I pokazałam na Paście i Baście, jaki to ja zakręt niecodzienny jestem ;)
No cóż i takie zakręty chodzą po świecie i czasem nawet się nie gubią- o ile same mapy nie zrobią.
Choć zaraz zaraz, cofnij się. Przecież tylko raz się w Poznaniu zgubiłam, znaczy wycieczkę krajoznawczą po Wildzie koleżance zafundowałam. A we Wrocku sama pól miasta przemierzyłam i to z własnoręcznie robioną mapą. Ale zwykle tak to już jest, rzeczy, które kochamy (czytaj Poznań) lubią nam utrudniać życie, a te od których uciekamy są milusie i przyjazne...
Ale ja o czym innym miałam. Jako, że lubię kończyć to co zaczynam, to muszę dokończyć finał mojej podróży na wschód, północ i do centrum Polski. Pomijam fakt, że od Oczka wróciłam w trupiastym stanie- nie, nie przez Oczko, a przez zmęczenie. Pomijam fakt, że na drugi dzień musiałam wstac o 4 nad ranem, tylko po to by być na umówioną godzinę w Poznaniu i czekać 2 godziny na spóźnialskich Poznaniaków. Na uwagę zasługuje fakt, że po szczęśliwym powrocie do domu zasnęłam na całe 12 godzin! Ja, ja która śpi maksymalnie 7 godzin na dobę, zafundowałam sobie 4 godziny snu gratis. Aż sama w to nie mogłam uwierzyć ;)
Aha, i nigdy nie mówcie nigdy, bo ja to zrobiłam i oberwałam za to. Wracając do domu, rozmawiając z koleżanką powiedziałam: Przez następny rok nigdzie nie jadę, zwłaszcza PKP! I co? No i to, że jak tylko się z nią rozłączyłam, zadzwonił telefon, a osoba po drugiej stronie linii powiedziała: Jutro o 10 w Poznaniu....
Koniec zrzędzenia, czas na jedzenie. Na fasolkę z pleśniakiem :)

Fasolka szparagowa z gorgonzolą i pestkami dyni
200 g fasolki
pokruszony ser gorgonzola
uprażone pestki dyni
ząbek czosnku.
oliwa lub ulubiony olej, np. sezamowy czy z pestek dyni
sól, pieprz
Na patelni rozgrzać oliwę i wrzucić posiekany ząbek czosnku. Chwilę go podsmażyć.
Fasolkę ugotować- krótko, ma być jędrna i nierozgotowana. Odcedzić, wrzucić na patelnię z czosnkiem i dodać pestki dyni. Wymieszać, przełożyć na półmisek i posypać solą, pieprzem oraz pokruszonym serem.
W wersji bardziej sycącej fasolkę można pociąć na zgrabne kawałki i wymieszać z quinoa, czyli z komosą ryżową.
Inspiracja- portal ugotuj.to
No cóż i takie zakręty chodzą po świecie i czasem nawet się nie gubią- o ile same mapy nie zrobią.
Choć zaraz zaraz, cofnij się. Przecież tylko raz się w Poznaniu zgubiłam, znaczy wycieczkę krajoznawczą po Wildzie koleżance zafundowałam. A we Wrocku sama pól miasta przemierzyłam i to z własnoręcznie robioną mapą. Ale zwykle tak to już jest, rzeczy, które kochamy (czytaj Poznań) lubią nam utrudniać życie, a te od których uciekamy są milusie i przyjazne...
Ale ja o czym innym miałam. Jako, że lubię kończyć to co zaczynam, to muszę dokończyć finał mojej podróży na wschód, północ i do centrum Polski. Pomijam fakt, że od Oczka wróciłam w trupiastym stanie- nie, nie przez Oczko, a przez zmęczenie. Pomijam fakt, że na drugi dzień musiałam wstac o 4 nad ranem, tylko po to by być na umówioną godzinę w Poznaniu i czekać 2 godziny na spóźnialskich Poznaniaków. Na uwagę zasługuje fakt, że po szczęśliwym powrocie do domu zasnęłam na całe 12 godzin! Ja, ja która śpi maksymalnie 7 godzin na dobę, zafundowałam sobie 4 godziny snu gratis. Aż sama w to nie mogłam uwierzyć ;)
Aha, i nigdy nie mówcie nigdy, bo ja to zrobiłam i oberwałam za to. Wracając do domu, rozmawiając z koleżanką powiedziałam: Przez następny rok nigdzie nie jadę, zwłaszcza PKP! I co? No i to, że jak tylko się z nią rozłączyłam, zadzwonił telefon, a osoba po drugiej stronie linii powiedziała: Jutro o 10 w Poznaniu....
Koniec zrzędzenia, czas na jedzenie. Na fasolkę z pleśniakiem :)

Fasolka szparagowa z gorgonzolą i pestkami dyni
200 g fasolki
pokruszony ser gorgonzola
uprażone pestki dyni
ząbek czosnku.
oliwa lub ulubiony olej, np. sezamowy czy z pestek dyni
sól, pieprz
Na patelni rozgrzać oliwę i wrzucić posiekany ząbek czosnku. Chwilę go podsmażyć.
Fasolkę ugotować- krótko, ma być jędrna i nierozgotowana. Odcedzić, wrzucić na patelnię z czosnkiem i dodać pestki dyni. Wymieszać, przełożyć na półmisek i posypać solą, pieprzem oraz pokruszonym serem.
W wersji bardziej sycącej fasolkę można pociąć na zgrabne kawałki i wymieszać z quinoa, czyli z komosą ryżową.
Inspiracja- portal ugotuj.to
nie pomyślałabym, by tak szparagową połączyc z rokpolem. ale... hm. smakowo? wydaje mi się, że świetne zestawienie. ale... muszę sama je wypróbowac ;]
OdpowiedzUsuń na zawszeTy to masz zakręcone życie faktycznie (:
OdpowiedzUsuń na zawszeAga, nie dziwię Ci się, że masz dość PKP...
OdpowiedzUsuń na zawszeAle mam nadzieję, ze czasem wsiądziesz do pociągu...
Fasolka z pleśniakiem pycha :)
Fasolka z peśniakiem, ładnie mi brzmi, choć ja fasolkę wieśniacko, z bułką tartą wsuwam..
OdpowiedzUsuń na zawszeHa, ja też nie lubię pkp...;)
Nie znoszę pociągów! Odkąd zgubiłam się na krakowskim dworcu!, i zamiast na stronę Galerii wylądowałam na Lubiczu zapałałam do PKP nienawiścią tak ogromną, że najchętniej w życiu bym już do pociągu nie wsiadła, ot co. Z resztą - gubienie się nie jest mi obce. Mam bardzo słabą orientację w terenie... ;))
OdpowiedzUsuń na zawszeFasolka super! Samo zdrowie. ;)
Pozdrawiam!
Ciekawe, smaczne i proste połączenie. :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJak ja kocham takie proste jedzenie! Pycha!
OdpowiedzUsuń na zawszeMoja orientacja w terenie zaloezy od tego, czy jestem sama, czy w towarzystwie. Sama sobie poradze, jak mam mape to wszedzie dojde i dojade, natomiast w towarzystwie meza przestaje w ogole zwracac uwage na kierunki, bo wiem, ze On to robi za nas oboje. Czesto mi powtarza "Uwazaj, bo sie znowu zgubisz. Masz taka slaba orientacje w terenie". Znowu, bo nie ukrywam, jak sie pare razy zagapilam to sie faktycznie zgubilam.
OdpowiedzUsuń na zawszeFasolka z takim zestawem bardzo smaczna, ale ja do jedzenia na zimno wybieram kazdy inny plesniak, byle nie gorgonzole. Troche mnie brzydzi w tym wypadku jej kleistosc. Ale na cieplo, jak sie juz rozpusci to uwielbiam.
prosto, szybko i niesamowicie smacznie!
OdpowiedzUsuń na zawszeTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń na zawszeFasolka z pleśniakiem - mniam ! Zjadam oczami:)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa sie też najeździłam pociągami ostatnio, ale we Włoszech :)))
Trenitalia działa bez zastrzeżeń,choć pachnie w nich jak i w naszych ;))
Lubię fasolkę, bo kojarzy mi się z wakacjami. :)
OdpowiedzUsuń na zawszeKarmek-itko ale to naprawdę smakuje pysznie :)
OdpowiedzUsuń na zawszeViri no ba ;)
Grażynko na razie nie zapowiada się żebym gdzies jechała :)
Aniu a gdzie tam wieśniacko? pysznie
Zaytoon witaj w klubie ;)
Ojcze dokładnie ;)
Kuba proste i szybkie :)
Thiesso tu była na ciepło, rozpływała się :)
Paula no ba ;)
Majanko po Włoszech to ja moge jeździć pociągami ;)
Maniu ja też lubię :)
O! A propos fasolki! Gdy w tym sezonie była młodziutka - to ciągle trafiała mi się łykowata (jak to możliwe???). A teraz, gdy już pora się z nią żegnać, to taaakie dobre mi się trafiają. :)
OdpowiedzUsuń na zawszeTwoja też była dobra, co? :)
ta tak, ale też miałam pecha do tej łykowatej :/
OdpowiedzUsuń na zawszemniam
OdpowiedzUsuń na zawszeto musi być pyszne !
http://pollyzeczki.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń na zawsze...wracam a tu rozpusta dalej ;) piekne ,pyszne i orginalne!!! brawo!!!
Czy ktos ci mówił,że jesteś jak "żywe srebro"? Zwiercona na potęgę :)* LubiĘ zieloną fasolkę , bo w przeciwieństwie do zółtej nie jest łykowata i zawsze delikatniejsza w smaku ;D
OdpowiedzUsuń na zawszedzisiaj mamy Święto Blogera ;)
OdpowiedzUsuń na zawszezapraszam do dalszej zabawy:
http://wegetarianka.blox.pl/2010/08/DZIEN-BLOGEROW.html
Szarlotku a nie złoto?
OdpowiedzUsuń na zawszeWege idę patrzeć :)
Wszystkiego najlepszego z okazji Dnie Blogera ! Zapraszam do zabawy, zajrzyj do mnie proszę :)
OdpowiedzUsuń na zawszedziękuje :)
OdpowiedzUsuń na zawsze