Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

niedziela, 25 lipca 2010

Kasza gryczana z marchewką i orzeszkami

Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek w życiu będę cieszyć się z deszczu, ochłodzenia i chmurek na niebie.
A tu niespodziewajka. Ja, stwór ciepłolubny, uradowałam się, gdy wracając ze sklepu poczułam krople deszczu na swym nosku, a na drugi dzień woda kapała z nieba a nie ze mnie w formie potu.
Upałów miałam już serdecznie dosyć i potrzebowałam takiej zmiany temperatury. Jakaś nowa energia i chęć do działania we mnie wstąpiła, a chłodny wiaterek dał niezwykłą siłę do działania.
Ponadto tęskniłam trochę za wieczorami z książką i dobrą, gorącą herbatą. Jakimś rozgrzewającym posiłkiem, na przykład kaszą gryczaną, której w upały zbyt często nie jadam.
Zatem zaparzyłam kubek pysznej herbaty Dilmah Ginger & Honey i ugotowałam sobie kaszę gryczaną z dodatkiem marchewki i orzeszków arachidowych.




Kasza gryczana z marchewką i orzechami

1 porcja
60 g kaszy gryczanej niepalonej
1 średniej wielkości marchewka
łyżka posiekanych orzeszków arachidowych
łyżka posiekanej natki pietruszki
łyżeczka miodu
pieprz
kilka kropli oleju sezamowego
bulion warzywny (2,5 x więcej niż kaszy)
Kaszę gryczaną wrzucić do rondelka i chwilę podgrzewać, aż zacznie wydawać przyjemny aromat. Zalać bulionem i gotować pod przykryciem ok.15 minut. Po 10 minutach gotowania dodać oczyszczoną i pokrojoną w plasterki marchewkę.
Gdy kasza jest miękka i wchłonęła cały bulion dodać miód, orzeszki, olej sezamowy i pietruszkę. Wymieszać. Doprawić pieprzem do smaku.
Podawać np. z ulubioną herbatą.

piątek, 23 lipca 2010

Cukiniowo-Szpinakowa Zupa

Letni Festiwal Zupy zbliża się ku końcowi, a ja jeszcze żadną zupę się nie pochwaliłam, ba żadnej nie zrobiłam.
Poczułam wewnętrzny przymus zmiany ówczesnego stanu rzeczy i ugotowania jakiejś płynnej, najlepiej zielonej i gęstej, sycącej i smacznej, aromatycznej i pachnącej...zupy!
I tak trafiłam na stronę Thiessy. Jej zielona, cukiniowo-szpinakowa, pachnąca czosnkiem i kusząca wyglądem zupa skłoniła mnie do wycieczki na ryneczek. Tam zakupiłam cukinię, czosnek i cebulkę. Szpinaku nie dostałam, dlatego użyłam mrożonego i jak to ja pewne swoje modyfikacje wprowadziłam, zamieniając np. bryndzę na gorgonzolę, nie dodając jogurtu a śmietankę i zamiast koperku świeżą bazylię.



Wyszło pysznie! Zefi pewnie by tez smakowała i nie zjadłaby mojego pierożka ;)


Zupa z cukinii i szpinaku z dodatkiem sera gorgonzola
2 małe cukinie, jedna pokrojona w kostkę, druga w plasterki
200g szpinaku (u mnie mrożony),
200 ml bulionu warzywny
1 cebula, drobno posiekana,
2 ząbki czosnku, posiekane,
kawałek sera gorgonzola
kilka listków bazylii
oliwa do smażenia,
sól i pieprz do smaku,
50 ml śmietanki

Na oliwie podsmaż cebulę z cukinią pokrojoną w kostkę, kiedy zmiękną dodaj czosnek i szpinak. Gdy szpinak się rozmrozi zalej bulionem i śmietanką. Gotuj jeszcze kilka minut, podsmażając w międzyczasie plasterki cukinii.
Zupę zmiksuj, dopraw solą i pieprzem do smaku. Przelej na talerz i posyp pokruszonym serem, plasterkami cukinii i listkami bazylii.

II Letni Festiwal Zupy - Zaproszenie

poniedziałek, 19 lipca 2010

Smacznie i Rozwiązaniowo ;)

Ten weekend był zmienny jak pogoda. Pfu, pfu to pogoda była zmienna, a nie weekend.
Sobota upalna, słoneczna i duszna. Nawet nad jeziorkiem nie wytrzymałam.
No dobra, jeszcze jeden czynnik się przyczynił do tego, że na słońcu ledwo zipałam, ale go przemilczę ;)
Niedziela z kolei, pochmurna, zimna i deszczowa. Nic się nie chciało, prócz leżenia, spania i...jedzenia oczywiście ;) A jedzenie w ten weekend podano mi wyśmienite. Własnoręcznie przygotowane, bardzo smaczne i takie jak lubię :) Od kuchni mnie odganiano, jedynie na fotografowanie i jedzenie mi pozwolono. Narzekać nie mogę, bo choć gotować uwielbiam, to jeść nie mniej, zwłaszcza gdy jest smaczne i jedzone w doborowym towarzystwie ;) No i pierwszy raz jadłam Spaghetti Bolognese!


W sobotę jednak wstęp do kuchni miałam i wspólnie z facetem obiad gotowałam. Znaczy się on smażył kuraka, a ja warzywa siekałam, bo sałatkę pyszną robiliśmy. Smaczną i sycącą, specjalnie na ogłoszenie konkursu Wielkie Chrupanie, które zaraz nastąpi. Skorzystaliśmy z pomysłu na Sałatkę Napoli z ziołowymi grzankami. Wymieszaliśmy sałatę lodową, ogórka, pomidora, kuraka, mozzarellę, polewając wszystko sosem i posypując grzankami.




Tydzień już minął, dziękuje za komentarze dotyczące Waszych Facetów i ich gotowania, niestety wygrać mogła tylko jedna osoba, a że miałam problem z wyborem, losowałam.
Wybrałam najciekawsze komentarze, „imiona” autorów wpisałam na karteczki, które wymieszałam i z zamkniętymi oczami wybrałam karteczkę:


Kasiu gratuluję! :)


niedziela, 11 lipca 2010

Wielkie chrupanie - z facetami czy bez? KONKURS

Podobno „przez żołądek do serca mężczyzny”, jak dla mnie to trasa bardzo okrężną, a ponadto nadtrawionym można wyjść.
Poza tym czy kobiety, aż tak bardzo różnią się od mężczyzn? Czy ich serca nie można podbić pyszną kolacją przygotowaną przez lubego, który oprócz doznań smakowych, zapewni także romantyczną otoczkę wspólnego posiłku?
Mym skromnym zdaniem, zarówno do serca mężczyzny, jak i do serca kobiety można trafić przez żołądek, choć wymaga to trochę dobrych chęci i poświęcenia chwilki czasu przez drugą stronę.

No dobra, wiem, wiem, z tymi dobrymi chęciami u facetów bywa czasem ciężko – choć nie zawsze, ale już ta chwilka czasu to często rzecz a-wykonalna. Nie no nie twierdzę, że nie ma facetów, którzy uwielbiają gotować, a kuchnia to ich królestwo, w którym czują się jak lwy na sawannie, toć przecież większość szefów kuchni to mężczyźni, ale...No właśnie, ale zdarzają się faceci, którzy od kuchni trzymają się z daleka, a to co wymaga więcej niż 3 składników do przyrządzenia i zabiera więcej niż 10 minut do jedzenia się nie nadaje, a przynajmniej nie opłaca się marnować na to czasu.

Jednak kobiety czasem wymagają czegoś więcej na kolację od frytek z keczupem czy solą. Chciałby czasem by ich mężczyzna przygotował dla nich coś w co włoży się więcej serca, a i pupa aż tak bardzo nie będzie zagrożona. Na przykład jakąś smaczną sałatkę.

Znam pewnego Galla Anonima, któremu dobrych chęci nie brakuje, jednak na tym się „prawie” kończy. „Prawie”, bo :
- z entuzjazmem przyjmie propozycję wspólnego przygotowania obiadu, który wg. kobiety będzie prosty, szybki i smaczny (i taki będzie naprawdę),
- pomoże przy siekaniu pietruszki i krojeniu oliwek
- posieka czosnek i pokroi cebulę w „drobną” kostkę (ach ta megalomania ;) )

- i...stanie obok i będzie patrzył i czekał...na co? na pozwolenie na to:



Owy Gall wytrzymał przy „garach” 10 minut, a przecież przygotowanie makaronu czy pysznej sałatki nie zajmuje więcej niż 15 minut! Faceci to jednak mało wytrzymali są ;P

A gdyby czasem logicznie pomyśleli, mogli by wiele zyskać na przygotowaniu jakiegoś pysznego danka dla swej damy. Na przykład sałatki, na przykład na wspólne oglądanie meczu. Jedyne 10-15 minut, a ile zysków:
- uśmiech na twarzy kobiety z troski o jej dietę ;)
- euforia z przeżywanych doznań smakowych
- zamyka kobiecie buzie i owa kobieta nie zadaje prymitywnych i drażniących pytań typu: a co to jest karny, a co to jest aut, a co to znaczy.....
Chyba ten ostatni myślnik jest najbardziej przekonywujący dla niektórych panów ;) Zwłaszcza jak przygotowanie przepisu jest zaprezentowany w ten kuszący sposób, a pobudzona smakowo kobieta zadba po meczu o deser, na przykład o lody z bitą śmietaną ;)



A same nazwy już mają pewien podtekst, no bo jak tu nie widzieć podtekstu w nazwie „Sałatka Szefa dla Greka”? W nazwie i szef i Grek, szefciu w tej no wiecie greckiej love ;)

A co jaka jest Wasza opinia dotycząca tematu „Faceci a gotowanie”? Wiem, wiem temat rzeka, ale ta rzeka w tym przypadku przyniesie wam korzyści w postaci superwypaśnej nagrody: zestawu produktów od marki Knorr (1 x komplet pojemników na przyprawy, 1 x kosz produktów Knorr).

Wystarczy ciekawa wypowiedź pod ta notką dotycząca ww tematu, tego jak gotują wasi mężczyźni i jak ich do tego skłaniacie, czy do serca kobiety też wiedzie droga przez żołądek?
A za tydzień jury, w skład którego wchodzi: Princess vel Kurczak vel Aga-aa (czyli ja), Hirek czyli nieposłuszne ptaszysko i Gall Anonim ( o ile nie uśpi go taka masa literek), którego niektóre członki widzicie na zdjęciach :)
O wygranej poinformuje mailowo*.

A teraz zaprezentuje, może nie sałatkę (która mam nadzieje pojawi się na obiadowym stole w tą sobotę- tak to sugestia ;) ), a makaron z tuńczykiem i czarnymi oliwkami, który przygotowywany był wspólnie z facetem- no dobra przez pierwsze kilka minut, później zostałam sama na polu bitwy ;)




Farfalle z tuńczykiem i czarnymi oliwkami

2 porcje
150 g makaronu farfalle
puszka tuńczyka w sosie własnym
2 ząbki czosnku
mała cebulka
natka pietruszki
odrobina oliwy
czarny pieprz,
pół łyżeczki suszonych mielonych pomidorów
sos sojowy
śmietanka słodka 12% lub 18%
Makaron wrzuci do wrzątku i ugotować al dente.
Cebulę pokroić w drobną kostkę, a czosnek posiekać, wrzucić na rozgrzaną oliwę i zeszklić.
Oliwki pokroić w obrączki. Tuńczyka odsączyć z sosu i wraz z oliwkami wrzucić na patelnię, zmniejszyć ogień, wymieszać i zalać śmietanką. Dodać pietruszkę, odrobinę sosu sojowego, mielone pomidory, zamieszać i doprawić pieprzem do smaku.
Na patelnię wrzucić makaron, połączyć go z sosem i podawać ciepłe.

* Regulamin Konkursu

czwartek, 8 lipca 2010

Rozwiązanie Konkursu Dilmah

I minął już tydzień.
Zatem pora zakończyć nasz Konkurs Dilmah.
Serdecznie dziękuje za przesłane propozycje potraw.
Jako, że zostałam mianowana Sędzią konkursowym, mam zaszczyt ogłosić zwycięzcę wyłonionego po obradach jury.
Łatwo nie było, ale mus to mus, jedna nagroda jeden zwycięzca. A zwycięzcą została Mysza_Klapsiara, która przesłała
Zgodnie z punktem 5 regulaminu Szanowną Myszę prosi się o:
„W terminie nie dłuższym niż do dnia 5 sierpnia 2010 zwycięzca zobowiązany jest odesłać pocztą elektroniczną, na adres m.mielczarek@brandnewmedia.pl następujące informacje:
a) imię i nazwisko,
b) numer telefonu kontaktowego,
c) adres zameldowania
d) numer pesel.
W przypadku nie podania powyższych danych przez zwycięzcę w określonym terminie, lub podania nieprawidłowych danych, zwycięzca taki traci prawo do nagrody.”

A tu przepis zaproponowany przez Myszę i zdjęcie.

Scones z jogurtem greckim i czerwonymi porzeczkami

200 g mąki pszennej
40 g mąki pszennej pełnoziarnistej
3/4 łyżeczki sody
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
odrobina cynamonu
30 g miodu płynnego
łyżkka masła.
125 ml mleka

czerwone porzeczki
jogurt grecki
1 łyżka cukru waniliowego

Wszystkie składniki połączyć ze sobą, zagnieść gładkie ciasto. Rozwałkować na grubość 1,5 cm. Za pomocą wykrawaczki do ciastek lub szklanki wykrawać kółka, ułożyć na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Piec około 20-25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 st. C..Upieczone scones podawać z jogurtem greckim wymieszanym z cukrem waniliowym i czerwonymi porzeczkami. Serwować z filiżanką ulubionej herbaty :).



A tu moja propozycja dania z wykorzystaniem Herbaty Dilmah :)

Amarantusowa owsianka z bananem

30 g ziarna amarantusa
30 g płatków owsianych
łyżka kaszy manny
łyżeczka uprażonego ziarna słonecznika
pół banana
pół łyżeczki cynamonu
napar z herbaty bananowej z toffi
mleko
łyżeczka brązowego cukru
Płatki owsiane zalać gorącym naparem z herbaty i odstawić. W osobny garnuszku zagotować wodę i wrzucić amarantus - gotować go ok. 1 min, po czym wrzucić do płatków, zalać mlekiem (ok. ½ szklanki) i razem gotować ok. 15 minut. Można dodać łyżkę kaszy manny w celu uzyskania gęstszej konsystencji. Pod koniec gotowania dodać cynamon, sól, banana pokrojonego w półplasterki, cukier i słonecznik. Jeść ciepłe. Podawać z ulubioną herbatą, u Mnie Dilmah Karmel :)



Jeszcze raz serdecznie dziękuje za udział konkursie!

czwartek, 1 lipca 2010

Konkurs Dilmah i Ryż na mleku

Tydzień temu wspominałam Wam o pewnym konkursie na moim blogu, którego tematem przewodnim są herbaty Dilmah, a sponsorem bardzo atrakcyjnych nagród właśnie marka Dilmah.
Zasady Konkursu Dilmah są naprawdę proste, a zarazem mogą stać się inspiracją dla innych. Wystarczy jedynie przygotować danie z wykorzystaniem lub pasujące do jednej z herbat Dilmah i przesłać wraz ze zdjęciem na mój adres e-mail : aga-aa@gazeta.pl . Po tygodniu z nadesłanych prac jury wybierze najciekawszy, najapetyczniejszy i naj naj naj przepis, którego autor otrzyma nagrodę główną, a mianowicie: 2 filiżanki Dilmah oraz jedną herbatę, a dodatkowym prezentem do nagrody głównej jest złoty wisiorek z Apartu.
Nagroda warta grzechu, znaczy się herbaty ;)
Regulamin konkursu.



A w ramach zachęty i przyłączenia się do zabawy prezentuję wam kolejny przepis, który idealnie pasuje do jednej z herbat z wiosennej kolekcji Dilmah Fun Teas. Połączenie waniliowo-jagodowego ryżu na mleku z aromatycznym duetem jagody i wanilii wydobywającej się z herbaty Blackberry & Vanilla idealnie współgra ze sobą ;). To naprawdę niezwykła symfonia aromatów :)

Może mój ryż nie przypomina „śniadania mistrzów” (a raczej jednego mistrza GA), które ostatnio mi zaprezentowano, jednak myślę, że pod względem smaku (nie mówię już o zdrowiu) nie jest od niego wcale gorsze ;)



Ryż na mleku z jagodami
1 porcja
60 g ryżu arborio
około 200 ml mleka
100 ml wody
łyżeczka cukru brązowego
łyżeczka ekstraktu z wanilii
łyżeczka śmietanki
szczypta soli
szczypta cynamonu
pół szklanki jagód

W garnuszku zagotować wodę, po czym wlać mleko, dodać szczyptę soli, cynamonu, cukier i ponownie zagotować. Wsypać ryż, dodać ekstrakt z wanilii i gotować na małym ogniu pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu.
Gdy ryż jest miękki dodać łyżeczkę słodkiej śmietanki, wymieszać z jagodami i przełożyć do miseczki lub pucharka. Można tez ułożyć warstwami ryż i owoce.