Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

niedziela, 29 maja 2011

Risotto ze szparagami i szynką Szwarcwaldzką

Chciałam pokazać LLordowi jak naprawdę robi się i jak smakuje prawdziwe risotto.
No i oczywiście wszystko szło nie tak! Grrr!
Pomijam fakt, że nie zauważyłam że do łapek biorę słodkie wino. No co! Miało być białe, a takie wzięłam, na słodkość czy wytrawność już nie luknęłam ;)
Wg Llorda najgorsze było to, że czuć było malizną porcji i szynki w potrawie- nie rozumiał że to risotto ze szparagami, a szynka to tylko dla aromatu.
Natomiast wg mnie najgorsze było przesolenie risotta. Ludzie jeszcze tak słonego czegoś na talerzu nie miałam. Proponowałam LLordowi by sobie posłodził lub cuś, jednak jadł wytrwale, podsumowując:
„pewnie chciałaś oberwać, bo zupa była za słona, a nie wyszło!”

No nie wyszło, wszystko zjedliśmy, a potem słony smak zajadaliśmy (Llord kanapką) i zapijaliśmy (ja, oczywiście kawą).



Risotto ze szparagami i szynką Szwarcwaldzką

  • pół pęczka zielonych szaragów
  • 1 posiekana szalotka
  • 200g ryżu arborio
  • 100 ml białego wina
  • 0,5 l bulionu warzywnego
  • kilka plastrów szynki szwarcwaldzkiej
  • czarny pieprz, sól
  • posiekany ząbek czosnku
  • oliwa


Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końcówki i pokroić w 3 cm kawałki. Zblanszować.
Na głębokiej patelni rozgrzać oliwę i zeszklić posiekaną szalotkę. Dodać pokrojoną w paseczki szynkę i chwilę podsmażać. Po chwili dodać ryż. Smażyć 2-3 minuty, aż ryż się zeszkli. Zalać białym winem. Gdy wino odparuje partiami dodawać bulion- ja dolewam po chochelce. Bulion dodawać do momentu aż ryż zmięknie. Pod koniec duszenia dodać szparagi i czosnek. Wyłączyć ogień i przykryć patelnię pokrywką na ok. 2-3 minuty. Doprawić do smaku pieprzem i solą. Posypać parmezanem.
Podawać gorące.

P.s. uważajcie z solą, bo możecie tak jak ja przesolić ;P

czwartek, 26 maja 2011

Burza i Quinoa z pistacjami i ciecierzycą

Zawsze twierdziłam, że burza to nic dobrego.
Co prawda nic mi nigdy nie zrobiła, nie spaliła i nie zniszczyła (odpukać, pfu pfu).
Ale jednak…
Fakt, że pioruny, zwłaszcza nocą, prezentują się efektownie, do mnie nie przemawiał i nie przemawia nadal- a po ostatniej burzy, wątpię by szybko to się zmieniło.

Jeszcze czuję skurcze żołądka na myśl, jak to ja sama, taka mała świeżynka drogowa, musiałam jechać w ciemną noc, którą rozjaśniały tylko ogromne i głośne pioruny, a deszcz lał się z nieba wiadrami, a samochody gnały i miały gdzieś to, że nic nie widać. Widziałam tylko ciemność, prowadziłam wielki (jak dla mnie) samochód, a obok mnie siedział pewien LLord zafascynowały piorunami i próbujący cyknąć im fotkę.
Dojechać do domu dojechałam, ale burzom, zwłaszcza gdy ja siedzę za kółkiem, mówię stanowczo nie!

A jak zgłodniałam przez ten stres! Obżarta na maksa rzuciłam się w domu na jedzenie ;)
Może nie tak kombinowane jak teraz pokazuję, ale nie gorsze.
Ponieważ tamtego nie było czasu fotografować, to dziś polecę Wam mój kolejny eksperyment. Słynne Llordowe robaczki (dla niewtajemniczonych quinoa) z ciecierzycą, pistacjami i suszonymi śliwkami!



A teraz pora na reklamę! W Kidy.pl z okazji Dnia Mamy jest Dzień Darmowej Dostawy! :-)



Quinoa z pistacjami i ciecierzycą
1 porcja

  • 50 g quinoa (komosy ryżowej)
  • 50 g ugotowanej ciecierzycy
  • garść posiekanych pistacji
  • 1 posiekany ząbek czosnku
  • 2 łyżki soku z pomarańczy
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżka posiekanej pietruszki
  • kilka pokrojonych suszonych śliwek
  • bulion (dwa większa objętość jak komosy)
  • szczypta soli, mielonego kuminu, pieprzu cayene


W garnuszku zagotuj bulion z sokiem z cytryny i sokiem pomarańczowy. Wrzuć quinoa i gotuj na małym ogniu do momentu wchłonięcia całego płynu przez „kaszę”. Dodaj czosnek, ciecierzycę, pistacje, śliwki i pietruszkę. Wymieszaj. Dopraw do smaku solą, kuminem i pieprzem. Podawaj ciepłe.



wtorek, 24 maja 2011

Czulent z kurczakiem -Festiwal Kultury Żydowskiej

Już niedługo, a dokładnie 29 maja we Wrocławiu rozpocznie się XIII Festiwal Kultury Żydowskiej SIMCHA.
Festiwal SIMCHA od 13 lat promuje tolerancję i kulturę żydowską. 
Podczas XIII festiwalu Malka Kafka, gospodyni programu telewizyjnego Koszer Macher podczas otwartych warsztatów będzie uczyła jak gotować koszernie i ekologicznie, Mira Gawłowicz - właścicielka jedynej wrocławskiej żydowskiej restauracji - opowie o tradycyjnej kuchni żydowskiej. 

Jako, że w kuchni wciąż eksperymentuje, a kuchnia żydowska nie była mi za dobrze znana, postanowiłam wziąć udział w festiwalu w wirtualny sposób- myślą i żołądkiem ;)

Z kuchnią żydowska do czynienia miałam po raz pierwszy. Czytałam, szukałam przepisów i kombinowałam. Ciężko było mi wybrać jakąś potrawę, a znowu na więcej nie było czasu :( Szkoda, że nie mogę się wybrać na Festiwal, bo dzięki temu mogłabym lepiej poznać ową kuchnię, poznać nowe smaki i inne elementy kultury żydowskiej.

No, ale cóż. Ważne że będę tam duchem i niejako żołądkiem ;)
Wypróbowałam już Czulent z kurczakiem z przepisu Atiny z małą modyfikacją- zamiast fasoli z puszki dałam ugotowaną fasolę adzuki- reszta bez zmian :)



Czulent z kurczaka za Atiną z moją fasolową modyfikacją

  • pierś kurczaka
  • 1 puszka pomidorów
  • ½ szklanki ugotowanej fasoli adzuki
  • ½ szklanki ryżu
  • 1 cebula
  • ząbek czosnku
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka cuminu
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • pieprz cayenne dla zaostrzenia - do smaku
  • sól (opcjonalnie)

Kurczaka pokroić w kostkę, zamarynować w soku z pomidorów z przyprawami. U mnie kurczak marynował się całą noc.

Ugotować ryż. Cebulę drobno posiekać, zeszklić na oleju. Dodać kurczaka wraz z zalewą, podsmażyć. Następnie dodać pomidory z puszki oraz fasolę. Wymieszać, dodać cukier i ewentualnie sól do smaku. Dodać przeciśnięty ząbek czosnku. Na końcu dodać ryż i całość dokładnie wymieszać.

Danie przełożyć do naczynia do zapiekania i zapiekać przez 30 min w piekarniku nagrzanym do 200°C.


sobota, 21 maja 2011

Brokuły z tofu, pestkami dyni i słonecznikiem

Skoro na Paście i Baście zarzuciłam brokułami z tofu to powtórzę to tu, ale w innej wersji.
W wersji bez makaronu i kiełków fasoli mung, a za to z pomidorem, słonecznikiem i pestkami dyni.
Danie robione dawno, jeszcze za czasów mieszkania w Kopernikowie :)
Kiedy czasu było więcej, eksperymentowało się co krok, a też małe porcje i głównie bez mięsne się jadało :)

Było minęło, teraz jest o wiele lepiej i weselej, bo po pewnym czasie ciągłe gubienie się w podziemiach i nadziemiach robi się śmieszne, a zachowania niektórych ludzi już nie dziwią.

A do dawnych eksperymentów zawsze można powrócić :-)



Brokuły z tofu, pestkami dyni i słonecznikiem
1 porcja

  • kilka różyczek brokuł
  • pomidor
  • ok. 100g kawałek tofu pokrojonego w kostkę
  • łyżka słonecznika i pestek dyni
  • czosnek granulowany
  • sos sojowy, olej sezamowy, ocet ryżowy- do marynaty i do doprawienia


Tofu wrzucić do mieszanki sosu sojowego, oleju sezamowego i octu ryżowego i marynować około pół godziny.
W tym czasie ugotować na parze brokuły, a na patelni uprażyć ziarenka.
Tofu usmażyć na patelni teflonowej i wymieszać z pokrojonym pomidorem oraz brokułami.
Doprawić do smaku czosnkiem, sosem sojowym i olejem sezamowym. Posypać sezamem.

niedziela, 15 maja 2011

Quinoa w sosie miodowo-sezamowym z kurczakiem i brokułami

Ostatnio na słynnym FB prowadziłam ciekawą konwersację z niejakim Kulinarnym Podrywaczem.
Nie sądzę by mnie podrywał, zwłaszcza że rozmowę prowadziliśmy na „wallu” LLorda ;)
Ale do czego zmierzam? Zmierzam do pointy jaka zrodziła się z prowadzonego dialogu (nie monologu, proszę pamiętać ;) ). A zrodziła się taka „płenta”: otóż jestem Princesska, Princesska kurczakowa- a takiej moi drodzy w sklepie nie dostaniecie! O! Nawet karta MasterCard za nią nie zapłacicie, i nawet w Erze jej nie dostaniecie ;)

Podobnie jest z dzisiejszym daniem. Takie cuda można dostać tylko na Bemkowie ;) Znów wpadłam do kuchni, zaglądnęłam do szafek i wyeksperymentowałam słynne robaczki z kurakiem i brokułami :-)
Proste, smaczne i zdrowe. A do tego szybkie- zwłaszcza jak się już ma upieczonego kuraka, a dokładniej pałkę (podudzie) jego.



Zatem Princesska kurczakowa zaprasza na kurczakowe robaczki z brokułami. A wszystko posypane uprażonym sezamem!

Quinoa w sosie miodowo-sezamowym z kurczakiem i brokułami
1 porcja
  • 50 g kaszy quinoa
  • kilka różyczek brokuł
  • upieczone udko z kurczaka (zwykłe piekę w folii większą ilość i zamrażam)
  • łyżeczka uprażonego ziarna sezamu
  • czosnek granulowany, odrobina czarnego pieprzu
na sos:
  • łyżeczka sosu sojowego
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka oleju sezamowego
Składniki sosu wymieszać i odstawić na bok.
Kaszę ugotować w podwójnej ilości wody lub bulionu. Brokuł ugotować na parze.
Gdy quinoa wchłonie cały płyn, wymieszać ją z brokułami, mięsem z kurczaka pokrojonym w mniejsze kawałki i sosem. Doprawić do smaku czosnkiem i pieprzem. Przełożyć do miseczki i posypać sezamem.

sobota, 14 maja 2011

Budyń dla dziecka

Ostatnio dostało mi się mejla.
W mejlu pewna Pani pytała mnie czy mam dziecko, bo chciałaby mi przesłać budynie z wapniem stworzone specjalnie dla dzieci w celu przetestowania i skomentowania.

Zgodnie z prawdą napisałam jej, że mam jedno takie duże dziecko, trochę wyrośnięte, ale budynie jak najbardziej lubi i chętnie wypróbuje każde ilości.
Budynie przyszły, a że do pracy to skorzystało troje „dzieci”- dwójka wyrośniętych i jedno małe, gdyż dałam swojemu szefciowi kilka paczek dla niego i jego synka :)



Budyń zrobiliśmy kilka dni temu, gdy ja po sadyście nie mogła nic jeść co musiałabym gryźć, zatem budyń jak znalazł.
Zrobiłam ten o smaku truskawkowym. Łatwo nie było, bo dawno nie gotowałam budyniu i o mały włos grudek nie stworzyłam. Ale udało się i wciągnęliśmy cały garnek. Szkoda, że truskawek nie mieliśmy, bo fajnym dodatkiem by się stały :)

piątek, 6 maja 2011

Kaszka wiśniowo-bananowa z płatkami migdałowymi

Co robią kurczaki jak są głodne?
Jedzą!
A co jedzą? Wypadałoby napisać: co popadnie.
Ale to nie takie proste, to bardziej złożony temat, bo kurczaki wybredne są i nie jedzą byle czego.
Zwykle jedzą makaron… ale co mają zrobić jak są w pracy z pustym pudełkiem po makaronie?
Idą na zakupy!

Poszłam więc na zakupy- nie daleko, bo na miejscu ;).
Była wyliczanka i padło na deserek, na deserek brzoskwiniowy :-)
I wiecie co? Smakował mi, bo nie był tak słodki jak typowe jogurty owocowe, których nie lubię.
Chyba stanę się stałą klientką mojego Kidka, nie dość że coraz więcej produktów mi smakuje, to jeszcze obsługa klienta jest na 6! ;)

W domu miała dalej fazę na jakieś jedzenie „niby” dla dzieci. Wymyśliłam sobie, że zjem kaszkę mannę, ale nie taką zwykłą, a wiśniowo-bananową. Tym razem nie gotową, ale wzorowaną na takiej.
Wzięłam banana, suszone wiśnie, a jako ekstra dodatek dodałam prażone płatki migdałowe.

Niebo w gębie i co najlepsze nikt mi nie podjadał, bo ani Markiz ani LLordzik nie jadają tego typu smakołyków :-)



Kaszka wiśniowo-bananowa z płatkami migdałowymi
1 porcja

  • 60 g kaszy manny
  • pół banana
  • kilka suszony wiśni
  • mleko – w wersji gęstej ok. 400ml
  • łyżka uprażonych płatków migdałowych
  • łyżeczka brązowego cukru
  • szczypta soli

Mleko wlać do garnuszka, dodać suszone wiśnie i postawić na ogniu. Gdy zacznie robić się ciepłe wsypać kaszę i ciągle mieszając gotować aż kasza zacznie gęstnieć. W czasie mieszania i gotowania dodać pokrojone w plasterki banany, cukier i sól. Gdy kasza będzie gotowa, przelać do miseczki i posypać uprażonymi płatkami migdałowymi.