Zawsze twierdziłam, że burza to nic dobrego.
Co prawda nic mi nigdy nie zrobiła, nie spaliła i nie zniszczyła (odpukać, pfu pfu).
Ale jednak…
Fakt, że pioruny, zwłaszcza nocą, prezentują się efektownie, do mnie nie przemawiał i nie przemawia nadal- a po ostatniej burzy, wątpię by szybko to się zmieniło.
Jeszcze czuję skurcze żołądka na myśl, jak to ja sama, taka mała świeżynka drogowa, musiałam jechać w ciemną noc, którą rozjaśniały tylko ogromne i głośne pioruny, a deszcz lał się z nieba wiadrami, a samochody gnały i miały gdzieś to, że nic nie widać. Widziałam tylko ciemność, prowadziłam wielki (jak dla mnie) samochód, a obok mnie siedział pewien LLord zafascynowały piorunami i próbujący cyknąć im fotkę.
Dojechać do domu dojechałam, ale burzom, zwłaszcza gdy ja siedzę za kółkiem, mówię stanowczo nie!
A jak zgłodniałam przez ten stres! Obżarta na maksa rzuciłam się w domu na jedzenie ;)
Może nie tak kombinowane jak teraz pokazuję, ale nie gorsze.
Ponieważ tamtego nie było czasu fotografować, to dziś polecę Wam mój kolejny eksperyment. Słynne Llordowe robaczki (dla niewtajemniczonych quinoa) z ciecierzycą, pistacjami i suszonymi śliwkami!
A teraz pora na reklamę! W Kidy.pl z okazji Dnia Mamy jest Dzień Darmowej Dostawy! :-)
Quinoa z pistacjami i ciecierzycą
1 porcja
W garnuszku zagotuj bulion z sokiem z cytryny i sokiem pomarańczowy. Wrzuć quinoa i gotuj na małym ogniu do momentu wchłonięcia całego płynu przez „kaszę”. Dodaj czosnek, ciecierzycę, pistacje, śliwki i pietruszkę. Wymieszaj. Dopraw do smaku solą, kuminem i pieprzem. Podawaj ciepłe.
Co prawda nic mi nigdy nie zrobiła, nie spaliła i nie zniszczyła (odpukać, pfu pfu).
Ale jednak…
Fakt, że pioruny, zwłaszcza nocą, prezentują się efektownie, do mnie nie przemawiał i nie przemawia nadal- a po ostatniej burzy, wątpię by szybko to się zmieniło.
Jeszcze czuję skurcze żołądka na myśl, jak to ja sama, taka mała świeżynka drogowa, musiałam jechać w ciemną noc, którą rozjaśniały tylko ogromne i głośne pioruny, a deszcz lał się z nieba wiadrami, a samochody gnały i miały gdzieś to, że nic nie widać. Widziałam tylko ciemność, prowadziłam wielki (jak dla mnie) samochód, a obok mnie siedział pewien LLord zafascynowały piorunami i próbujący cyknąć im fotkę.
Dojechać do domu dojechałam, ale burzom, zwłaszcza gdy ja siedzę za kółkiem, mówię stanowczo nie!
A jak zgłodniałam przez ten stres! Obżarta na maksa rzuciłam się w domu na jedzenie ;)
Może nie tak kombinowane jak teraz pokazuję, ale nie gorsze.
Ponieważ tamtego nie było czasu fotografować, to dziś polecę Wam mój kolejny eksperyment. Słynne Llordowe robaczki (dla niewtajemniczonych quinoa) z ciecierzycą, pistacjami i suszonymi śliwkami!
A teraz pora na reklamę! W Kidy.pl z okazji Dnia Mamy jest Dzień Darmowej Dostawy! :-)
Quinoa z pistacjami i ciecierzycą
1 porcja
- 50 g quinoa (komosy ryżowej)
- 50 g ugotowanej ciecierzycy
- garść posiekanych pistacji
- 1 posiekany ząbek czosnku
- 2 łyżki soku z pomarańczy
- łyżka soku z cytryny
- łyżka posiekanej pietruszki
- kilka pokrojonych suszonych śliwek
- bulion (dwa większa objętość jak komosy)
- szczypta soli, mielonego kuminu, pieprzu cayene
W garnuszku zagotuj bulion z sokiem z cytryny i sokiem pomarańczowy. Wrzuć quinoa i gotuj na małym ogniu do momentu wchłonięcia całego płynu przez „kaszę”. Dodaj czosnek, ciecierzycę, pistacje, śliwki i pietruszkę. Wymieszaj. Dopraw do smaku solą, kuminem i pieprzem. Podawaj ciepłe.


Hej, bardzo ciekawy blog i wgl fajny przepis. Ja też mam kilka ciekawych, smacznych i prostych dań tutaj- http://smacznegotowanie-violetta.blogspot.com -może wejdziesz i zobaczysz sama?
OdpowiedzUsuń na zawszeMoje ulubione robaczki na słodko! Pychotka!
OdpowiedzUsuń na zawszeNo cóż, ale ja uwielbiam burzę.
OdpowiedzUsuń na zawszeI z niecierpliwością czekam na taką porządną w tym roku. ; D
Ja też się boję burzy !
OdpowiedzUsuń na zawszeA robaczki, jak zwykle pysznie podałaś. Chyba ich poszukam i wreszcie i ja coś z nimi zrobię :)
burzom mówię stanowczo nie!
OdpowiedzUsuń na zawszeA ja się burzy boję.
OdpowiedzUsuń na zawszePistacje mówisz? I do tego robaczki? Ciekawam smaku.
Pozdrowienia:)
ja uwielbiam burzę... jak siedzę bezpiecznie w domu :) pamiętam jak kiedyś złapała nas przy zejściu z gór.. oj wtedy to ja się strachu najadłam, a nie takich pyszności jak robaczki na słodko :( pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeDziś udało Ci się mnie totalnie zaskoczyć - komosa ryżowa! Nie wiem co to, nigdy nie słyszałam i nie jadłam...
OdpowiedzUsuń na zawszeMusze koniecznie nadrobić zaległości!
Bardzo oryginalne danie. Chętnie wypróbuję.
OdpowiedzUsuń na zawszeBardzo ciekawie wygląda, może skuszę się żeby spróbować takie robaczki ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa dzisiaj jechałam na zakupy... Dobrze, że burzy nie było ;)
OdpowiedzUsuń na zawszedobrze dobrze :)
OdpowiedzUsuń na zawsze