dno i boki formy do tarty/tortownicy o średnicy 24cm. (spód tortownicy wyścielić wcześniej odpowiednio dociętym kawałkiem papieru do pieczenia lub posmarować masłem). Ciasto ponakłuwać i zapiec w 200 stopniach przez 15 minut.
Gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w półplasterki. Skropić sokiem z cytryny.
Jajka roztrzepać ze śmietaną, cukrem i cukrem wanilinowym.
Zapieczony spód posmarować dżemem morelowym, następnie wyłożyć gruszki, całość zalać zalewą z jajek i śmietany. Posypać płatkami migdałowymi.
Piec w 200 stopniach jeszcze przez 20 minut.

piątek, 9 grudnia 2011

Pierwsza tarta - jabłkowa

Nigdy nie piekłam ciast.
Nie odczuwałam takiej potrzeby, bałam się, nie wiem jakoś tak wyszło.
Ale po ciasteczkowym szaleństwie postanowiłam zrobić kolejny krok- upiec ciasto.
Tam kiedyś raz, z pomocą Hrabianki Mamy, upiekłam Oczkowe seksowne, ale o było dawno dawno temu. Teraz jest teraz i trza iść do przodu.
Po pierwsze kupiłam foremkę na ciasto i na tartę.
Po drugie nadarzyła się ku temu okazja- LLordowe urodziny.
Jak urodziny to tort powinien być, ale nie przesadzajmy. Tort w następnym etapie cukierniczej edukacji.
Bez miksera było ciężko, pomocne rady i przepisy oczywiście się pokazały (Aniu, Majanko dziękuję), ale ostatecznie padło na tartę.
I tarta wyszła, i nawet ze smakiem została zjedzona.
I KOT mi oczywiście pomagał i kontrolował sytuację ;)

A teraz, a teraz moi drodzy, ja mam mikser!
Dostałam na przyspieszone kosmiczne urodziny i już niebawem nie zawacham się go użyć :)
Choć nie powiem w szał tart też wpadłam i pewnie ich niedługo trochę się pojawi na blogu.





Tarta jabłkowa z budyniem waniliowym

Ciasto jest sprawdzonym przepisem Oczka, ale dla nas jak na słodką tartę było trochę za wytrwane. Następnym razem damy troszku cukru pudru lub zmielonego brązowego.
1,5 szklanki mąki (przesianej)
100 g masła
żółtko
szczypta soli
3 łyżki zimnej wody

Na wierzch:
3 jabłka – obrane i pozbawione środka
budyń waniliowy
500ml mleka

Najpierw za pomocą dwóch noży (aby nie ogrzewać ciasta za długo ciepłem rąk) posiekałam masło z mąką, a potem dodałam resztę składników i szybko połączyłam do uzyskania jednolitego ciasta. Kulę zawinęłam w woreczek foliowy i na godzinę zostawiłam w lodówce. Potem wałkowałam, umieściłam w wysmarowanej masłem i obsypanej mąką tortownicy i nakłułam widelcem. Na wierzch, celem obciążenia, dałam papier do pieczenia, a na niego Jasia fasolę, którą mam zarezerwowaną tylko do pieczenia. Piekłam ok 20-25 min w temperaturze 180 do 200 stopni (bo termostat w moim piekle żyje swoim życiem). Pod koniec pieczenia usunęłam papier z fasolą.

Budyń gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu w 500ml mleka. Odstawiamy do ostudzenia- nie ma być gorący.

Gdy ciasto upieczemy na wierzch układamy pokrojone w półksiężyce i obrane jabłka (oczywiście bez środka). Posypujemy cukrem brązowym wymieszanym z cynamonem i zalewamy przygotowanym wcześniej budyniem.


środa, 7 grudnia 2011

Ciasteczkowe potwory dwa

Już nie jestem kurczakiem, princess czy misią…
Jestem Ciasteczkowym Potworem, jak to ostatnio stwierdził LLordzik, obserwując moje niedzielne szaleństwo.
Od samego rana do późnych godzin wieczornych piekłam i piekłam ciasteczka. A potem je ozdabiałam, a raczej uczyłam się to robić. Wyrabianie ciasta, wycinanie kształtnych ciasteczek i ich pieczenie szło mi całkiem nieźle, ale ozdabianie to ja muszę jeszcze poćwiczyć.
Tak to bywa z pierwszymi razami, że niestety nie zawsze wychodzą… Ale nie ma to tamto, praktyka z kurczaka stworzy Ciastko-Mistrza! Pomoc i wszelkie rady mile widziane- czym na ten przykład wyciskać cienkie wzorki, bo mam trochę sprzętu, ale z tego się leje ciurkiem :(

A Ciasteczkowym Potworem jest LLordzik mym skromnym zdaniem- gdybym nie pochowała po całej kuchni w różnych dziwnych miejscach owych „dzieł sztuki”, znikłyby tego samego dnia! Pewnie ozdabiania by nie doczekały! O!




W czasie tego niedzielnego szaleństwa powstały pszenno-żytnie ciasteczka cynamonowe oraz 2 rodzaje pierniczków. Ponieważ ciasto na pierniczki mnie nie lubi i wałkować mi się nigdy nie chce, znalazłam na nie sposób- wałkuję pomiędzy dwoma kawałkami folii spożywczej (podpatrzone u Pauliny z Kotlet.tv).




Cynamonowe gwiazdki z cytrusową nutką
Pyszne ciasteczka, znalezione u Majany, która to znalazła je na blogu Dorotus.
Małe modyfikacje od siebie dodałam, bo sok z cytryny zastąpiłam sokiem z pomarańczy (czyli 2 łyżki dałam), a i piekłam krócej (12min) i w mniejszej temperaturze (170 stopni), gdyż pierwsza partia pieczona tak jak podawał oryginał spaliła się przeokrutnie. Zatem radzę pilnować i sprawdzać je jak tam w piecu dochodzą ;)

250 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka cynamonu
100 g miękkiego masła
100 g cukru brązowego (jasnego)
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżka soku z pomarańczy
1 duże jajko

Na posypkę:
2 łyżki cukru i1/2 łyżeczki cynamonu
lub inne dekoracje

Wykonanie:
Mąkę wymieszać z proszkiem, sodą, cynamonem i brązowym cukrem. Dodać miękkie masło w kawałeczkach , jajko (pozostawiając część białka do posmarowania ciastek) i sok. Wyrobić ciasto, uformować kulę. Włożyć na co najmniej godzinę do lodówki.

Po tym czasie rozwałkować ciasto dość cienko, delikatnie podsypując mąką, wycinać dowolne kształty. Układać na blaszce, posmarować lekko roztrzepanym białkiem i posypywać cukrem wymieszanym z cynamonem lub dekorować wedle upodobania.

Piec w temperaturze 190ºC przez około 15 minut (piekłam krócej, około 10 minut). Studzić na kratce.

Pierniczki migdałowe
1 szklanka mąki
140g masła
1 jajko
4 łyżki miodu
2 łyżki przyprawy do piernika
łyżka cukru pudru
kilka kropel aromatu migdałowego
Na blacie wymieszać suche składniki. Dodać masło i posiekać nożem z suchymi składnikami. Dodać jajko, miód i aromat migdałowy. Zagnieść ciasto. Wstawić do lodówki na 1 godzinę. Po tym czasie rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm (najlepiej pomiędzy dwoma kawałkami folii spożywczej).
Wykrawamy foremkami dowolne kształty i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Piec ok. 10-15 minut.

Pierniczki pełnoziarniste
oryginalny przepis- u mnie zmniejszone porcje i brak kakao
150g mąki pszenne
50g mąki pełnoziarnistej żytniej
jajko
65g cukru pudru
50g masła
50g miodu
czubata łyżeczka przyprawy do piernika
½ łyżeczki sody
Wszystkie składniki wsypać do naczynia, wymieszać i wyrobić. Ciasto może być klejące, ale nie dodawać mąki.

Ciasto rozwałkować na grubość 4 mm (nie cieniej) – ja wałkowałam pomiędzy dwoma kawałkami folii aluminiowej.
Wykrawać różne kształty pierniczków. Układać je na blaszce-trochę urosną. Piec w temperaturze 180ºC przez około 8 - 10 minut. Studzić na kratce.



Moje dekoracje (a raczej próbowanie udekorawania):
- lukier gotowy
-biała czekolada
- posypki: cukier kolorowy, maczek i kuleczki gotowe, pałeczki czekoladowe, pisaki cukrowe

Cukier kolorowy zrobiłam zgodnie z instrukcją u Pauliny z Kotlet.tv.
Białą czekoladę roztopiłam w kąpieli wodnej dodając odrobinę mleka.

Pierniczki biorą w akcji Majany

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Klopsiki w sosie pomidorowym i szybkowar

Ciężko mi się ostatnio zebrać w sobie i napisać coś konstruktywnego.
Za mało czasu, za krótka doba, albo zbyt mała moja efektywność…
Czas spędzam głównie poza domem, niestety nie zawsze robiąc to co bym chciała- czyli czytając, gotując, nie robiąc nic- ot tak po prostu
Ale w końcu, znajdując chwilę, bardzo krótką chwilę, mogłam się pobawić i przetestować szybkowar, który otrzymałam własnie do tego celu. Biję się w pierś i bez bicia przyznaję, że czekał on na swój pierwszy raz ze mną (mam nadzieję, że nie narzekał ;) ) z dobry tydzień, jak nie więcej.
Ale bałam się go, wydawał mi się taki duży, taki nie dla mnie, taki trudny do przyjęcia.
Jednak opinie innych bloggerek, które też miały zaszczyt zabawy z nim, przełamały mój strach.
I w ten oto sposób powstały pyszne klopsiki w sosie pomidorowym, które smakowały całej naszej trójce, czyli mi, Poli i LLordzikowi :)
A szybkowaru nie trzeba się bać, przynajmniej szybkowaru Tefal. To, że duży to pikuś, nawet ja dałam radę ;)



Klopsiki w sosie pomidorowym
  • 500g mięsa mielonego np. indyczego
  • 1 duża cebula
  • ząbek czosnku
  • kasza manna- ok. 2 łyżki
  • jajko
  • przyprawa do mięsa mielonego, pieprz, sól
  • oliwa 
  • olej

sos:
  • puszka krojonych pomidorów bez skóry
  • 1,5 szklanki bulionu 
  • 3 łyżki śmietany 12%
  • suszona bazylia
  • papryka mielona słodka
  • pieprz
  • mąka do zagęszczenia sosu

Cebulę i czosnek obrać. Cebulę drobno posiekać, zeszklić w szybkowarze na 2 oliwie i odstawić do ostygnięcia. Mięso wymieszać z ostudzoną cebulą, zmiażdżonym ząbkiem czosnku, jajkiem i kaszą manną. Dodać szczyptę soli i pieprzu oraz przyprawę do mięsa mielonego. Wszystko dobrze wymieszać. Formować małe kuleczki i obsmażyć ze wszystkich stron na oleju. Przełożyć na talerzyk.

Do szybkowaru wrzucić pomidory razem z zalewą i wlać bulion. Zmiksować na gładką masę blenderem. Dodać klopsiki. Zamknąć szybkowar, a gdy para zacznie uchodzić zmniejszyć ogień. Dusić pod przykryciem ok. 10-15 minut.

W kubeczku wymieszać śmietanę z łyżką mąki i wlać do sosu. Dodać suszoną bazylię, pieprz oraz paprykę mieloną. Dobrze wymieszać, zagotować i wyłączyć szybkowar.
Podawać z ziemniakami lub ryżem.

sobota, 3 grudnia 2011

Kuchnia meksykańska - relacja z warsztatów

Tak się fajno złożyło, że udało mi się pójść na urlop.
A w czasie tego urlopu odbywały się w kuchni Knorr warsztaty kulinarne, na które dostała zaproszenie.
Skorzystałam z chęcią, gdyż co jak co, ale naprawdę na takich warsztatach można się wiele nauczyć i dowiedzieć wiele- zwłaszcza o kulinarnych tajnych mocach ;)
Jeszcze fajniej, że wpadła też Grace (tym razem nie z kuchni, a prostu z pracy), co prawda lekko spóźniona, ale dzięki temu zrobiła miłą niespodziewajkę. 


Tematem przewodnim spotkania była kuchnia meksykańska, za którą, jak mi się zdawało- nie przepadam. Spotkanie uaktualniło moje przekonania- lubię kuchnię meksykańską!

Wszyscy gotowali, mnóstwo potraw na nasz szwedzki stół trafiło, i nawet my z Grace coś tam przygotowałyśmy.


Przy naszych stanowiskach powstały dwa dania: krem z marakują i ,,obrzydliwie czekoladowe:P" fondue” (cytat Grace). W sumie to głównie Pan Witek (na zdjęciu poniżej) nam kręcił i ucierał, a my dzielnie chodziłyśmy i testowałyśmy, co widać na niejednym zdjęciu ;) A tekstem dnia było: „Uwaga Pan idzie” – szedł Pan Witek w czasie gdy Grace maczała paluszek w czekoladzie ;)



Warsztaty były naprawdę fajne i dziękuje za zaproszenie. A Pana, Panie Szefie Kuchni, proszę o kolejne warsztaty w sobotę ;) Ja urlopy miewam rzadko ;)



Ponieważ przepisy otrzymałyśmy na płytce, pozwolę sobie opublikować na to fondue- bo było pyszne i bądź co bądź mi było przypisane ;)




Czekoladowe fondue
gorzka czekolada – 250 gramów
paryczki chilli – 3 gramy
margaryna Kasia – 250 gramów
mąka pszenna – 70 gramów
cukier biały kryształ – 165 gramów
jajka – 5 sztuk

Czekoladę z margaryną rozpuścić na parze.
Białka oddziel od żółtek.
Żółtka ubij z cukrem na białą masę, wlej wystudzoną, ale płynną czekoladę. Wszystko delikatnie wymieszaj, dodaj mąkę i jeszcze raz wszystko razem połącz.
Na koniec dodaj ubitą pianę i bardzo drobno posiekaną chilli.
Przełóż ciasto do foremek i piecz w piekarniku w 190ºC przez ok. 12 minut.
Do środka można dodać trochę pokruszonej, gorzkiej lub mlecznej czekolady, aby uzyskać po upieczeniu efekt płynnego nadzienia.