Kochani wszystko ewoluuje, eksperymenty też tego chcą.
Odmówić im nie potrafię i muszę poddać się im prośbą.
Chcą lepszego mieszkanka, Hirek ich popiera...
Dlatego musiała wyciągnąć węża z kieszeni i zapomnieć o tych zajebiszczych butach, po które miałam do Poznania jechać (tak tak tu u nas na wsi można o takich zapomnieć).
Blog się przeprowadza na własne mieszkanko i będzie dostępny pod innym adresem.
Oczywiście jak to nastąpi dam tu informację o tym, a jeśli chcecie to napiszcie tu, że chcecie być poinformowani osobiście :)
Będe wdzięczna wszystkim osobom, które linkują do mnie o zmianę adresu, jak już nastąpi.
Teraz mykam, bo pomagam blogu się pakować, a Hirek jak zwykle się wymądrza i przeszkadza, więc wszystko się opóźnia ;)
wtorek, 28 września 2010
Zmiany, idą zmiany, duże zmiany
sobota, 25 września 2010
Grillowana pierś z kurczaka z sosem barbecue
Ja nigdy nie musiałam tego robić, bo robili to za mnie inni.
Najpierw zostałam ochrzczona przez Dziadziolka na Kozę. Koza i już, i żadne protesty nie pomagały. Dziadziolek natomiast był Żabą. Znaczy się to było tak. W pokoju Dziadziolka była szafka, szafka była wiadomo kogo, Dziadziolka rzecz jasna, i w tej szafce były różności, od „słodyczy” po różne tam fajowe rzeczy. I Hrabianka Mama zawsze mówiła: „Zobacz czy Żaba coś Ci przyniósł”, i się szło do owej szafki. Zatem skoro Żaba coś zostawiał w szafce, a szafka była Dziadziolka, to Dziadziolek był Żabą. Proste, mimo, że trochę zakręcone.
Ale wróćmy do głównego wątku. W podstawówce zostałam Kurczakiem i tak już zostało. W 8 klasie awansowałam na Chickena, a na studiach na Kurczaka Małego. Początkowo mnie to denerwowało, ale przywykłam do bycia Kurczakiem i nawet tak się przedstawiam. Nawet niektórzy znajomi mają mnie wpisaną telefonie jako: Kurczak, Kurczak Agata i.... Chickenek (czyt: Czikenek) ;) Ot taki kurczak mały, a jaki słodki... ;)
Pewnie zastanawiacie się czemu o tym piszę. A piszę dlatego, że akuratnie z Kurczaka awansowałam na Prosiaczka, potem na Prosiaka, a za 10 lat mam być maciorą! Nie no proszę, gdzie kurczakowi do prosiaka, przepraszam juz się poprawiam, prosiaczka?! No bo co, bo różowy? Toć kurczaki też mogą być różowe no nie? Bo niby ten prosiaczek z bajki o Kubusiu Puchatku był taki słodki...
Pomijam fakt, że wg horoskopu chińskiego jestem Bawołem...
I proszę ja Was, jak tu fiołka nie dostać?! ;) Ja chyba powoli dostaję ;)
Ja się tak nie bawię! Idę coś zjeść. Na ten przykład na przykład cyc z kurczaka ;) A co tam będę się szczypać, grunt, że nie mój. Bo moim to i wróbelek by się nie najadł. A ja pojemny żołądek mam i cyc musi byc duży, soczysty i pyszny. I taki był. Zwłaszcza, że grillowany, na patelni grillowej nie na rożnie ;), i polany pysznym sosem barbecue vel Princi ;)
Grillowana pierś z kurczaka z sosem barbecue
pierś z kurczaka
mleko
przyprawa do kurczaka
sos
łyżka przecieru pomidorowego
łyżeczka pikantnego ketchupu
łyżeczka brązowego cukru
po 1/2 łyżeczki mielonej suszonej papryki: słodkiej, ostrej i wędzonej
1 łyżeczka soku z cytryny
1/2 łyżeczki ostrej musztardy
sól i pieprz do smaku
Składniki sosu połączyć i wymieszać, doprawiając do smaku solą i pieprzem. Pozostawić na kilka godzin w chłodnym miejscu.
Pierś umyć, odciąć błoniaste części, posypać przyprawą i zalać mlekiem (będzie soczysta po usmażeniu). Odstawić na pół godziny, po czym usmażyć na patelni grillowej posmarowanej oliwą.
Usmażoną pierś przełożyć na talerzyk i polać sosem.
poniedziałek, 20 września 2010
Sałatka z fasoli mung i ogórka
Jak to dobrze, że Kurczak nie jest Kogucikiem!
Sama z sobą bym chyba nie wytrzymała...
Toć z tymi samcami to gorzej niż z dziećmi.
Im to starsze tym bardziej uparte i ... no nie ważne.
Gdzież to ma głowę? Z resztą wolę nie pytać, bo chyba znam odpowiedź ;)
Z nimi to fiołka można dostać. Ba! Nawet bukiet fiołków ;)
Dobrze, że Kurczak ma na nich sposób i nie waha się go wykorzystywać ;)
Odwraca dziób w tył, rusza kuper i idzie coś zjeść. Na przykład sałatkę z fasolki mung. Prosta i szybka, a do tego smaczna. W dodatku kolorowa i dietetyczna, choć może gazy uaktywnić ;)
Ale jak to mówią, nie puszczone bąki wędrują do głowy i stąd rodzą się **** (głupie) pomysły :)
Sałatka z fasoli mung i ogórka
1 porcja
100 g ugotowanej fasolki mung
3 ogórki gruntowe
drobno posiekany ząbek czosnku
świeża lub suszona mięta
posiekane listki bazylii
papryka słodka w płatkach
czarny sezam
olej sezamowy i ocet balsamiczny do smaku
szczypta soli i pieprzu
ewentualnie: pomidor
Ogórki umyć, obrać i pokroić w kostkę. Bazylię posiekać.
Ugotowaną fasolkę wymieszać ogórkiem, czosnkiem i ziołami, doprawić do smaku olejem sezamowym, octem balsamicznym, solą i pieprzem. Posypać czarnym sezamem i płatkami papryki.
czwartek, 16 września 2010
Jajecznica z pieczarkami i szparagami
Co robiła? Jak zwykle same złe rzeczy. Budziła mnie o świcie, a raczej w nocy, ekspertyzowała się w pasjansach i poprawiała statystyki, a co najgorsze uszczupliła moje konto o zabójczą jak dla mnie kwotę. Tak tak, kusicielka jedna. Moje konto sie uszczupliło przy jej ingerencji, a szafa zapełniła nowymi ciuszkami. No tak, nie ma to jak dwie Marcysie, kobiety ze wsi, które pójdą na spacer do Galerii Handlowej. Dwie, które przyrzekały przed obrazem (ciekawe skąd ten obraz), że nic sobie więcej nie kupią, weszły do pierwszego lepszego sklepu i nabyły spodnie. Nie dość, że bardzo nietypowe spodnie, to jeszcze takie same! Teraz pytanie, czy spodnie są przeznaczone dla młodych, czy dla młodych trochę starszych? ;)
Ja to jak tylko przypomniałam sobie tą przyjemność wyciągania karty płatniczej, musiałam powtórzyć numer kilka razy, nabywając kolejne spodnie, rajstopy, buty...Nawet na kawę i ciacho u Sowy nie starczyło, a raczej na tym postanowiłyśmy zaoszczędzić ;)
Tak tak Dziadziolku, patrz co pod Twoimi skrzydłami wyrosło, dwie wariatki, a jedna gorsza od drugiej.
To jednak nie było hitem weekendu. Hitem było stwierdzenie przez takiego tam, że jesteśmy bardzo podobne do siebie, jak dwie krople wody. Teraz tylko pytanie, czy to ja jestem tak ładna po mamie, czy mama tak wyładniała przy mnie? ;)
A jako, że z nas dwóch, to ja jestem ta, która da jeść i nie otruje (no mama ciasta świetne piecze) to ja jeść. Na niedzielne śniadanko była pyszna jajecznica, której nie obfotografowałam, bo mama jeść chciała. Zatem dziś zrobiłam nową, z jajek od Babulki, tym razem w wersji bardziej ekstrawaganckiej, bo z pieczarkami i szparagami :) Mamy była z pomidorem. Jajecznica pierwsza klasa, pierwsza i druga ;)

Jajecznica z pieczarkami i szparagami
1 porcja
2 jajka
kilka zielonych szparagów, pokrojonych na mniejsze kawałki
kilka pieczarek
zmiażdżony ząbek czosnku
sól, pieprz
łyżeczka sosu sojowego
odrobina masła
Szparagi zblanszować. Pieczarki pokroić w grubsze plasterki i wrzucić na patelnię z rozgrzanym masłem. Gdy zaczną brązowieć, podlać sosem sojowym i po około minucie dodać szparagi oraz czosnek. Chwilkę podsmażać, ciągle mieszając, po czym zalać rozbełtanymi jajkami. Posolić i popieprzyć. Smażyć do ścięcia jaj, w zależności jaką konsystencję lubimy, ja preferuję całkowicie ścięte.
Inspiracja
środa, 15 września 2010
Wyniki konkursu
Eksperymentalnie.blogspot.com ma już 2 latka i jeden dzień. Ale on jest jak wino, im starszy tym lepszy.
Wraz z Hirkiem na karteczkach spisaliśmy Wasze nicki, wrzuciliśmy je do kubeczka i z zamkniętymi oczętami wylosowaliśmy, znaczy się ja wylosowałam a Hirek kontrolował, jedną karteczkę.

A napisane było na niej jedno słowo: Carmellina!

Serdecznie gratuluje zwyciężczyni, którą proszę o kontakt na adres aga-aa[at]gazeta.pl w celu ustalenia szczegółów wysyłki nagrody.
A nagrodą jest książka, moja ulubiona i naprawdę pomysłowa, ot po prostu takie tam zaskakujące tofu ;)
Gratki!
wtorek, 14 września 2010
Urodziny!!!
Jak ten czas mija, jeszcze pamiętam jak fotografowałam moją słynną parówkę, a tu już chleby prezentuję i inne kombinacje alpejskie ;)
Pewnie spodziewacie się ogromnego tortu z dwoma świeczkami, z pysznym domowym kremem i orzechową posypką. Ale muszę Was zawieść, nie ze mną te numery. Ciasta i torty to nie moja działka. Jak chcecie coś słodkiego i smacznego to odsyłam do Hrabianki Mamy i Babulinki, one są ekspertki w tym. Ja to wolę swoje eksperymentalne i wytrawne dania i dziś takim Was uraczę.
Planowałam zrobić jakiś lekko słodki deser, jednak po przemyśleniu sprawy stwierdziłam, że to nie będzie typowe Princesskowe danie. Postanowiłam zrobic coś co bardzo lubię i mam z tym miłe skojarzenia. Coś co przywołuje miłe wspomnienia, gdy to jem.
Z pomocą przyszła Thiessa, prezentując swój ryż smażony z jajkiem. Przypomniało mi się jak Ciocia Bromberowa właśnie taki ryż robiła. No dobra nie taki, bo zwykle ryż stanowił resztki z obiadu, a jajko wrzucała na patelnię i wszystko razem bełtała. Ja zrobiłam go bardziej „profesjonalnie” jak można to tak nazwać, chyba na sposób chiński jeśli się nie mylę...
Zatem bierzemy widelce w ręce, jemy, a potem tańcujemy do kolejnego białego rana.
A jutro prezentem kogoś obdarujemy, zatem jeszcze macie czas i zachęcam do zabawy konkursowej w notce przed-urodzinowej ;)
p.s. mała zachęta do wzięcia udziału w konkursie- nagrodą będzie zajefajna książka ;)
Zapraszam zatem na Ryż smażony z jajkiem i groszkiem

Ryż smażony z jajkiem i groszkiem
1 porcja
50 g ugotowanego na sypko ryżu jaśminowego (ewentualnie basmanti)
1 duże jajko lub dwa małe
garść zielonego groszku (u mnie mrożony, zalany wrzątkiem)
szczypiorek
ząbek czosnku
oliwa lub masło
szczypta soli i pieprzu
czarny sezam do posypania
Na patelni rozgrzać masło i wlać roztrzepane jajka. Podsmażać na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż do ścięcia jaj.
Na osobnej patelni rozgrzać odrobinę oliwy, wrzucić posiekany ząbek czosnku, a po kilku chwilach ryż. Smażyć ok. 2 minut, po czym dodać usmażone jajka, groszek i szczypiorek. Doprawić do smaku solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Przełożyć do miseczki i posypać czarnym sezamem.
piątek, 10 września 2010
Sałatka ryżowa z brokułami i tofu
I tak ja, która zaczęła wchodzić na fora kulinarne, by znaleźć jakieś szybkie i proste danka na studencką kieszeń, po kilku miesiącach sama założyła bloga. Oczywiście początki były iście interesujące i niesamowicie wyrafinowane, jak np. parówka z bułką ;) Potem zaczęło się rozkręcać, aż doszło do momentu, gdy zaczęłam piec chleb (p.s. Dziadziolek zakwas na chlebek dla Ciebie i Babulinki właśnie wyrasta), przygotowywać bardziej skomplikowane dania i używać własnego bulionu, a nie kostkowego. Niby nic wielkiego, a jednak. Tadek niejadek zaczął gotować i do tego to jeść! A nic na to się nie zapowiadało ;) Jak wyjeżdżałam na studia to wszyscy się martwili co ja tam będę jeść i co? Teraz moge tym wszystkim powiedzieć co, a nawet pokazać ;)
Drążąc dalej temat tego przewrotnego losu, w życiu bym nie pomyślała, że będę zawodowo związana z zupełnie inną dziedziną niż moje wykształcenie, że to czego sie nauczyłam na studiach (a materiał nie należał do łatwych) będe mogła sobie w kuperek wsadzić ;) A jednak mogę, a przekwalifikowanie się przyszło z większą przyjemnością, niż ktokolwiek mógłby się tego spodziewać.
No i kto by pomyślał, że ja, zakochana od najmłodszych lat w Toruniu i robiąca wszystko by tu zamieszkać, po 6 latach będe chciała jak najszybciej stąd uciec? Ba! Ja sama nawet w to jeszcze nie wierzę, a jednak fakt jest faktem i chcąc nie chcąc robię wszystko, by w końcu móc spakować swój makaron i kilka książek i ruszyć tam gdzie moje miejsce...
a gdzie moje obecne miejsce. No na chwilę obecną w kuchni, pałaszując wraz z Hirkiem jedno z ulubionych dań, które pora w końcu tu pokazać. A to ulubione danie jest jak zwykle szybkie w przygotowaniu, zdrowe i pyszne :) No inaczej być nie mogło. Składa się z wszystkich składników, które powinniście kojarzyć z moim blogiem, czyli: brokuł, ryżu, tofu i orzechów. A wszystko to wymieszane i podane w ulubionej białej miseczce , którą pewnie też już kojarzycie :)
Zatem zapraszam na Ryż z brokułami, tofu i orzeszkami arachidowymi!

Sałatka ryżowa z brokułami i tofu
1 porcja
50 g ryżu (u mnie parboiled&dziki)
kilka różyczek brokuł
50 g tofu pokrojonego w kostkę
łyżka posiekanych orzeszków arachidowych
ząbek czosnku
posiekane listki bazylii
sos sojowy
szczypta pieprzu czarnego i mielonej wędzonej papryki
odrobina oliwy
marynata do tofu
Tofu wrzucić do marynaty, dokładnie wymieszać i odstawić na przynajmniej 30 minut.
Ryż ugotować (ok. 20 -25 minut). Brokuły oczyścić i ugotować na parze. Na patelnię wlać odrobinę oliwy, zeszklić posiekany ząbek czosnku, a po ok. minucie do dwóch, wrzucić tofu i smażyć do momentu, aż nabierze złocistego koloru. Ryż odcedzić, przełożyć do miseczki i wymieszać z brokułami, tofu i posiekaną bazylią. Doprawić do smaku pieprzem, papryką i odrobiną sosu sojowego. Posypać posiekanymi orzeszkami arachidowymi.
Ryż
Ryż z kurczakiem i miodowym groszkiem
Ryż ze śmietaną i owocami
Risotto z serem gorgonzola i gruszką
Ryż z kurczakiem i karmelizowaną gruszką
Pomarańczowy ryż z migdałami
Risotto z gruszką i orzechami
Potrawka drobiowa z bananami i rodzynkami z ryżem naturalnym
Ryż z jabłkami
Zapiekanka ryżowo- serowa
Risotto z wędzonym łososiem i mozzarellą
Ryż sezamowy
Ryżowa smakowitość z awokado i łososiem
Risotto brokułowo-gorszkowe
Szmaragdowe risotto z gorgonzolą i orzechami
Ryż po hawajsku
Migdałowy ryż z ciecierzycą
Khitcherie

Sezamowe tofu z ryżem i fasolką szparagową

Śródziemnomorska sałatka z brązowego ryżu

Potrawka z brązowego ryżu, soczewicy i cukinii

Ryż z brokułowym pesto i cukinią

Warzywne curry z ryżem
Pilaw z kurczaka w szafranie

Ryż z ciecierzycą i cukinią z żurawiną

Risotto z dynią curry i zielonym groszkiem
wtorek, 7 września 2010
Kasza jaglana z cukinią, pistacjami, mozzarellą i kiełkami lucerny
Jako, że jestem niespotykanie skromny człowiek to nie lubię się chwalić.
Jednak tym razem się pochwalę, bo jest czym!
Jadę do Gołego Pana! Fakt, pewnie go nie zobaczę, ale liczy się, że będę blisko niego, w jego mieście.
Tak długo się nie widzieliśmy, więc choć to zbliżenie do niego wpłynie pozytywnie na naszą „znajomość”.
Do dziś pamiętam ten dzień, gdy na Gdańskiej Starówce pierwszy raz spojrzeliśmy sobie w ... oczy :P
A potem pyszna kawa, wspaniałe pogaduszki z Majanką i Małgosią, dopełniły ten szczęśliwy dzień. Ach jak było wspaniale...
I teraz znowu, choć w innym celu, choć w inną część miasta, ale to zawsze coś.
Nawet podróż PKP mnie nie przeraża, ba powiem więcej, jakoś stęskniłam się już za tym. Znów sobie będe mogła ponarzekać ;)
A w ramach posilenia się przed długą i męczącą podróżą, w czasie której niewiele czasu będe mieć na normalne jedzenie (pewnie wcale) zapraszam na pyszne i szybkie jedzonko. Smaczne i zdrowe i do tego kolorowe. Składające się z kaszy jaglanej, cukinii, ukochanych pistacji i kiełków. A dodatek mozzarelli rozpływającej się pod wpływem ciepła daje fajne doznania językowe ;) Wszystko to razem tworzy naprawdę pyszną i sycącą potrawę :)
Kaszę jaglaną bardzo lubię i polecam. Zwykle ją jadam na śniadanie, w wersji bardziej na słodko niż wytrawnie. Zresztą pokazywałam już swoje niektóre propozycje na jej spałaszowanie, np. w wersji z truskawkami i pistacjami, z liofilizowanymi owocami czy bananem i kokosem. Na prośbę Oczka będzie jeszcze z jagodami, ale to nie dziś.
No i przypominam o Konkursie urodzinowym :)
Kasza jaglana z cukinią, pistacjami, mozzarellą i kiełkami lucerny
1 porcja
50 g kaszy jaglanej
bulion (objętość 2 razy większa niż kaszy)
garść posiekanych orzechów pistacjowych
1 mała cukinia
kilka kuleczek mozzarelli
garść kiełków lucerny
odrobina oliwy
ząbek czosnku, drobno posiekany
szczypta soli i pieprzu
Bulion zagotować i wrzucić kaszę. Gotować ok. 15 -20 minut- aż bulion zostanie zaabsorbowany przez kaszę.
Cukinię oczyścić i pokroić w półksiężyce lub w kostkę.
Na odrobinie oliwy zeszklić czosnek i dodać cukinię. Chwilę podgrzewać, aż cukinia delikatnie zmięknie (ok. 5 minut). Mozarellę pokroić w kostkę.
Kaszę wymieszać z cukinią, serem i orzechami. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Przełożyć na miseczkę i posypać kiełkami lucerny.
sobota, 4 września 2010
Lubię lubić :)
Połechtaliście mnie :)
Jest mi dobrze i radośnie.
Mam napisać kto mi przyznał nagrodę. No kilka wspaniałych osób ma się rozumieć!
Mam też wymienić 10 rzeczy, które lubię. Hmm, ale niby jak? Toć ja najbardziej niezdecydowaną osobą na świecie jestem! I co, ja spać przez to myślenie nie pójdę, a drugi dzień wagarów pod rząd...eeee ciekawa perspektywa ;)
No dobra to mam kilka pomysłów, a lubię:
1. Jeść, jeść smacznie i zdrowo, choć nie zawsze musi być zdrowo ;) Lubię wszelkiego rodzaju dania z makaronem, lubię pierogi pieczone i serek wiejski, lubię orzechy i ...
2. Lubię pić kawę, choć może nie w takich przerażających ilościach jak ostatnio, ale co ja zrobię, że lubię.
3. Lubię jak Herbatnik wpada na Herbatkę i gadamy o wszystkim co nam ślina na język przyniesie :) I nie tylko :)
4. Lubię chodzić, spacerować, zwiedzać i poznawać nowe miejsca.
5. Lubię jak Siostra Warka wskakuje mi każdej nocy równo o 3 (jak jestem tam gdzie ona) do łóżka, budzi mnie liźnięciem i sie cieszy, gdy się przebudzę. To szczęście w jej oczach bezcenne :)
6. Lubię się przytulać, bo z natury to pluszak jestem, więc kto chętny na tulanki-przytulanki?
7. Lubię sprawiać innym radość, widzieć uśmiech na ich twarzy, pomagać innym, czuć się potrzebna.
8 ....
..... intensywne myślenie.
.....cisza
......
8. No w końcu! Lubię śnić, bo moje sny są naprawdę w przeważającej części bardzo ciekawe i pobudzające wyobraźnię za dnia ;)
9. Lubię gdy mam czas na swoje hobby, gdy moge bez wyrzutów sumienia się jemu oddać i nie martwić się o te wszystkie dead-lines ;)
10. Lubię gotować, ale to chyba jasne ;)
11. eee to już 10 było? a ja się rozkręciłam! no nic, idźmy dalej
Mam wyróżnić 10 blogów? O nie, o to to mnie kochani nie proście. Sami się wytypujcie, bo ta gdzie zaglądam to znaczy, że te blogi typuje :)
A tu nieśmiało i zachęcająco przypominam o konkursie urodzinowym z okazji dwulatkowa mojego bloga :)
środa, 1 września 2010
Naleśniki i Placuszki
Około-kulinarnie
Ustrzelona po raz pierwszy
Podsumowanie Tygodnia z Ciecierzycą
Zaproszenie do Weekendowej Piekarni #32
Trochę o ciecierzycy
Blog pełen poysłów
Zaproszenie do zabawy- Tydzień z Ciecierzycą
Życzenia świąteczne - Wielkanoc
Książkowy łańcuszek
Warszawa w Kurniku 2
Warszawa w Kurniku 1
W warszawie i Zacisznej
ente 18-ste urodziny
Piernikowy zlot
Podziękowania
Pieczywo
Chleb z cebulką

Chleb bananowy lekki jak piórko
Pszenny chleb sezamowy
Chleb z makiem
Chleb cebulowy
Chleb mieszany z papryką
Chleb selerowy
Chleb ze świeżym koperkiem
Chleb czosnkowy
Chleb toskański
Chleb ciecierzycowy
Chleb z ciecierzycą i pieprzem
Chleb wieloziarnisty
Chleb biały pszenny

Chleby na zakwasie
Zaparzany chleb pszenno-orkiszowy na zakwasie
Chleb Petera
Łatwy chleb pszenny na zakwasie
Chleb jajeczno - maślany na zakwasie z purée ziemniaczanym
Czeski chleb mieszany na zakwasie
Chleb orkiszowy z miodem
Chleb mieszany na zakwasie z bazylią
Chleb staropolski
Fiński chleb JOULULEIPPA
Chleb z płatkami owsianymi i jabłkami

60/40 Nilsa
Polski chleb pszenno-żytni
Żytni razowy
Bułeczki drożdżowe
Proste bułeczki pszenne razowe
Bułeczki rosną, kiedy śpisz









