Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Kilka słów o...

Nie wiem od czego zacząć...
Nie wiem czy w ogóle chcę zaczynać...
Czy tak nie jest lepiej, prościej, wygodniej...

Chyba jednak nie chcę, a jednak to robię...
Jak zawsze wbrew sobie, jak zawsze dla innych...

Zamknęłam bloga, bo straciłam dla niego serce, bo nie widziałam w nim nic ciekawego. Mało profesjonalne zdjęcia, ba, więcej, zupełnie nieprofesjonalne, proste i często dziwne dania, na które nie jeden by się nie odważył, nic mądrego nie wnoszące...Ot blog, taki sobie, nie potrzebny nikomu, a tylko zabierający czas mi i komentującym...
A czemu straciłam serce dla tego bloga? Bo kojarzy mi się z czymś bardzo niemiłym i już.

Jednak go otworzyłam, po wielu rozmowach, przekonywaniu mnie, po moich przemyśleniach...Dałam mu jeszcze jedną szansę, czy ją przetrwa nie wiem.

Nie piszę tego oczekując zapewnień, ze mój blog jest świetny i bla bla bla. Nie. Piszę to tylko dla jasności, by nikt nie pomyślał, ze nie miał wstępu na bloga, bo ja nie chciałam go na nim, nie dałam hasła itd.

Zresztą nie ważne... bo co w sumie w życiu jest tak naprawdę ważne? Bycie najlepszym we wszystkim, najbardziej lubianym i naj naj? Czy może po prostu robienie tego co sprawia nam przyjemność i robienie tego bez ciągłej presji, że musi być naj....
Ten ostatni akapit nie jest bezpośrednio związany z zamknięciem(nie dotyczy mnie, ja na blogu nie dążę do doskonałości, bo wiem ze daleko mi do niej) i ponownym otwarciem tego bloga, kieruję go do pewnej osoby*, która musi to w końcu zrozumieć, której życzę zrozumienia tego :) A piszę to, bo akurat mi przyszło na myśl ;)

* pogrubiłam, bo myśleliście że to ja chcę być doskonała, chcę to fakt, ale nie tu, tu rywalizacja jest wręcz niepożądana, gdybym ją odczuwała w sobie to w ogóle skasowałabym tego bloga, nie o to w tym wszystkim chodzi :)

A jak już tak osobowo się zrobiło. To w ramach udowodnienia pewnej damie, że jest wyjątkowa, że świetnie gotuje, a jej potrawy i ich przedstawienie na zdjęciach i opis na blog tak kuszą i inspirują zapraszam na Quinoa z fetą i dynią inspirowane Polkowym przepisem :)



Inspirowane, bo ja zawsze modyfikuje, już z zasady ;) no i często z braku składników ;) Ale jak wpadnę do Polki w odwiedziny to zaklepuje sobie wypróbowanie oryginału ;)



Pieczone dynia z quinoa i fetą

1 porcja
kawałek pieczonej dyni (miałam mrożoną, dałam kilka kostek)
50 g quinoa
1 pomidor
garść zielonego groszku, miałam mrożony
kilka orzechów nerkowca
30 g sera feta
łyżeczka posiekanej/suszonej mięty
odrobina soli, pieprzu i granulowanego czosnku
kapka oliwy
W garnuszku zagotowujemy wodę (objętościowo dwa razy więcej niż quinoa), wrzucamy quinoa i gotujemy przez ok. 10-15 min, po czym zdejmujemy z ognia i zostawiamy pod przykrywką do momentu wchłonięcia wody przez „kaszę”.
Dynię pieczemy lub, tak jak w moim przypadku, wrzucamy do miseczki wraz z groszkiem i zalewamy gorącą wodą, po czym po kilku minutach odcedzamy i osuszamy – w celu rozmrożenia.
Fetę kroimy w kostkę, mieszamy z quinoa i warzywami. Doprawiamy solą, pieprzem, czosnkiem i miętą. Mieszamy, skrapiamy odrobiną oliwy i posypujemy orzechami.


78 komentarze:

  1. Nie będę o niczym zapewniać, ale miło mi, że mogę znów do Ciebie zaglądać :)
    Danko z dyni pyszne, feta jest w nim kropką nad i !

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. pysznie i bardzo oryginalnie sie prezentuje

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. "Czy może po prostu robienie tego co sprawia nam przyjemność i robienie tego bez ciągłej presji, że musi być naj" Dokładnie tak!
    Dlatego fajnie, że wróciłaś i rób to co lubisz i jak lubisz. Po prostu:)

    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Grażynko dziękuje miło to czytać :)

    Vege pyszne serio :)

    Patrycjo dzięki, ale to zdanie akurat nie do siebie kierowałam ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Ale przynajmniej się przekonałaś, że są ludzie, którzy lubią do Ciebie zaglądać. Cieszy to, prawda? :))))

    cmok za życzenia, nawet i po północy ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. ale są też tacy co inaczej odbierają....
    ale co obudziłam cię?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Nie, akurat byłam z Ryszardem - czytałam "Heban" :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. dlatego właśnie bloga warto prowadzić dla siebie, a nie dla innych

    czyli dla siebie wpisywać przepisy - stworzyć swoją książkę kucharską

    jestem na przykład przeciwna wpisywaniu na bloga każdej ugotowanej potrawy (nie mówię tu o Twoim blogu, bo przyznam się, że go nie znam - mówię ogólnie), ale tylko takiej którą sami byśmy polecili przyjaciółce :)

    a że zdjęcia nie są jak z profesjonalnego studia? moje też nie. No cóż - nie jesteśmy firmami pracującymi nad notkami; często nie mamy czasu, mamy życie rodzinne i zawodowe, zajęcia dodatkowe jak fitness czy basen, nie mamy lustrzanek czy też studia fotograficznego w domu, czasem też nie mamy talentu do robienia zdjęć (Polka mnie zabija swoim talentem - stawiam ją za swój wzór pod tym względem, hehe) - mówię tu o sobie.

    Ważna jest pasja do gotowania. Ja nie mam lustrzanki, ale staram się poprawiać jakość zdjęć jak mogę. Ale... nie zawsze mam przecież czas. Jeśli zrobię coś w ciągu tygodnia (pon-pt) pojawia się kolejne "ale" - albo zrobię zdjęcie bez zbędnych ceregieli w pracy (dość trudne jest to jednak) albo tuż przed wyjściem do pracy o ósmej rano - tylko wtedy jest przecież światło. A przecież gotujemy po to aby jeść, a nie być niewolnikiem zdjęć.

    Mimo wszystkich "ale" lubię swoje hobby. Mogę powiedzieć innym, że jakieś mam. Owszem, prawdziwą satysfakcję sprawia mi jak znajomi mówią, że zrobili coś i smakowało. Sęk w tym, że każdy z nich woli mi powiedzieć to sms-em albo osobiście, a nie zostawia komentarz pod notką. Takich, którzy nie znają nas osobiście a gotują jest więcej, może zrobią coś i im wyjdzie, a siedzą cicho :)

    Kluczem - moim zdaniem - jest też nieporównywanie się do innych. Owszem, mogłabym pytać się: dlaczego nie jestem taka fajna blogowo jak ktoś inny; mnie jednak pozostaje pogodzić się z tym, że są lepsi (ba! tacy, od których mogę się dużo nauczyć!) i cześć. Na codzień jestem prawnikiem i tak naprawdę tu chcę być jeśli nie najlepsza, to jednak w czołówce :) bo to przynosi mi chleb

    a przysłowiowy chleb to moje hobby. A hobby ma sprawiać przyjemność.

    Jeszcze jedno. Mój blog dał mi bardzo, bardzo dużo. Co mu zawdzięczam? Kupiłam sobie w końcu aparat fotograficzny (na początku pożyczałam, robiłam zdjęcia komórką albo u znajomych!).

    Po drugie, najważniejsze chyba - rozwinęłam się kulinarnie w sposób niewyobrażalny. Blog wymusza szukanie nowych smaków i receptur. Pewnie byłabym zbyt leniwa (a przede wszystkim nie miałabym takiej motywacji) gdyby nie blog.

    Pozdrawiam serdecznie, trzymaj się

    Pamiętaj, że nie musisz być najlepsza. Mało tego, taki wyścig sami sobie często kreujemy w naszych głowach - zupełnie niepotrzebnie

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. przez pisanie "a przysłowiowy chleb to moje hobby" miałam na mysli oczywiście że skutkiem tego przysłowiowego chleba jest moje hobby, bo mam za co go kupić :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Aga-aa,

    No nie do siebie, ale jakże prawdziwe to zdanie! Bo to jest właśnie w życiu ważne. Dlatego w nosie miej jak inni odbierają, w końcu nie robisz tego dla innych tylko dla siebie,o!:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Ninko święte słowa :) Ja wcale nie czuję że musze być najlepsza w blogowaniu, bo wiem że tego nei osiagne, pisałam to do innej osoby

    Patrycjo czasem ten nos za bardzo boli...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Ago, dziecinnie wierzę, że nie wszyscy mają parcie na szkło i że powstające na blogach cudności, to pasja a nie rywalizacja. Sama złapałam się na jakiejś dziwnej pogoni, która do tej pory była mi obca. Chcę mieć czas na czytanie o nowych pasjach, wspaniałych ludziach, ciekawych potrawach a nie gonić na oślep, by gdzieś się zapisać, by mnie ktoś polubił.Piekę i gotuję z potrzeby chwili i tak czułam u Ciebie , pasję, szczęście, czasami zmęczenie zamknięte w potrawie dla potrzeby ciała i duszy. Uwielbiam Twoje teksty, niebanalne połączenia smaków i mam nadzieję, że ta lekka deprecha zniknie wraz z wydłużającym się dniem :) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. jesteś :) Dobrze. czytam komentarze powyżej i podpisuję się pod nimi całym sercem. Nina wszystko b. ładnie wyłożyła :)


    Całusy!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. O rany nie widziałam jeszcze, żeby Nina komukolwiek zostawiła TAKI komentarz. Piękny! Agatko właściwie to nie wiem co powinnam najpierw z Tobą zrobić :)
    Ubić Cię, a potem wyściskać? Nie to by była średnia przyjemność. Najpierw Cię wyściskam, a potem ubiję :P
    Oj jak dobrze że są takie dobre ludzie na świecie...

    :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Aha :) Miło się dowiedzieć, że się ma talent :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. Polko, bo prawdę mówiąc nikomu nie zostawiłam jeszcze takiego (długaśnego i w sumie dość osobistego) komentarza.

    W ogóle komentuję dość rzadko. Wcale nie dlatego, że nie czytam i że nie jestem na bieżąco...

    Komentarze w stylu "och jak pięknie wygląda, na pewno smakuje tak samo" są dla mnie trochę jak wyjęte z naszej-klasy (jeśli wiesz co mam na myśli :))) ), więc pozostaje mi włączanie się do dyskusji albo skomentowanie potrawy po ugotowaniu, ewentualnie po dodaniu jej do ulubionych, albo zachwycenie się zdjęciem :))))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. no ma się talent, ma *)

    ja w ogóle jestem pod wrażeniem wielu zdjęć na polskich blogach - baaardzo profesjonalnych

    i aż dziw bierze, że robi się to wszystko z pasji i z pasją :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Szarlotku większość ma, nikt o tym głośno nie mówi, ale to widać, widać to i to bardzo, a ja to odczułam na własnej skórze niestety,
    dziękuje za miłe słówka :*

    Aniu o tak Nina nam dała wykład :) i dziękować jej za to :****

    Polka ja ci pisałam wczoraj co masz zrobić, kogo porwać i gdzie uciec :P łosia i koziego camemberta może nie będzie, ale ciecierzycę i winko jakieś znajde ;)

    Nina czuję się zaszczycona :***** mnie tez denerują takie komentarze: och boski i w ogóle, ale nie ukrywam ze czesto takie zostawiam, ale tylko tam gdzie naprawde tak myślę i czuję, nie mam czasu na długie koment a czsem coś mnie uraczy więc te 3 słówka chcę zostawić :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. o! pomyliły mi się emotikonki (ech, nie "na czasie" jestem), no właśnie miał być taki jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. aga - aa - mam nadzieję, że nie był to wykład w postaci akademickiej, gdzie wszyscy usypiają ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. aga- aa - co do tego ostatniego akapitu - no ja też...

    a faktem jest że te 3 słówka czasem sprawiają, że nie czujesz się obojętna w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. Agatko, cieszę się, że jesteś! :))) bardzo, bardzo się cieszę :))
    Lubię Twoje eksperymenty i Ty o tym wiesz !:))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. bo tak naprawdę wkurzają mnie niesamowicie te achy i ochy wszędzie, wszyscy sobie dupki liżą nawet jeśli myslą i czują inaczej, ja wiem, że moje komenty tez tak często wyglądają, ale są szczere, nie szczerych nie zostawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Agatuś,mam nadzieje, ze wiesz iż piszę szczerze :***

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. Ja? hi hi hi ;)) Zależy czym ;)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. Agatko i ja Cie za tę szczerość cenię bardzo :* Cieszę się,, że otworzyłaś Eksperymenty i pamiętaj, że to będzie sprawiało ci największą radość jak będziesz to robiła dla siebie :) każdy miewa chwile załamania, zwątpienia z różnych powodów, bo i na różnym etapie życia jesteśmy - tak to już w życiu jest :) Ale tak jak ktoś napisał wyżej - jak będzie więcej słońca, przyjdzie wiosna, to wszystko zobaczysz w nowych barwach:) Nic się nie martw :**** A ja mam jeszcze jedną prośbę, jak następnym razem stracisz serce do bloga, to nie zamykaj go na cztery spusty, tylko zostaw, wiesz jakby ktoś chciał sobie pooglądać Twoje eksperymenty :***

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. Majanko oj już tego to nie chcesz wiedzieć ;) wierz mi ;)

    Atinko oki :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  28. Bardzo się zgadzam z tym, co pisze Nina, i inni też. Mmm... sprawdziłem i poprawiam: inne, bo to panie były ;)
    Aga, nie ma co brać do głowy. Jedni robią bloga dla doznań estetycznych, z wyrafinowanym menu i fantastycznymi zdjęciami - i dobrze - a inni prowadzą kulinarny dziennik czy też pamiętnik. I to wcale nie jest gorzej. Sam wiem, że wiele moich fot jest do dupy a potrawom daleko do doskonałości, i co z tego? Mój blog i będę na nim robił, co mi się podoba. Do doskonałości i owszem, trzeba dążyć, bo doskonalenie się jest cnotą, ale ta doskonałość nie powinna przyćmiewać radości życia. Hm, sam tego raczej nie wymyśliłem; ciekawe, gdzie przeczytałem. ;)
    Hehe, a to, że wiele osób nie zdecydowałoby się na zrobienie jakiejś potrawy niekoniecznie źle świadczy o blogu :)
    Ja tam wiem, że niepotrzebnych blogów nie ma. Czasem widać, że i zawartość, i zdjęcia mają charakter notatek tworzonych nie po to żeby kogoś olśnić, a żeby zanotować pomysł, danie, które zdaniem autora wyszło świetnie, więc notuje żeby nie zapomnieć i w przyszłości powtórzyć swój wyczyn. Taki blog nie jest w żaden sposób gorszy od tego niby że doskonałego albo bardzo profesjonalnego. Jest po prostu inny i inny ma cel.
    Wiem też, że zawsze chętnie czytam Twoje gawędy, bo dają uczucie ciepła, a na te wspaniałe i olśniewające blogi zaglądam może i rzadziej niż na to zasługują, bo czasem mam wrażenie, że z kuchni robi się laboratorium albo jakiś przemysł czy galerię sztuki. A kuchnia to jest miejsce, w którym i się człowiek ubabrze, i zatnie paskudnie, i skisi sos albo przypali kaczkę. No i gites, tak ma być, bo przecie dopiero dążymy do tej mitycznej doskonałości, której i tak nie osiągniemy, bo każdy zakręt okazuje się być tylko kolejnym etapem, a nie zajebiaszczym celem. Człowiek zachłanny zwierz jest.
    Prezentujesz ciekawą, nieoczywistą, prostą kuchnię, taką, jak lubię, bez niepotrzebnych udziwnień ale z elementem zaskoczenia, składającą się ze smaków, które Tobie odpowiadają, a mnie nie muszą, bo to nie mój blog. I tak ma być, bo po to są blogi żeby było wykuwiście różnorodnie. Czy tu można kląć? Pewnie, że nie wszystkie połączenia smaków mi odpowiadają, ale nie tylko na Twoim blogu. To jest indywidualna kwestia, nie powinna być przedmiotem rozważań, porównań ani tym bardziej wartościowania. A już na pewno autokontestacji. Ty lubisz tak i już. To nie Familiada że pan Zenek woli ogórca z kisielem i jak zrobisz z koprem, to masz buczenie publiczności.
    No, tośmy się dogadali ;D
    Mówiłem kiedyś, że cierpię na słowotok? Aga, bardzo Cię proszę, wybierz mądrze, gdyż albowiem bardzo Cię lubię, choć znam tylko z netu... z neta... z sieci. No to do poczytania wkurtce. ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  29. Antoni jesteś niesamowity, a Twój słowotok jak najbardziej pożądany :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  30. :) No to słowotokowo opowiem Ci, jak to dzisiaj od pekaesa szłem, szłem, szłem, bo pekaesa daleko mam, a Maciaszczyka blisko... :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  31. No bo to długo trwało jak ja szłem, a zaspy ciekawe nie są. Choć z drugiej strony, jak ma być słowotok, to o gilu na zaspie on może lepszy, bo nieciekawszy, a jakby gadał o somnambulicznej katatonii przemówienia świątecznego prezydenta - tego, jak mu tam - to zaraz każden jeden ucha nadstawiałby jak ten zając pod obstrzałem w bruźnie, czy nie tak, co? Z opisów przyrody to ja najwięcej opowieści o Kasperczak Mirosławie lubię, i o tym, jak do gąsiorka samogonkę wlewa się. O zaspie - mniej. ;) A urwałem ja jego, tego słowotoka niby, rozumiesz, żeby niby nie naprzykrzać się nadmiernie, bo może sama zasypiasz i żadnego przynudliwego wspomagania nasennego nie potrzebujesz. Bo gadać i gadać to ja mogę i mogę, choć powiem ja dla Ciebie w tajemnicy, że najbardziej jak klawiaturkę mam pod paluchami, gdyż normalnie więcej za piecem chowam się albo polewam. Żyzń takaja, bladź parchata. A te zaspy to one niebrydkie byli, czort. Niebiewskawe, połyskliwe jak woda w jeziorku za radziulisowym polem, co w lato skrzy się i po oczach daje, albo jak kolia żony wójta z Gliniewic, co ona ją w dożynki zakłada. Po prawdzie po północy ją rzuca w tłum i się drze, że się odda za kolię, ale że to plastykowe błyskotki są, a wójtowa żona raczej taka niewyjściowa więcej, to i chętnych brak. Wójt dzień później, albo i dwa jak srogo popije, tę kolię z placu przed ratuszem zabiera i chowa do pulirag... pulagri... pulgiralesa, o. Znaczy się do tego puzderka.
    O czym to ja... o masz, słowotok dla mnie wyszedł jak się patrzy, co nie? To teraz wyobraź sobie, że ja tak moge godzinami. A co, dreszcz przestrachu przeszedł?
    Dobrze, dobrze, ja ludzki pan, już ścicham :D

    Pozdrawiam, Aga, ściskam i życzę promienienia.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  32. ależ jaki dreszcz? dreszcz mnie jedynie przechodzi jak spojrze przez okno i widzę te zaspy, te białe ogromne góry śniegu co mi chodzenie utrudniają ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  33. No ale kiedy one błyszczą się jak wójtowej kolia w dożynki! Ten biały łabędzi puch, otulający srebrzystą kołdrą śpiącą ziemię w oczekiwaniu aż się przebudzi i zionie ogniem zieleni... :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  34. to do mnie nie przemawia, ja chcę ta zieleń tu i teraz ;P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  35. No to sto kilo kiszonki z koniczyny kurierem poszłooo! :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  36. Zanurzysz ręcy i poczujesz. Bo w kiszonce procesy chemiczne zachodzą, i ona ciepłowata bywa :D :D :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  37. Kochana! Powyzsze komentarze mowia same za siebie... blog jest "nasza" pasja i jest taki jakim go stworzymy a jak sie komus nie podoba to niech nie zaglada.
    Ja od jakiegos czasu zastanawiam sie nad zablokowaniem komentarzy bo ciagle powtarzajace sie teksty mnie draznia. Z drugiej strony jakbym potrafila napisac taki wstep jak Ty, po ktorym powstaje piekna dyskusja to co innego...
    Sciskam i nie poddawaj sie, zostan z Nami !

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  38. Aguś - wielki ciepły uścisk misiowy. :*

    Co do komentarzy - sama mam problem z odpowiadaniem na te krótkie, ale jednocześnie wychodzę z założenia, że lepiej zostawić 2 miłe słowa, niż nie powiedzieć zupełnie nic.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  39. Ufff.... ale lektura, fiu, fiu....
    Antoni napisał tak: "mój blog i będe na nim robił co mi sie podoba" i AMEN!!!!
    I weź mnie tu od cieciory nie odstawiaj, co?
    :****

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  40. Antoni procesó chemicznych to ja na studiach miałam pod dostatkiem :P


    Magoldie no ja cię proszę ty nic nie blokuj! zaraz tam pójdę na ochód ;)

    Mi uścisk odwzajemniam a co do komentarzy wiesz ciezko wyczuc które szczere które nie, zreszta widzisz ze jak mi cos gdzieś nie pasi to pisze ;P

    Mafilko książkę może z tego wydamy ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  41. Możemy wydawać ;) Mój osobisty ma wydawnictwo, więc no problem :)
    Wiesz o tym? http://forum.montignac.com.pl/dania-vt225,120.htm

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  42. No i fajnie Aga, ze wrocilas :) Ja zagladac do Ciebie lubie i zagladac bede. I posmiac sie piszac komentarze tez lubie :)

    Acha, poprosze troche tych pysznosci bo ja tu o suchym i glodnym... siedze... :))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  43. Mafilko to bestseller by był ;P
    nie nie wiedzialam, na innym forum mm udostepniłam i widocznie skopiowały, a niech mają na zdrowie ;)

    Majkocieszę się i dziekuje, bierz :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  44. No to ja w ich imieniu podziękowania skaładam ;) znów mnie wzięlo na mm..... ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  45. O rety, nie mam pojecia, co to za niemile wydarzenie sklonilo Cie do zawieszenia blogu, ale ciesze sie, ze juz porzucilas ten dziwnie szalony i pokrecony pomysl! Czyli co, zawieszenie odwieszone i wracamy do wirtualnej rzeczywistosci? No, tak trzymac:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  46. Mafilko proszę :) ja ciagle się przymierzam do mm, ale wokół tyle pokus ;)

    Konsti zobaczymy co czas przyniesie

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  47. Hej, Aga. Przecież Twój blog jest świetny i bla bla bla :-)))
    Nie zamykaj go więcej. Sam wiem, że łatwo się wypalić i czasem po prostu brakuje siły aby coś ciągnąć dalej. Ale może wystarczy wziąć oddech, nieco odpocząć i wszytsko nabiera nowych barw.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  48. No! Jesteś! bo już się przestraszyłem, że na prawdę wyłączyłaś eksperymenty zupełnie. Dobrze, że jesteś :)
    Ja wprawdzie jestem mistrzem długich komentarzy, ale tym razem nie mam nic do dodania - to co napisała Nina i Tosiek powinno stać się "konstytucją kulinarnego blogera" ;)
    Fajnie, że znów można tu zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  49. Kuba a dzieki, miło mi to czytać, choć nie często Cię tu widuje ;)

    Mico a Ty do mnie zagladasz? nie wiedziałam, miło mi o tym słyszeć :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  50. a jasne, że zagladam, tylko tak cichaczem, chyba powyzszy koment jest moim pierwszym u ciebie. Ja w ogóle dosyć rzadko się odzywam niepytany... no, może poza paroma wyjątkami...
    Ale sie zdziwilem ostatnio jak mi napisalo, ze nie mam uprawnien, zeby ogladac tego bloga... :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  51. no właśnie, to dziewiczy koment (i jak ci z tym przerwaniem...milczenia ? ;) )
    dobra to jak nie zapomnę to w notkach będe wywoływała cię do tablicy (choć pewnie zapomnę ;) )

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  52. tak w ogóle to jakoś tak fajnie, że męsko się w tych komentarzach zrobiło ;) zawsze babiniec, a tu taka odmiana ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  53. bo faceci już tacy są małomówni. Ale jak chciałaś usłyszeć prawdę, to ci wygarnęliśmy. ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  54. hehe, to częściej muszę broić ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  55. Po tym co tutaj przeczytałam, wnioskuję, że zaserwowano Ci gorzką pigułkę. I że musiałaś odchorować swoje. :(
    No cóż, jesteśmy jacy jesteśmy, robimy co robimy, raz lepiej, raz gorzej... Faktem jest, że wszystkim się nie da dogodzić. Jedni postrzegają naszą blogową działalność tak, inni siak - jak w życiu. Więc rób Aguś dalej swoje, tak jak potrafisz, jak do tej pory. Jestem pewna, że nie brakuje osób, które lubią Agę właśnie taką - nie inną. :) No! głowa do góry! :* I już żadnych kłódek! :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  56. Oj, no dawno mnie nie bylo, ale jak sie ciesze ze jednak jestes i to nie tylko z powodu tej "kinły" ;) która jest bardzo w moim stylu :D
    a i oczywiscie z tym dlaczego cos robimy masz absolutna racje, buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  57. Małgosiu oj bardzo gorzką, nawet nie wiesz jak...nikt mi nie dał do zrozumienia, że mój blog jest zły, ale że ja...

    Creme hmmm kinły?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  58. Ja, podobnie jak Mich, jestem obecny na wielu blogach ale zabieram glos rzadko. Taki cichy chlopak jestem :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  59. Ne Mich, a Mico oczywiscie... Zakrecony dzis jestem :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  60. Aga-aa, zaglądam na bardzo niewiele blogów, a Twój był właśnie jednym z nich, więc cieszę się, że jesteś z powtorem :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  61. Bardzo się cieszę, że mogę znów tu zaglądać. To rozumiem! :)
    Nie przeczytałam wszystkich komentarzy, ale chciałam coś powiedzieć też od siebie.

    Sądzę ze najlepiej bloga pisać dla siebie i nie oglądać się dla innych. To przecież ma być przyjemność. Bez przymusu itd. Każdy ma jakieś zajęcia poza gotowaniem. To takie zajęcie, które daje przyjemność, ale oprócz tego trzeba pracować/uczyć się i jeszcze zajmować jakoś ciekawie czas wolny i takie tam :)
    Nie podchodź tak krytycznie.
    U mnie zdjęcia też nie za artystyczne, bo wtedy obiady musiałabym jeść rano, gdzie mam najlepsze światło :)) No i inne posiłki też. A imprezy robić tak ok. 10:00 :) Nie o to chodzi no nie? :) Aparat też nie za dobry, ale co z tego? Mi smakują te wszystkie potrawy i przyjemność mi sprawia, jak sobie ktoś ugotuje coś co polecam. Albo się zainspiruje :) A ty czasem bardzo oryginalne rzeczy pokazujesz i inspirujesz :) Zobacz na ilość komentarzy –jak wiele osób czyta to, co tutaj zamieszczasz :)
    I nie zawieszaj już bloga, bo mi przestaje działać wtedy jedna zakładka w szybkim wybieraniu w Operze i nie wiem co się dzieje ^_^

    Pozdrawiam i trzymam kciuki
    ziji

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  62. Kuba oj tam, zakręcenie jest czasem fajne, wiem, bo sama jestem zakręcona ;)

    Quinoamatorka i Ziji miło mi :) buziaki

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  63. ojej to co ja mam powiedziec o moim blogu i moich nieudolnych zdjęciach :)) weź przestań masz niebanalny smak i świetnego bloga :*
    Pozdro Nutka :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  64. O rany...ale ludzisków :))))
    To ja tylko z boczku dorzucę, że lubię, że fajne,że inne i mnie się od początku bardzo.
    O.
    To mówiłam ja....Monika.
    :***
    M.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  65. Właśnie się zdziwiłam gdy nie mogłam wejśc na bloga. Ja Twój blog uważam za inny wśród wszystkich, za taką moją hyyym zdrową, a'la wegetariańską ciekawą odskocznię od pozostałych słodkości i obfitych dań. Zawsze z chęcią do Ciebie zaglądam. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  66. Aga jaki tłum na Eksperymentach :D

    chyba wszystko już zostało napisane, ja tylko dodam że bardzo lubię do Ciebie zaglądać, bo podoba mi się Twój styl pisania, czasem zdarza mi się że napiszę coś ot tak bez czytania tego co autor ma do powiedzenia (a to nie ładne, oj nie ładne, dlatego już tak postanowiłam że nie będę robiła:P) a u Ciebie zawsze od deski do deski :P

    trzym się!

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Dzia :)