Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

czwartek, 31 marca 2011

Pierogowy klubik weekendowy

Pierogować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej.
Ja o swoich zdolnościach do pierogowania wolę się nie wypowiadać, przemilczeć temat i zrobić dobrą minę do pierogowej gry.
Ale o weekendowym pierogowaniu u Tilii wspomnieć muszę, bo co tam się działo to opowiadać można by było przez rok cały!



Było wesoło, gwarno, smacznie i ….nalewkowo.
No te nalewkowanie wstydu mi przyniosło, bom po jednym kielonku cytrynówki padła jak kawka…Tia, tak mi się dziwnie zrobiło, sennie i jakby jakis helikopter mi się włączył, że zdrzemnąć się musiałam. A to wszystko przez tego jednego karniaka ;)


No, ale pierogowałam też, może moje pierożki nie miały idealnych kształtów, ale były pyszne, zwłaszcza, że przyrządzone wspólnie, z zapałem i radością!
Szkoda, że nie mogłam zostać na niedzielę, bo po zdjęciach stwierdzam, że było równie pysznie!




Tilii ja chcę jeszcze! Dziewczyny dzięki za super sobotę!

Uzbeckie pierogi

Składniki:
250 g mielonej jagnięciny
2 ząbki czosnku
1 cebula
1 łyżeczka prażonego kminu rzymskiego
2 liście laurowe
1 łyżka ziaren sezamu
½ łyżeczki skórki cytrynowej
1 łyżka rodzynków
1 łyżka migdałów
świeża kolendra
świeża natka pietruszki
świeża mięta
oliwa

Ciasto:
2 filiżanki mąki
1 filiżanka jogurtu naturalnego
sól

Przygotowanie: Wyrabiamy ciasto, mieszając mąkę z jogurtem. Odstawiamy na pół godziny. W garnku rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy czosnek i cebulę. Dodajemy zmielony, prażony kmin rzymski, świeże liście laurowe, sól, pieprz i ziarna sezamu. Wkładamy jagnięcinę, natkę pietruszki, świeżą kolendrę, miętę, skórkę otartą z cytryny oraz posiekane rodzynki i migdały. Smażymy, aż wszystkie składniki połączą się ze sobą. Następnie farsz studzimy i wstawiamy do lodówki. Wałkujemy ciasto, kroimy je na kilka kawałków, wycinamy fragmenty o kształcie koła. Na krążkach z ciasta kładziemy farsz. Brzegi smarujemy wodą i zlepiamy. Gotowe pierogi wrzucamy do wrzącej wody. Pierogi polewamy jogurtem i maślanym sosem, przyrządzonym z masła roztopionego na patelni, wymieszanego ze świeżą natką pietruszki, migdałami i rodzynkami.

Źródło: Kuchnia.tv

Sambusek
(Pierogi pieczone z serem)

Ciasto: 250 g mąki
4 g soli
85 g lodowatej wody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
115 g masła
2 łyżki (27 g) oleju

Przygotowanie: Sól rozpuszczamy w wodzie. Mąkę mieszamy z proszkiem, dodajemy do nich masło i rozcieramy, aż całość zacznie przypominać okruchy. Wlewamy wodę i olei i zagniatamy ciasto. Ciasto jest miękkie i lepkie. Przykrywamy je folią i pozwalamy mu odpocząć czas jakiś. jeśli jest zbyt ciepło wstawiamy do lodówki.

Nadzienie serowe:
120 g sera twarogowe przepuszczonego przez praske
1 jajko
1 łyżka mąki
sól
garść posiekanych natki, szczypioru i mięty
sezam do posypania
ew, jajko do posmarowania

Przygotowanie: Wszystkie składniki nadzienia mieszamy na gładką pastę. Ciasto rozwałkowujemy na grubość 3-4 mm i wycinamy z niego 8-10 cm kółka. Na środku każdego układamy łyżeczkę nadzienia i zlepiamy pieroga. Ponoć falbanka jest w tym wypadku nieodzowna, w książce jest nawet stosowna instrukcja ale jej oszczędzę mieszkańcom ojczyzny pierogów. Pierogi układamy na blasze, smarujemy jajkiem i posypujemy sezamem, nakłuwamy widelcem. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 20-25 minut. Jemy na ciepło lub zimno. Można je też zamrozić, czego nie lubię, ale czasem jestem zmuszona.

Źródło: Gospodarna Narzeczona na Jej Kruchym Spodzie (a ona od M.Glezer)

Krucho - drożdżowe pierogi z kaszą gryczaną

Składniki na ciasto:
200 g mąki pszennej chlebowej (lub zwykłej mąki pszennej)
200 g mąki orkiszowej (lub zwykłej mąki pszennej)
100 g masła
1 jajko
180 ml mleka
1,5 łyżeczki suszonych drożdży
1 łyżka cukru
szczypta soli
1 łyżka kwaśnej śmietany
1 łyżeczka ziaren kminku roztartych w moździerzu
1/4 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu

Składniki na farsz:
250 g kaszy gryczanej
350 g twarogu
2 cebule
1 jajko
2 łyżki masła
1 łyżeczka posiekanej mięty (opcjonalnie)
pieprz i sól

Przygotowanie: Kaszę gryczaną ugotować na sypko. Przestudzić. Drożdże rozmieszać z ciepłym mlekiem, cukrem, łyżką mąki (zaczyn) i odstawić na pół godziny, aż zaczyn podwoi objętość. Obie mąki przesiać do dużej miski, dodać pieprz i kminek, wyrośnięty zaczyn, jajo, śmietanę, sól i wyrobić ciasto, aż będzie miękkie, gładkie i lśniące. Pod koniec wyrabiania ciasto powinno mieć konsystencję miękkiej plasteliny. Z ciasta uformować kulę, włożyć do lekko naoliwionej miski, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia, aż podwoi objętość. Po tym czasie ciasto przebić pięścią (odgazować) i włożyć na 15 minut do lodówki. Twaróg zemleć lub przecisnąć przez praskę i wymieszać z kaszą. Cebulę pokroić na drobno i zeszklić na maśle. Do farszu dodać cebulę, jajko, przyprawy i drobno posiekaną miętę (ewentualnie) i wszystko dokładnie wymieszać.
Na dużym kawałku pergaminu do pieczenia cienko rozwałkować schłodzone ciasto (maksymalnie 5mm) i za pomocą szklanki lub okrągłej foremki do wycinania ciastek wykrawać krążki. Każdy krążek rozciągnąć lekko na dłoni, napełnić farszem i zlepić, bardzo mocno dociskając brzegi. Gotowe pierożki układać partiami na blaszce do pieczenia, posmarować mlekiem roztrzepanym z jajkiem i piec do zrumienienia w temperaturze 180°C. Przed końcem pieczenia posmarować pierogi jeszcze raz - będą ładnie błyszczały. Studzić na kratce. Podawać ze śmietaną.

Źródło: Pierogarnia u Usagi, ale na ciasto przepis jest od Poleczki, a na farsz z książki: "Kuchnia polska: dania na każdą okazję", Reader's Digest

Empanadas z wołowiną i serem

Składniki na ciasto (ok. 30 pierożków):
500 g mąki pszennej
250 g masła pokrojonego w kostkę, lekko zmiękczonego
2 jajka
2 łyżeczki drobnego cukru
1 łyżeczka drobnoziarnistej soli
80 ml zimnej wody

Składniki na farsz:
450 g chudej wołowiny, zmielonej
300 g cebuli, drobno posiekanej
6 ząbków czosnku, drobno posiekanych
300 g pomidorów, obranych ze skórki, bez gniazd nasiennych, grubo pokrojonych
600 ml wywaru wołowego lub cielęcego (może być z kostki)
300 g tartego sera cheddar lub cantal
150 g serka wiejskiego
1 łyżka drobnej soli
1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
1/2 łyżeczki zmielonej czarnuszki
1/2 łyżeczki suszonego oregano
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
150 ml oleju arachidowego
2 białka, lekko ubite
50 g natki pietruszki usmażonej w oleju arachidowym (niekoniecznie)

Przygotowanie: Usypać wzgórek z mąki, zrobić w nim wgłębienie. Włożyć w nie masło, wsypać sol, cukier i wbić jajka i rozcierać palcami do uzyskania konsystencji zacierek. Wtedy zagnieść na gładkie ciasto stopniowo dodając wodę. Z ciasta uformować kulę, zawinąć ją w folię spożywczą i odłożyć do lodówki na około godzinę. W tym czasie na patelni rozgrzać połowę oleju, wrzucić mięso mielone i podsmażyć na średnim ogniu, aż zbrązowieje. Przełożyć do cedzaka i odsączyć z nadmiaru tłuszczu. Pozostały olej rozgrzać w płytkim rondlu, wrzucić cebulę i dusić około 5 minut, następnie dodać czosnek i pomidory. Gotować na małym ogniu przez 20 minut. Dodać mięso, czarnuszkę, oregano, paprykę, wlać wywar, doprawić solą i pieprzem. Gotować na małym ogniu przez 30 minut. Na koniec dorzucić cheddar i serek wiejski, gotować jeszcze 2-3 minuty. Przełożyć do ostygnięcia. Wyjąć ciasto z lodówki i rozwałkować na grubość 1,5 -2 mm. Szklanką lub wykrawaczką wycinać kręgi o średnicy 9 cm, na każdym ułożyć czubatą (ok. 20 g) łyżkę nadzienia i posmarować brzegi białkiem. Złożyć ciasto tak, by powstały pierożki, a następnie uformować ozdobny brzeżek. Gotowe pierożki wstawić do lodówki na co najmniej 20 minut. Piekarnik nagrzać do temperatury 180°C. Empanadas ułożyć na blasze do pieczenia i piec przez 12-15 minut na złoto. Gotowe posypać usmażoną natka pietruszki. Podawać gorące.

Uwagi: farszu jest na przynajmniej potrójną porcję ciasta, więc albo należy zrobić mniej farszu, albo dużo więcej ciasta. Do tego farsz jest bardzo płynny w dniu jego przygotowania, więc najlepiej zrobić go dzień wcześniej, by zestalił się w lodówce, lub znacznie zmniejszyć ilość bulionu.

Źródło: Pierogarnia u Usagi, a przepis jest z książki M. Roux: Ciasta pikantne i słodkie

p.s. zdjęcia i przepisy nie moje, a zapożyczone od współ-pierogowaków.

sobota, 26 marca 2011

Eurogastro za nami :)

EuroGastro za nami. 
Ja tam byłam, koktajlik i kawę piłam. 
No i jadłam super pyszne przekąski.
Z Oczkiem próbowałam tam dotrzeć, a próbowałam dlatego, że wsiadłyśmy do autobusu jadącego w przeciwnym kierunku. Dopiero w pobliżu mej chatki skapnęłyśmy się, że coś jest nie tak. No, ale mniejsza o to, do celu dotarłyśmy, z czego się bardzo ucieszyłyśmy.

A na miejscu czekała na nas miła Pani z Makro, która dała nam wejściówki :)
A po wejściu…oj działo się działo. Były pyszne przekąski, prawie jak zakąski, małe ciasteczka i obłędnie dobra kawa! Kurczak głupi nie jest, jadł ile wlezie, pił podobnie :)




Bez kary się nie obyło. Kto występował przed kamerą TVN, no kto? No ja, i ja was proszę jak gdzieś w TV lub na ekranie monitora zobaczycie czerwone małe coś co próbuje coś powiedzieć ale mu nie idzie, to się nie śmiejcie. Tak po cichu Wam powiem- to będę ja ;)

Makro się postarało i o jedzenie zadbało, ale taka jedna firma mi ostro podpadła- North Coast.
Bo po pierwsze: nie chcieli nam makaroniarom dać spróbować makaronu, a po drugie: nawet jak poprosiłam o katalog z obłednymi makaronami, olali nas. Tak to się właśnie traktuje zwykłego człowieczka, któremu kasa z portfela nie wychodzi. O.k. ja rozumiem, to były targ dla firm, ale taka broszurka to koszt góra 2zł! Niech się bujają, że tak brzydko powiem, ja tej firmy nie lubię i zawsze będę mieć o niej złe zdanie. A taki fajny makaron mieli!



No dobra, ale koniec psioczenia, Makro było miłe, jeść i pić nam dali, zaopiekowali się nami, a teraz pora ruszyć kuper i gnać do Tilii na weekendowy zlot bloggerek! Oj tu to się będzie dopiero działo :)

sobota, 19 marca 2011

Woda- Zdrowa woda!

Tia, niedługo Światowy Dzień Wody.
Pijecie wodę? Mi się czasem zdarza, choć kto mnie zna, ten wie, co lubią nietypowe Kurczaki. A lubią kawę! No do kawy potrzebna jest woda no nie?
I wiecie co? Dobra woda = smaczna kawa, słabej jakości woda= kawa taka se.
No, ale wodę używam nie tylko do kawy, ale też do przyrządzania mojej ulubionej kaszki czy też gotowania makaronu. W przypadku makaronu to wodę się odcedza, ale np. gotując quinoa dobrze, jak jej ziarenka wchłoną cały płyn. I tu warto zadbać o dobrą jakościowo wodę.

A jak już gotujemy dla maluszków to nie ma o czym mówić. Wszelkie zupki, kaszki i mleka muszą być przyrządzone na zdrowej wodzie, bo tu stawką jest zdrowie i dobre samopoczucie dzidziolka.
Jeśli chcecie spróbować dobrej i zdrowej wody, dostać ją za darmo, odpowiadając na krótkie pytanie to zapraszam na konkursy u Ani i Oli, gdzie wygrać możecie aż 16 sztuk wody Humana!

A ja wam zaprezentuję danko z quinoa ugotowanej właśnie na wodzie Humana :)




Z quinoa vel Komosa ryżowa mam śmieszne skojarzenia. Ja ją uwielbiam, mojemu LLordowi nie zasmakowała. Jakiś czas temu robiłam sos i LLordzik podszedł i poprosił o sosik z makaronem a ni z tymi kuleczkami z robaczkami… Wiecie jak długo myślałam o co mu chodzi? Wyszło jak oglądaliśmy zdjęcia!!! Widzicie owe robaczki? ;)







Quinoa z suszonymi pomidorami i groszkiem
2 porcje

  • 150 g quinoa
  • kilka suszonych pomidorów
  • garść zielonego groszku
  • sól, pieprz cayenne
  • ząbek czosnku
  • czosnek niedźwiedzi
  • woda ok. 300ml.

Quinoa wrzucić do wrzątku i gotować pod przykryciem ok. 15 min. Zdjąć z ognia i odstawić aż kasza wchłonie cały płyn.
W międzyczasie suszone pomidory pokroić w paski, a czosnek drobno posiekać. Quinoa wymieszać z groszkiem, pomidorami, czosnkiem i czosnkiem niedźwiedzim. Doprawić do smaku solą i pieprzem cayene.

czwartek, 17 marca 2011

Makaroniki u Tilii

Ubiegła sobota…
Mnóstwo osób, głównie babeczek, ale dwóch rodzynków też było…
Ploteczki, śmiechy, chichy, jedzenie i pichcenie…
Najpierw ubijanie białek i mielenie cukru pudru. Potem mieszanie wszystkiego, pieczenie, przekładanie masą i składanie połówek.




Pyszny obiad, szał kolorów i smaków, winko i podziwianie upieczonych pyszności.




A na koniec pytanie LLorda: toć to ciastka nie makaron!
Tak właśnie minęło robienie makaroników u Tilii.
Było naprawdę wesoło, pysznie i mało. Bo czas za szybko płynął, bo doba jest za krótka, bo ciemna noc nastała.
Ja chcę jeszcze, jeszcze, jeszcze!
Dziękuję Wam dziewczyny. Było super!





Makaroniki – proporcje na liczne porcje :)
od Tilii bezczelnie skopiowane ;)
Podstawowe proporcje: 70 g białek ubite z 35 g cukru pudru, a potem wymieszane z drobno zmieloną mieszanką 100 g migdałów i 135 g cukru pudru. Do tego dodajemy barwniki, dodatki smakowe, ale wszystko w proszku, bo makaroniki nie lubią płynów.

My użyłyśmy trzy razy podwójnej porcji czyli: po 140 g białek + 70 g cukru pudru + 200 g migdałów + 270 g cukru pudru i tak powstały:

- czekoladowe z dużym dodatkiem kakao (dałyśmy 4 czubate łyżeczki, ale to chyba było trochę za dużo, bo mogło to wpłynąć na rozlewanie się masy) - przekładane kremem czekoladowym z dodatkiem wiśni i nalewki wiśniowej oraz znaczną ilością ostrej papryczki.

- kawowe z 2 łyżkami kawy instant, zmielonej wraz z migdałami i cukrem pudrem - przekładane obłędnym kremem karmelowym z solą Lo (który niedługo zagości u niej na blogu)

- różowe - z dodatkiem barwnika różowego (tak ok. 1 łyżeczki, ale dobrze jest dosypywać stopniowo, pamiętając że makaroniki zjaśnieją w czasie pieczenia) - miały być przełożone masą różaną wymieszaną z kremem cukierniczym, ale niestety krem zrobił się za rzadki i przekładałyśmy je kremem maślanym na syropie klonowym (który oryginalnie miał pójść do makaroników cytrusowych).

Miały być jeszcze cytrusowe z dodatkiem wysuszonej i zmielonej skórki cytryny, ale na te czasu i sił już nam zabrakło :)

p.s. zdjęcia są mieszanką zdjęć Zemfi, Tilii i moich :)

niedziela, 13 marca 2011

Kurczak w rozmarynie z ryżem, ciecierzycą i pomidorkami

Jakaś leniwa ta niedziela. Nic mi się nie chce, no może tylko jeść.
Zwykle tak mam, że jak mam lenia to jeść bym mogła na okrągło.
Ale umiar musi być, trzeba czymś zająć umysł, ręce, albo iść spać.
I ja zaraz pójdę spać, bo za kilka godzin ruszam na miasto.
Ruszam samochodem, więc z dobrego serca wam radzę, nie wychodźcie z domu, bo kurczak będzie piratował na drogach stolicy ;)

Jednak przed moimi pirackimi wojażami zapraszam na pysznego kurczaka w rozmarynie z ryżem, ciecierzycą i pomidorkami.


Kurczak w rozmarynie z ryżem, ciecierzycą i pomidorkami
2 porcje
  • 150g piersi z kurczaka
  • 150 g ryżu basmati
  • 100g ugotowanej ciecierzycy
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • zmiażdżony ząbek czosnku
  • kilka gałązek świeżego rozmarynu
  • sos sojowy
  • oliwa
  • sól, pieprz, pieprz cayene
Pierś z kurczaka zmarynować w sosie sojowym, oliwie i posiekanym, świeżym rozmarynie- ok. 30 min.
Ryż ugotować na sypko. Pierś kurczaka pokroić w mniejsze kawałki i usmażyć na odrobinie oliwy.
Ryż odcedzić, wymieszać z ugotowaną ciecierzycą, pokrojonymi pomidorkami, zmiażdżonym czosnkiem i piersią z kurczaka. Dokładnie wymieszać i podawać posypane posiekanym rozmarynem.

p.s. jak macie wyrwanego zęba, świeżą ranę i wszystko do niej wchodzi, nie jedzcie ryżu- to masochizm ;)
Przepis startuje w konkursie Mixowo-ziołowym :)

piątek, 4 marca 2011

Smażony ryż z kurczakiem, omletem i pieczarkami

Akcja ząb trwa! A Princi cierpi :(
Plomba przekształciła się w kanałówkę, a kanałówka w implant.
Nie ma to jak rzuć gumę leczonym zębem.
Ząb pękł i mikroskop pokazał, że trza usunąć.
Usuwać nie chciałam, a raczej chciała za jednym zamachem z implantem.
Ale jak zwykle kuper! Jest wielkie nic! Zęba nie ma, implantuj nie, tylko ból, bo bolało i trza było usunąć zbój od razu. Tia, gdyby tylko usunięcie odbyło się tylko przy użyciu kombinerek. Nie, nie ma tak fajnie, do akcji wkroczyła piła, dłuto i mikroskop.
I boli, boli to wielkie nic.
Jadam sobie teraz kaszki i inne płynne rzeczy. Dobrze, że lubię kaszki, ostatnio rozsmakowałam się w Kaszce z wiśnią i bananem. I tak sobie ledwo egzystuje.

Dlatego dziś zaprezentuję coś co kiedys było ugotowane i czekało na swój czas publikacji. Wylukałam to u Atinki i potwierdzeniem pyszności tego jest zapytanie mojego LLorda kiedy zrobię o coś z pieczarkami i jajkiem. A to coś to smażony ryż ;)


Smażony ryż z kurczakiem, omletem i pieczarkami
za Atinką z moimi modyfikacjami
2 porcje

150 g ryżu
350 g wody
Ryż dokładnie wypłukać i wrzucić do garnka z wrzącą wodą. Gotować ok. 15 minut, po czym ściągnąć z ognia i zostawić pod przykrycie do wchłonięcia całej wody.

1 - 2 jajka
1 średnia cebula
9 łyżek oleju sojowego (dałam ryżowy)
10 dkg piersi kurczaka
20 dkg pieczarek
3 łyżki sosu sojowego
pół łyżeczki cukru
sól, pieprz do smaku
posiekany szczypiorek

Marynata do mięsa
1 łyżka sosu sojowego
1 ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
pół łyżeczki cukru
1 łyżka wódki wyborowej
W pierwszej kolejności wymieszać składniki marynaty. Mięso pokroić na cienkie paseczki, wymieszać z marynatą i odstawić na 15 minut.

Jajka ubić lekko widelcem. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oleju, wylać roztrzepane jajka i nie mieszając, usmażyć z obu stron na średnim ogniu omlet. Kiedy już jest usmażony, zsunąć na talerz i pozostawić do przestygnięcia. Później zwinąć go w rulon i pokroić jak makaron. Cebulę pokroić w piórka. Pieczarki po wypłukaniu i wysuszeniu, pokroić w plasterki, a szczypior w 3 - 4 cm kawałki.

Na dużej patelni rozgrzać 4 łyżki oleju. Wyłożyć cebulę i smażyć ją na dużym ogniu, ciągle mieszając przez 1 minutę. Dodać mięso, znów mieszając smażyć dalszą minutę. Zawartość patelni odłożyć na bok.

Na tę samą patelnię wylać 2 łyżki oleju. Włożyć pieczarki i smażyć stale mieszając przez około 1,5 minuty na ostrym ogniu. Wyjąć i odstawić na bok.

Ponownie na tę samą patelnię wlać 2 łyżki oleju i mocno rozgrzać. Wsypać przygotowany ryż i mieszając smażyć na dużym ogniu przez około 1 minutę. Dodać sos sojowy, posypać cukrem - wymieszać. Dodać mięso, pieczarki i szczypior. Dokładnie wymieszać i smażymy przez około 1 minutę, cały czas mieszając. Przyprawić do smaku solą i pieprzem. Wyłożoną na talerz porcję przybrać paskami omletu i szczypiorkiem.