Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

niedziela, 29 listopada 2009

Zupełnie jak kot!


Ostatnio moim ulubionym powiedzonkiem jest: nie ogarniam tej kuwety, zupełnie jak kot kupkający na pustyni...
No nie ogarniam i nie wiem czy ogarnę. Ja nawet nie wiem na jakiej pustyni wylądowałam i w jakiej epoce, czy to środek tygodnia czy weekend, czy muszę wstać do pracy czy do szkoły...
Do szkoły? Ale której?
Do pracy? Ale do której?
Jak mnie już ktoś łaskawie uświadomi lub telefon powie co mam robić to lecę gdzie mi każą i nie wiem co mnie tam czeka... Może jakiś egzamin a może robota do ciemnej nocy. A zdążę zjeść? Tak, ale tylko coś szybkiego coś małego coś prostego i tak w kółko Macieju...
Nawet tego co piszę nie ogarniam, no jak taki kociak :) Ale kotki, mimo że z Hirkiem wolimy pieski, też są fajne no nie? A kotki lubią mleczko :) A ja lubię owsiankę na mleku, zwłaszcza taką z orzeszkami i aromatycznymi przyprawami, na ten przykład korzennymi :)



p.s. przepraszam, że nie odpisuję na komentarze, ze nie odwiedzam was, ale ja naprawdę teraz ... jak ten kot dosłownie. Tylko się ogarnę i do was wpadnę :)

Korzenna owsianka z bananami
- 40 g płatków owsianych zwykłych
- 200 ml mleka
- 100 ml wrzątku
- pół dojrzałego banana
- garść mieszanych orzechów (u mnie płatki migdałowego, orzechy laskowe i włoskie)
- cynamon, goździki mielone, imbir, kardamon;
Płatki zalać na noc wrzątkiem aby zmiękły. Rano zalać mlekiem i gotować ok. 5 min. Banana pokroić w plasterki, część plastrów rozgnieść widelcem i dodać do gotujących się płatków. Dodać przyprawy do smaku. Orzechy uprażyć. Ugotowane płatki wymieszać z pozostałym bananem i orzechami. Przelać do miseczki.
Kuchnia wegetariańska

piątek, 27 listopada 2009

JejKuchniowo- Amicowo

No konkurs jejKuchnia.pl zakończony.



Jak wiecie lub nie wiecie, ale teraz już będziecie wiedzieć, jurorowałam tam sobie.
O tak, w kategorii Dania Główne byłam tą decydującą! :)
A wierzcie mi, że decyzja to nie była łatwa, o!
Wszystkie przesłane prezentacje dań były bardzo ciekawe, ale cóż, mogłam wybrać tylko 3!
Tylko 3, przez T jak Tratwa, Rz jak nie Ż i Y jak Yeti ;P
Przy wyborze kierowałam się wszystkim, więc ewentualne reklamacje nie do mnie ;)
Dziękuje wszystkim za udział, fajno było ;)

Tak w kategorii Dania główne:
I miejsce - Atinka i jej Gyros w cieście francuskim - za piękne zdjęcia, niespotykaną dotąd prezentacje i szczegółowy instruktaż wykonania potrawy. Ponadto samo danie jest niezwykle interesujące, ze względu no nowoczesność i łatwość wykonania, a także uniwersalność- myślę, że byłoby idealne na obiad czy kolację, ale także na spotkanie z przyjaciółmi.



II miejsce - Grażyna i jej Ryba w winie z polentą - za literacki wstęp i opis dania oraz na przedstawienie ciekawego pomysłu na podanie ryby i polenty, które są nie dość, że smaczne i zdrowe to ejszcze szybkie w przygotowaniu i sycące, a często o nich zapominamy.

Wyróżnienie - Magdalena i jej Żebra miodowe - za rozweselający opis przygotowania potrawy, niecodzienny i bardzo intrygujący.

Gratuluje i jeszcze raz dziękuje :)

I jeszcze jedna sprawa. Sprawa Amici i jej nowoczesnego ekologicznego sprzętu AGD :)
Na podstawie opinii blogerrów powstał ciekawy artykuł pt. „Na czym gotują najlepsi”. Artykuł jest o wadach i zaletach sprzętu AGD, o preferencjach gotujących i opinia eksperta. Zapraszam do czytania :)

Na czym gotuja najlepsi?

poniedziałek, 23 listopada 2009

Nie gotując jajek

No i wróciłam :(
Nie ma to tamto, trza do szarej rzeczywistości wracać, a ja szarego nie lubię, wolę czarny lub różowy, a najlepiej czarno na białym!
Jak sobie pomyślę lub przypomnę jak było „wyborowo-pomidorowo” to aż mi się łezka w oczku kręci i chcę więcej! Ale cóż, jest tu i teraz, a terminy gonią, oj gonią i to w zawrotnym tempie. A ja wolę tak na spokojnie, bez pośpiechu, Piernikowo to Piernikowo, tu nie trzeba biec, a jednak ja muszę.
No i biegnę przed siebie, przeskakuję kolejne poprzeczki, omijam co chwila to nowe przeszkody, zamykam furtki, które kuszą i ściągają mnie z wyznaczonego toru. A ja nie mogę z niego zbaczać, choćby na 5 minut, muszę dobiec do celu w wyznaczonym terminie, a termin coraz bliżej, coraz bliżej i bliżej. Dlatego dopingujcie mnie w moim biegu i nie fukajcie, że będzie mnie mało, że prawie wcale, że zniknę na jakiś czas...Się będe pojawiać, ale na krótko, pewnie na Pastę i Bastę jeszcze wpadnę, może i was odwiedzę, ale to na chwil 5, albo i mniej...po prostu muszę jak najszybciej dobiec do celu...

Ale, żeby nie było, że żarełkiem nie częstuje na moje pożegnanie to obiecany Majance omlet serwuje, bardzo smaczny omlet! A omlet z jajek ma się rozumieć, ale nie gotowanych, bo ....

„Nawet tak prosta czynność jak gotowanie jajek wymaga skupienia i uświadomienia sobie roli, jaką w życiu odgrywa czynnik czasu [...].”*

...a ja nie mam czasu myśleć o czasie ;)



A jeśli omlet to tylko z maślanym posmakiem :)
To jest dla nie najważniejsze, omlet musi być na maśle! Nie tam na jakiejś oliwie czy margarynie. No i szynka lub pieczarki, o tak i nic więcej do szczęścia nie trza ;)

Omlet z szynka i groszkiem
2 jajka
łyżka mąki
30-50 ml mleka lub śmietanki
garść zielonego groszku (u mnie ugotowany mrożony)
3 plasterki szynki drobiowej lub innej ulubionej
łyżka tartego żółtego sera
sól, pieprz
masło do smażenia
Jajka, mleko i mąkę rozkłócić ze sobą, doprawić solą i pieprzem.
Na patelni rozgrzać masło (nie za dużo, tylko tak dla smaczku), gdy się rozgrzeje wlać masę jajeczną.
Smażyć chwilę pod przykryciem na małym ogniu, a gdy zacznie sie powoli ścinać z wierzchu to na jednej połowie rozłożyć groszek, szynkę i ser. Smażyć jeszcze kilka minut, aż ser się roztopi a wierzch będzie taki jak lubimy, bardziej lub niej ścięty. Złożyć na pół i zsunąć na talerz.

*Arthur Conan Doyle — Przygody Sherlocka Holmesa (Zabójstwo przy moście)


czwartek, 19 listopada 2009

"Udane eksperymenty kulinarne" :)

Ale jaja! Jaja jak berety! To się podziało, sama nie wierzę! Jest mi ogromnie miło, nie no bardzo bardzo miło :) Zostałam wyróżniona, znaczy moje „udane eksperymenty kulinarne” zostały wyróżnione! Grażynka została wyróżniona przez Szarlotka i następnie mnie wyróżniła!
Fajniuśko jak nie wiem co :)
Jest tylko jeden mały minus tego wyróżnienia! Bo teraz ja muszę wyróżnić 10 blogów/osób spośród takiej masy jaką odwiedzam i bardzo lubię! Toć to jest awykonalne przecież! Jeju jak ja nie lubię takich sytuacji! Ale jak mus to mus no nie ;) Zrobiłam tak: wybrałam te naj naj, które najbardziej lubię odwiedzać (nie pytajcie ile wyszło ;) ) a z nich wylosowałam te oto 10 :
1.Majana – za ciepło, które u niej czuć
2.Wegetarianka – za pyszne wegetariańskie dania
3.Małgosia.dz – za śliczne zdjęcia
4.Ala– za tą domową i weekendową piekarnię :)
5.Mi – za ciekawe i różnorodne dania
6.Komarka – piękne zdjęcia, piękne opowieści
7.Dziwnograj – gotuje jak lubię :)
8.Peggykombinera- za ten nastrój
9.Cremebrulee – za zdrową kuchnie
10.Zawszepolka – za piękne zdjęcia i apetyczne dania :)

Ponadto u wszystkich czuć pasję z jaką gotują, opowiadają o tym i dzielą się tym ze światem :)



A w zamian za wyróżnienie przedstawiam mój kolejny eksperyment :)
To danie chodziło za mną już od jakiegoś czasu i kusiło i napierało, aż sie ugotowało. Jest to kombinacja różnych przepisów i moich innowacji ;) Pyszne!



Curry z dynią i ciecierzycą
300 g dyni
100 g ugotowanej ciecierzycy lub ciecierzycy z puszki
łyżeczka miodu
1 cm świeżego imbiru
½ łyżeczki curry
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej i kardamonu
kilka łodyżek suszonej trawy cytrynowej
½ łyżeczki soku z cytryny
100 ml mleczka kokosowego
sól, pieprz
150 ml bulionu warzywnego
Dynię obierz i pokrój w kostkę. Imbir pokrój w zapałkę. Na patelni, na odrobinie tłuszczu podsmaż chwilę imbir, dynię i trawę cytrynową. Zalej bulionem i gotuj aż dynia zmięknie. Odcedź jeśli dynia nie wchłonęła większej ilości bulionu, zalej mleczkiem i dodać ciecierzycę. Dopraw do smaku miodem i przyprawami. Duś jeszcze kilka minut i podawaj z ryżem.

środa, 18 listopada 2009

Mięcho

Jakby tak spojrzeć na mojego bloga, na to co jem...to można śmiało stwierdzić, że jestem wegetarianką. Mięso pojawia się tu od wielkiego dzwonu i gubi się w ogromie wegetariańskich potraw.
Ale prawda jest inna, nie jestem wegetarianką, po prostu od mięcha wolę nabiał i warzywa. Taki już mój urok. Ale czasem przychodzi taki okres, że muszę mięcho zjeśc i koniec kropka. Chodzi za mną i krzyczy: weź mnie! A że ja słaba jestem to się mu opieram i coś tam z mięchem przygotowuje.
W tym tygodniu też mnie dopadł głód mięsny i to nie byle jaki. Łatwo nie dał się zaspokoić i codziennie dawał się we znaki. Były i kiełbaski i szyneczki i parówki (tak, tak lubię i jem czasami), aż w końcu przyszła pora na kurzy cycek.
Zwykłam nie lubić kurzych cycków, bo były dla mnie za suche, ale kilka dni temu podglądnęłam, że można je w mleku wymaczać (nie wymacać! nie mylić mi tu ;) ) i wtedy są podobno smaczniejsze. I to prawda! Były takie soczyste i smaczniutkie :) Wiem, ze podobny efekt daje maślanka lub jogurt, ale toć nie będę kupować litra maślanki dla jednego cycka! A mleko zawsze mam, bo z kawusią pijam, a dzień bez kawy dzień stracony ;) Ale ja znów z tematu zbaczam... miało być o cyckach, znaczy się kurzych cyckach i to z pieczarkami i z groszkiem i to na winie i to i to bardzo smacznych :)



Potrawka z kurczaka z pieczarkami i groszkiem
1 porcja
•pierś z kurczaka – ok 100 g
•20 dag pieczarek pokrojonych w ćwiartki.
•garść mrożonego groszku
•1 mała cebulka
•50 ml śmietany 12 lub 18%
•kieliszek białego wytrawnego wina
•masło do smażenia
•mleko do zamarynowania kurczaka
•Sól, pieprz, przyprawa do kurczaka
Pierś z kurczaka pokroić w paski, obtoczyć w ulubionych przyprawach lub mieszance przypraw do kurczaka (u mnie przyprawa złocista) i włożyć do miseczki. Zalać mlekiem i marynować ok. 30 min.
Na patelni rozgrzać masło, wrzuć obraną i pokrojoną w kosteczkę cebulę. Podsmażać do zeszklenia, a następnie dodać kurczaka. Podlać winem i po prawie całkowitym wyparowaniu wina wrzucić pieczarki. Posolić, popieprzyć i dusić wszystko razem, aż do zbrązowienia pieczarek. Pod koniec wrzucić groszek, zalać śmietanka i dokładnie wymieszać. Wyłączyć ogień i jeszcze chwilę zostawić na patelni.
Podawać z kuskusem lub ryżem wymieszanym z posiekaną pietruszką.

niedziela, 15 listopada 2009

Inna strategia

„Kobiety wkroczyły w świat mężczyzn i biorą z niego, co się da. Mają samochody, latają na paralotniach, idą do wojska. Więc co ja mam opowiadać na randce? Jak to jest być dyrektorem handlowym? Dyrektorami też już są.
Hm, ale czy zawsze trzeba imponować? Czy po prostu nie można uznać partnerstwa i w tej dziedzinie?
– To tak, jakbyś pytała, czy można żyć bez seksu. Można, ale po co? – ganił Alteregę kolega po fachu (i po rozwodzie). – Na tym od zawsze opierała się strategia mężczyzn, że imponują, rzucają na kolana, zdobywają. Jeśli przestaniemy imponować, to co nam zostaje? Wam też nie wyjdzie to na dobre, bo możesz się związać z mężczyzną, który niczym cię nie zachwyca, ale nie minie pół roku, jak zaczniesz się o to złościć, kolejne pół i będziesz go zmieniać, a po półtora roku lądujesz u psychoterapeuty i w sądzie.”*
A może mężczyźni powinni w końcu obrać inną strategię? Może wcale nie będzie tak źle, może dla kobiet nie tylko ważne jest poczucie bycia zdobytą, życia u boku faceta, imponującego im faceta, może liczy się coś innego, coś więcej... Może wystarczy poczucie bezpieczeństwa, miłości i docenienia?



Ryż z groszkiem i mozzarellą
1 porcja
60 g ryżu parboiled z dzikim
bulion
garść zielonego groszku (u mnie mrożony)
30 g mozzarelli
kilka listków bazylii
sól czosnkowa, pieprz, imbir mielony, kilka kropel jasnego sosu sojowego
Ryż ugotować (ok. 25-30 min) w bulionie warzywnym, pod koniec gotowania wrzucić groszek i gotować jeszcze ok 4 minuty.
Mozzarellę pokroić w kostkę, bazylię posiekać.
Odcedzony ryż z groszkiem wymieszać z przyprawami, posmakować i ewentualni dodać więcej przypraw. Wymieszać dokładni z mozzarellą i bazylią i od razu podawać.


*Pani nr 05 (224) 2009r., Monika Piątkowska: Mężczyzna jako chihuahua

Kuchnia wegetariańska

sobota, 14 listopada 2009

Cuda niwidy w Warszawie

A wiecie już co tam w tej naszej stolicy się dzieje?
Nie wiecie?
A chcecie sie dowiedzieć?
Zresztą, nawet jeśli nie, to wiecie, że ze mnie przekora i koza jedna, która i tak zrobi swoje i wam powie ;p
Pałac Kultury i Nauki nam zaczął świecić i to na zielono, tak tak, na Shrekowy kolor!
I co więcej, świeci nie z 1 z czterech stron, a na głównej fasadzie od ul. Marszałkowskiej co kilka minut jest wyświetlany jest film reklamowy oraz logo marki Garnier. O patrzajcie i podziwiajcie


Wszystko to w ramach akcji marki Garnier, zrealizowanej przez New Look Group.
A poniżej krótki filmik :)


piątek, 13 listopada 2009

Tak na zachętę!

Hey Hi Hello!
Chciałam tak wam nieśmiało przypomnieć, bo przecież ja skromniutka jestem, o konkursie jejkuchnia.pl.
Już się wam chwaliłam, że spotkał mnie zaszczyt jurorowania w tym konkursie i to nie byle z kim, a z Agatą i Komarką, o!
Po cichu Wam powiem, że warto poświęcić kilka chwil, ugotować ulubione danie, pomysłowo podać i obfotografować, a potem już tylko słać na adres konkurs@jejkuchnia.pl. Czas ucieka nieubłaganie szybko, a 22 listopada coraz bliżej. Tak więc szybko zakasajcie rękawy i ślijcie swoje propozycje konkursowe, bo wypasione nagrody można zgarnąć, i to nie byle jakie, a bardzo pomocne w kuchni!

Więcej szczegółów i regulamin konkursu na jejKuchnia.pl.



A ja, żeby pobudzić choć trochę wasze kulinarne zmysły i podsunąć pomysł na fajna przegryzkę w czasie gotowania lub po, w czasie relaksu przed TV lub z książką w ręku. Ot takie tam snacki ciecierzycowe. Proporcje składników ciężko określić, jednak polecam zrobić dużo, bo wciąga i znika bardzo szybko.



Snacki Ciecierzycowe
ciecierzyca suszona lub z puszki
ulubione przyprawy, polecam słodką i ostrą paprykę, sól czosnkową, czosnek granulowany, oregano
oliwa
Jeśli mamy ciecierzycę suszoną należy ją namoczyć na noc i następnego dnia ugotować (ok. 30 minut). W przypadku ciecierzycy z puszki należy ją odsączyć z zalewy.
W miseczce mieszamy oliwę z przyprawami i następnie dodajemy ciecierzycę. Dokładnie mieszamy, by ziarenka pokryły się dokładnie oliwą z przyprawami.
Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni Celsjusza. Na blaszce rozkładamy papier do pieczenia i wykładamy na niego ciecierzycę (najlepiej widelcem, by odsączyć nadmiar oliwy).
Pieczemy ok. 20 min, do momentu gdy ciecierzyca będzie zrumieniona i chrupiąca, ale nie spalona. Najlepiej piec z funkcją termoobieg.
Jeśli nie mamy możliwości pieczenia, możemy ją też usmażyć na patelni, jednak wtedy musimy użyć więcej tłuszczu.

Kuchnia wegetariańska

czwartek, 12 listopada 2009

Tralalala! :)

Wolnoć Tomku w swoim domku!
Ja może i nie Tomek, ale w swoim domku jestem! Wreszcie, nareszcie i w końcu!
Nie żebym nie tęskniła za Siostrą Wariatką, bo za nią nie tęsknić się nie da i już, ale jakoś wytrzymam. Trochę potęsknię, czasem uronię łezkę, ale dam radę, toć telefony są no nie? Fakt, że Siostra Wariatka wiele mi przez telefon nie powie, bo nie potrafi chyba (no może w Wigilię się odezwie), ale ja jej zawsze coś na uszko mogę szepnąć ;) Ciekawe co małpiszon teraz robi, pewnie na kanapie się byczy albo na wiewiórkę poluje ;) Albo kotom granulki podkrada, bo jak babcia w reperowni jest to z jedzeniem nie przelewki, każdy musi się troszczyć o swój tyłek, a Siostra ma coraz większy ;)
Ja też w sumie powinnam zatroszczyć się o swój tyłek, bo też coraz większy i powinnam zadbać o jego pomniejszenie, ale teraz ni dam rady, ale co się odwlecze to nie uciecze, a moja pupcia tym bardziej ;)
Toć głodzić się nie będę jak ja tu siły powinnam regenerować no nie? Toć śniadania pożywne muszą być, o! A na śniadanie miał być omlet, nawet Majance się nim pochwaliłam, ale nie wyszło i tyle. Wstałam koło południa i jedyne co mi się chciało to jajecznica. Wyszła więc jajecznica na mleku z serem i pomidorem :)



Jest to moja ostatnia propozycja w ramach akcji Gotujemy po polsku!, której patronem jest serwis zPierwszegoTłoczenia.pl.


Jajecznica na mleku z żółtym serem i pomidorem

2 jajka
mały pomidor
ser żółty
100 ml mleka
masło do smażenia
sól, pieprz
koperek
Jajka wbić do miseczki i rozbełtać z mlekiem, doprawić odrobiną soli i pieprzu.
Pomidor umyć i pokroić w kosteczkę, a ser żółty zetrzeć na tarce o dużych oczkach.
Na patelni roztopić masło, wlać jajka z mlekiem i podgrzewać na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając. Pod koniec smażenia dodać pomidor i ser żółty. Przełożyć na talerz i posypać koperkiem.

Gotujemy po polsku! - edycja II Kuchnia wegetariańska

wtorek, 10 listopada 2009

Nibylandia na niby niby...

No i po prawie pół rocznym odpoczynku od wariactw dnia codziennego znów wylądowałam w Nibylandii.
Ale co to za Nibylandia, bez elfów i Piotrusia Pana?! Tylko z :
- Siostrą Wariatką, która jak mnie zobaczyła to mało nie zalizała mnie na śmierć i guzola sobie nie nabiła, skacząc prawie do sufitu :)
- Hrabianką Mamą, która zachwycona nowym kremem, co podobno działa cuda, swiata nie widzi. Jo krem i cuda, dobre sobie, ale nie będe jej z błędu wyprowadzać, niech się kobita nacieszy.
- Czarnoksiężnikiem z Krainy OZ, który jak zawsze otoczony toną słodyczy, zwabia do siebie zagubione duszyczki
- i Dziadziolkiem, który plazmę se zakupił i z odległości 0,5 m ją ogląda... to się tak w ogóle da? Teraz to ekspertem jest w dzieidzinie: Doda i Majdan, Wojewódzki i Mucha itd itd
Tylko Babulinki nie ma, a to największy brak. W Reperowni siedzi i se od wszystkich i od wszystkiego odpoczywa.
A tu cuda niwidy się dzieją! I tonie tylko kremowe cuda, różne inne też!
Ale nie o cudach my tu mieliśmy, a o czymś przyjemniejszym, czyli o jedzeniu nieprawdaż?

Ostatnio mam fazę na ciecierzycę (znaczy się ja zawsze mam na nią fazę), a z orzechami to już w ogóle poezja... ;)



Sałatka z ciecierzycy z brokułem i marchewką
100 g ugotowanej ciecierzycy
kilka różyczek brokuł
marchewka pokrojona w zapałkę
ser feta
garść pokruszonych orzechów włoskich
br
dressing
łyżeczka octu balsamicznego
łyżeczka sosu sojowe
pół łyżeczki miodu gryczanego
kilka kropel oleju sezamowego
pół łyżeczki soku z cytryny
pieprz
Składniki dressingu wymieszać i odstawić do przegryzienia. W tym czasie na parze ugotować marchew i brokuły. Wymieszać z ciecierzyca i dressingiem. Posypać fetą i orzechami.
Kuchnia wegetariańska

piątek, 6 listopada 2009

Wrzućmy na zęby

Skoro się już pochwaliłam jurorowaniem w konkursie jejkuchnia.pl to może pora coś wrzucić na ząbek, albo i dwa. No dobra wszystkie i jęzor i żołądek.
Toć długa podróż do Pyrlandii a potem do Nibylandii mnie czeka.
Warto się najeść i to obficie, bo nigdy nie wiadomo co tam zastanę, toć 2012 coraz bliżej, a im bliżej to ja bardziej wierzę, że coś się stanie. A co może się stać? A wiele rzeczy, niekoniecznie przecież koniec świata, no nie? No właśnie, bo „wariaci, podobnie jak dzieci, nie dają za wygraną, dopóki ich życzenie nie zostanie spełnione.”* a ja mam wiele życzeń i chcę by wszystkie się spełniły, więc... moze do 2012 któreś się spełni?
yyy ale ja znów nie na temat! Czas goni, a zjeść trza i to dobrze! To może coś na Polską nutę? A może by tak coś gryczanego? Na ten przykład kotlety gryczane z twarogiem zwane Hreczniakami wg Kuchni Polskiej Małgorzaty Caprari , z małymi modyfikacjami :)))))



A zrobiłam je w ramach akcji Gotujemy po polsku!, której patronem jest serwis zPierwszegoTłoczenia.pl.

* Paulo Coelho , "Weronika postanawia umrzeć"

Hreczniaki
60 g kaszy gryczanej
100 g twarogu
1 jajko
garść posiekanej natki pietruszki
bulion
sól, pieprz, czosnek granulowany
ewentualnie bułka tarta
Kaszę ugotować na sypko w bulionie, odcedzić. Zmielić w maszynce razem z twarogiem (lub po prostu rozgnieść widelcem), dodać jajo i posiekaną natkę, doprawić solą, pieprzem i czosnkiem. Formować malutkie kotleciki, panierować w bułce tartej i usmażyć lub upiec. Podawać z sosem grzybowym, mięsnym lub keczupem :)

Gotujemy po polsku! - edycja II Kuchnia wegetariańska

czwartek, 5 listopada 2009

KONKURS!

KONKURS!

Uwielbiasz gotować? Lubisz eksperymentować w kuchni?
Zatem... Popisz się przepisem!

Blog kulinarny jejKuchnia ogłasza konkurs na najlepszy przepis w jednej z trzech kategorii!
Macie do wyboru następujące kulinarne terytoria:
1. DANIA GŁÓWNE
2. PRZYSTAWKI/PRZEKĄSKI
3. CIASTA/WYPIEKI/DESERY.

W jury zasiadają blogerki smacznych blogów:
jurorka CIASTA/WYPIEKI/DESERY -- Agnieszka prowadząca bloga Every Cake You Bake

jurorka DANIA GŁÓWNE -- Agata prowadząca blogi: Past i Basta! i Eksperymentalnie

jurorka PRZYSTAWKI/PRZEKĄSKI - Agata J. prowadząca bloga Kuchnia Agaty

Nie, żebym się chwaliła, ale...sami widzicie ;)

Do wygrania atrakcyjne nagrody ufundowane przez sklep FrankHerbert.pl i firmę Kamis.



Więcej szczegółów i regulamin konkursu na jejKuchnia.pl.

niedziela, 1 listopada 2009

Takie same


Kropla w krople. Jak to się mówi jedna piękniejsza od drugiej, a druga piękniejsza od pierwszej. Oczywiście w różowych okularach ;) A tak serio to mamy te same uśmiechy, wyrazy twarzy i „bujne” blond włosy, które same układają się na wietrze ;)
Mamy też podobne upodobania muzyczne, książkowe i po części ciuchowe.
O tak Hrabianka Mama i Princess to praiwe jak siostry bliźniaczki, stąd ciągłe wojny ze sobą prowadzą.


Ale jest jedna rzecz, która nas różni ( no dobra dwie). Gotowanie...
Hrabianka mama piecze pyszne i naprawdę udziwnione ciasta. Każdy wypiek, którego się podejmie jest dziełem sztuki i do tego smacznym dziełem. Ja natomiast, co upiekę to spitole, jak to się potocznie mówi. Z kolei Hrabianka mama nawet brokuł nie ugotuje, ona je po prostu rozgotuje. Futerkowych nie tyka, a to co spleśniałe (sery), zakwaszone (chleb na zakwasie) lub bardziej ekstrawaganckie jest trujące, śmierdzące i anty.
Zaletą tego jest, że pyszny omlecik z pomidorkiem i mozzarellą był tylko i wyłącznie mój!



Omlet z pomidorami i mozzarellą
1 porcja
2 jajka
50- 100 ml mleka
sól, pieprz
kilka plastrów mozzarelli
mały pomidor
kilka listków bazylii
Pomidora umyc i pokroić w plastry. Jajka rozbełtać z odrobiną mleka, solą i pieprzem. Masę wylałać na rozgrzaną patelnię posmarowaną odrobiną masła. Gdy spód się delikatnie zetnie, wymieszać wszystko i przykryć pokrywką do ścięcia masy z wierzchu- jednak nie za mocno. Na połowę omleta położyć plastry mozzarelli, pomidora i listki bazylii. Złożyć na pół i podgrzewać na małym ogniu, pod przykryciem, aż do rozpuszczenia sera.

Kuchnia wegetariańska