Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

niedziela, 28 czerwca 2009

To przychodzi z wiekiem


"To przyszło z wiekiem to jest nasze szczęście
I dzięki temu tak naprawdę widzimy więcej"*
Z wiekiem nie tylko widzimy więcej (no dobra do pewnego momentu ;) ), ale i czujemy więcej.
Jesteśmy bardziej otarci na nowe doznania, chcemy poznawać nowe miejsca, badać nieznane i zobaczyć niewidziane.
Z wiekiem zmieniają się tez nam smaki. Przekonałam się juz o tym niejednokrotnie.
Kiedyś przecież nienawidziłam oliwek. Nawet wyciągniecie ich z sałatki nie pomagało, czułam ich smak wszędzie, gdzie się pojawiły i wtedy to było już dla mnie nie zjadliwe.
A teraz uwielbia oliwki i dodaję je do większości sałatek które robię. No i z makaronem często się bratają na moim talerzu.
Podobnie było z cukinią. No nie lubiłam jej i już! Ale czemu? Tego nikt nie wie, nawet ja!
Ale w tym roku nastąpiła zmiana i ...szpak kopał bociana...a ja pokochałam cukinię.
A stało się to przez przypadek. Przez przypadek ją kupiłam. Przez przypadek wrzuciłam ja na patelnię z ulubionymi przyprawami, kalafiorem i pomidorkiem i tak jakoś przypadkowo bardzo mi zasmakowała.
Przez ten przypadek postanowiłam wypróbować Frittata di ceci e zucchine, na którą przepis znalazłam, zupełnie przypadkowo, na blogu Konsti.
Nie miałam parmezanu więc go nie dodałam i to chyba był mój błąd, bo brakowało mi czegoś. Następnym razem albo spróbuje z parmezanem albo doda czosnku :)
Bardzo sycąca i szybka w przygotowaniu :)

*Endefis „To przyszło z wiekiem”



Frittata di ceci e zucchine za Konsti
• 2 całe jajka i jedno białko
• pół szklanki mleka
• 3-4 łyżki mąki (pominęłam)
• 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy (dałam 60g)
• 1 ugotowana cukinia (miałam bardzo młodą, więc nie gotowałam jej)
• 100 g startego parmezanu (nie miałam, co chyba nie wpłynęło dobrze na jej smak)
• mały pęczek szczypiorku
• świeża bazylia (dała suszoną)
• sól i pieprz
• oliwa do smażenia (na masełku)
Jajka rozbełtać i rozrobić z mlekiem i mąką (lub bez mąki). Dodać ciecierzycę, cukinię pokrojoną na kawałki, starty parmezan (nie miałam), posiekany szczypiorek i bazylię. Wymieszać, doprawić solą i pieprzem. Wylać masę na rozgrzaną oliwę (masło) na patelni i smażyć z obu stron przez 5-10 min. (czas smażenia zależy od wielkości i wysokości frittaty). Podawać lekko ostudzoną, z pieczywem.


Zdowie na talerzu

piątek, 26 czerwca 2009

Nadworna piekarka

Życie płata nam figle, a los jest przewrotny i nie szczędzi nikogo.
Nawet kurczków i princessek, a zwłaszcza kurczakowych princessek.
Po zakręconych bojach na polu walki uwieńczonych sukcesem w postaci zdobytego tytułu magazyniera wylądowałam na dworze Hrabianki mamy i jej rodziców, czyli w królestwie wariatów do kwadratu.
Zamiast odpoczywać, cieszyć się błogim lenistwem i oddawać lekturom babcinych pism o życiu sławnych i lubianych, czyli bezmyslnym czytaniu różnorakich brukowców, ja ostro haruję.
Nie ma zlituj się, trza pracować! Zawód magazynier nic nie daje, trza na chleb zarabiać.
No właśnie...na chleb i do chleba zmierzam.
Piękę i piękę i końca nie widać. A to moje pieczenie chyba nie przekwalifikuje na nadwornego piekarza.
O tak! Główka Hrabianki mamy wciąż pracuje i w ramach pomocy córce, nowy zawód jej znalazła. Piekarzem zostanie! Pricesska będzie piec chleb a Hrabianka mama go sprzedawać!
I chleb będzie i na chleb będzie!
To się porobiło!

A tak serio i na temat w rozmowach w toku przy spożywaniu dwóch chlebków przeze mnie upieczonych, ratując mnie przed zsyłką na obce lądy w celu poszukiwania pracy- jak to jedna osoba mi zaproponowała, rzucono sobie niby mimo chodem, że na chlebie interes powinnam rozkręcić;)


A tak naprawdę na serio. Jako, że dziadkowie lubią mój chleb, to obecnie wypróbowuję różne przepisy na pszenne drożdżowe bocheny, bo zakwas uśpiony w domku siedzi, a ja jedynie drożdże posiadam.
Wczoraj upiekła dwa chlebki.
Oba pszenne, oba smaczne, jednak jeden przoduje smakiem.
A przoduje bardzoooo prosty chleb wieloziarnisty, znaleziony na blogu .Agatki.. Jest naprawdę pyszny i bezproblemowy w robocie. Bo trzeba tylko o połączyć składniki, bez żadnego wyrabiania i siup do pieca. A i świeżość bardzo długo zachowuje.


Z kolei drugi, zwykły pszenny z mlekiem z blogu Evenki, jest również bardzo smaczny, ale tylko pierwszego dnia. Na drugi dzień już nie to samo, no i roboty przy nim trochę więcej.


Chleb biały pszenny
łatwo sie wyrabia, ale smaczny tylko pierwszego dnia.
- ok. 40 dag mąki pszennej (użyłam chlebowej)
- 1 szkl. mleka
- 2 i 1/2 dag świeżych drożdży (zastąpiłam suszonymi - 7 g)
- 1 czubata łyżeczka soli
- 1/2 łyżeczki cukru
Drożdże rozpuścić w połowie szklanki mleka z cukrem , dodać odrobinę mąki i zostawić w ciepłym miejscu na ok. 15 minut. Resztę mąki przesiać , dodać pozostałe mleko , sól i rozczyn drożdżowy. Dokładnie wymieszać (jeśli trzeba , dodać trochę więcej mąki lub mleka) , przełożyć na blat i zagnieść gładkie ciasto. Włożyć do miski , zostawić na 30- 45 minut pod przykryciem. Następnie znowu zagnieść i uformować podłużny bochenek. Przełożyć na wyścieloną pergaminem blachę i zostawić do wyrośnięcia na ok. 15 minut. Wyrośnięty bochenek ponacinać w poprzek. Na blasze postawić dodatkowo filiżankę z wodą i wszystko razem wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok. 35 minut w temperaturze 200 st.C.

Chleb wieloziarnisty za .Agatką.
1 keksówka
Pyszny, długo swiezy i prosty w przygotowaniu.
* 20g drożdży świeżych
* 450 ml ciepłej wody
* 450g mąki pszennej
* 0,5 szklanki otrąb dowolnych
* 0,5 szklanki ziaren dowolnych (pestki słonecznika, dyni, siemię lniane, sezam) – dałam pestki dyni i słonecznik
* 1 łyżka soli
* 1 łyżka cukru
* ewentualnie 1 jajko i 2 duże cebule – cebule pominęłam
Do pieczenia: forma wysmarowana tłuszczem
Drożdże rozczynić w wodzie.
W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki. Zrobić dołek, wlać rozczyn. Odstawić na 15 minut, po tym czasie dokładnie wymieszać.
Ciasto będzie dość luźne, ale takie właśnie ma być. Odstawić na kolejne 15 minut w ciepłe miejsce.
Przełożyć do przygotowanej formy (ewentualnie można do połowy ciasta dodać pokrojoną w krążki i podsmażoną cebulę). Ciasta nie powinno być więcej niż 2/3 wysokości foremki. Odstawić na 15 minut do wyrośnięcia. Można posmarować roztrzepanym jajkiem (posmarowałam) i posypać ziarnami lub podsmażoną cebulą.
Piec w temperaturze 180 stopni przez ok. 60 minut. Dobrze upieczony chleb powinien właściwie sam wypadać z foremki (mi wredota nie chciał, ale dałam sobie radę ;) ). Studzić na kratce.

wtorek, 23 czerwca 2009

Zwykła niezwykła

Ot, niby zwykła kasza.
A jednak niezwykła, bo...
No, bo co?
No, bo niezwykle zdrowa. To fakt stwierdzony.
No, bo niezwykle smaczna. Tego też ukryć się nie da.
A do tego warta grzechu. I to nie małego.
Szybka w przygotowaniu i otwarta na nowe smaki.
Smaki w postaci przeróżnych dodatków.
Dodatków w postaci warzyw, nabiału czy orzechów.
Zwykle jadana na słono, ale na słodko nie gorsza.
Ba! Powiem, a raczej skrobnę więcej. Sama w sobie, bez niczego lub ze zwykłym kefirem stanowi pyszne żarełko.
No i sycąca, a mnie ostatnio mało co syci. Mam jakiś wewnętrzny niedosyt wszystkiego, wewnętrzna pustkę czuję, ale gryczana, bo o niej to pisane, nawet mnie na jakiś czas potrafi nasycić.
Więc jak o tej kaszy można nie wspomnieć, zwłaszcza jeśli zajadam się nią ostatnio prawie codziennie.
Dziś w nowej wersji, znalezionej na innym blogu, trochę inna od oryginału, ale bardzo smaczna.
Tak smaczna, że już mi się marzy by ponownie się nią nasycić i cieszyć pychotkowym smakiem :)


Ot taka zwykła niezwykła panna gryczana :) A do tego kasza ;)


Kasza gryczana z orzechami
1 porcja
•60 g kaszy gryczanej
•10 g orzechów włoskich (można uprażyć)
•zielona pietruszka lub majeranek – obie wersje pyszne
•gałka muszkatołowa
•kawa (niekoniecznie, bez równie smaczna, ba, chyba nawet smaczniejsza ;) )
•kilka suszonych grzybków
•imbir
Kaszę uprażyć na patelni. Gdy poczujemy przyjemny aromat kaszy, lekko orzechowy, dodajemy gałkę muszkatołową i po 2 minutach zalewamy wrzątkiem. Wrzucamy kilka pokruszonych grzybków oraz łyżeczkę kawy (lub bez kawy) i gotujemy pod przykryciem (wody 2 razy wiecej niż kaszy) aż cała kasza wchłonie wodę. Zestawiamy z gazu, mieszamy z posiekanymi orzechami, pietruszka i mielonym imbirem i odstawiamy na 10 min.
Możemy tez gotować od razu z dodatkiem orzechów, będą wtedy mniej chrupiące, ale też bardzo smaczne.
Każda z proponowanych modyfikacji jest pyszna.

Lunch Box

sobota, 20 czerwca 2009

Truskawkowa refleksja

Nie jestem, jak większość z was, wielką fanką truskawek.
Nie jestem, ale raz w roku muszę je zjeść.
Później mogą zniknąć, nie kuszą już tak, ale ten jeden raz sam na sam z nimi musi być. Jest wyjątkowy, nie wiem czemu przywodzi mi na myśl dzieciństwo, babcię przynoszącą mi pierwsze, ogromne, czerwone truskawki, zerwane tylko dla mnie, ukryte przed mamą, tak bym tylko ja mogła cieszyć się ich smakiem. Te największe, najdorodniejsze, najbardziej czerwone były odkładane zawsze dla mnie, a ja? Ja miałam na nie wielką ochotę, bo wyglądały obłędnie, ale już po jednej miałam dość...


O dziwo w tym roku wiele razy gościły na moim stole truskawki, i zapiekane i nie, w różnej formie i o różnych porach. A dziś w wersji z serkiem wiejskim i makaronem razowym. Pyszności!



Makaron razowy z serkiem i truskawkami
- 50 g makaronu razowego
- 150 g serka wiejskiego
- kilka truskawek
- można dodać mięty lub cukru
Makaron gotujemy. Truskawki myjemy, część kroimy w plastry, część w mniejsze cząstki. Na dno miseczki układamy część ugotowanego makaronu, na to plastry truskawek, resztę makaronu, serek i truskawki pokrojone w cząstki. Można dodatkowo posłodzić lub dodać mięty.

Sezon Truskawkowy 2009

czwartek, 18 czerwca 2009

Romansik z groszkiem

Był sobie Pan Groszek.
Była też Panna Agatka.
Spotkali się w sklepie, niby przypadkiem, niby nie chcący.
Przy mroźnej chłodnicy, wśród tłumu i wrzasków, pierwsze spojrzenia, pierwsze mrugnięcia.
Oboje to czuli, oboje wiedzieli - są sobie przeznaczeni,że jedno bez drugiego nie może, muszą się połączyć.
I tak Pan Groszek wskoczył do koszyka Panny Agatki, żegnając fasolkę, kalafior i brukselkę.
Nie dało się ukryć, że to miłość ogromna, ukrywać nie chcieli nawet, bo po co, bo na co.
I tak pognali do domku zakochanej dzieweczki (nie dziweczki! ;) ), by tam ostro baraszkować zacząć...


Z tych ostrych zabaw powstały cuda...


Cuda te dostarczyły Pannie Agatce ogromnych doznań, głównie oralnych i było miło i było pięknie i będzie milej i będzie piękniej, bo taka miłość nie może się szybko zakończyć ;)


p.s. a pierwsze podchody Pana Groszka do Panny Agatki zaczęły się już w Oczkowej Zacisznej pod Kosą ;) Więcej na temat tu
p.s.2. znow mi sie dostaje, tym razem po uszach, za milczenie...wiec nie milcze i potwierdzam plotki ;)

Makaron z groszkiem, mozzarellą i migdałami
•60 g makaronu
•garść mrożonego groszku
•25 g mozzarelli
•10 g migdałów, zblanszowanych i posiekanych
•pieprz, sól
•świeża lub suszona bazylia
Makaron ugotować al dente- pod koniec gotowania wrzucić gorszek i gotować jeszcze ok. 3 min.
Mozzarelle pokroić w kostke, migdały uprażyć.
Na talerzu wymieszać makaron, mozzarelle i migdały. Doprawić do smaku solą i pieprzem, posypać suszoną lub świeża, posiekaną bazylią.

Makaron z groszkiem, brokułami i gorgonzolą
•60 g makaronu – u mnie świderki i kolanka
•garść mrożonego groszku i kilka różyczek brokuł
•15 g sera gorgonzola
•łyżka uprażonych płatków migdałowych
•świeżo zmielony czarny pieprz, czosnek- zmiażdżony
•odrobina mleka
Makaron ugotować al dente- pod koniec gotowania wrzucić groszek i brokuły i gotować jeszcze ok. 5 min.
Ser pokroić w mniejsze kawałki. Na patelni w odrobinie mleka rozpuścić większą część sera. Doprawić pieprzem, dodać czosnek, wrzucić makaron,groszek, brokuły i dokładnie wymieszać.
Przełożyć na talerz i posypać pozostałym serem i płatkami.


Ciecierzyca z groszkiem i fetą

•60 g ugotowanej ciecierzycy (u mnie mrożona)
•50 g mrożonego groszku
•łyżeczka ziaren słonecznika
•30g sera feta
•świeżo zmielony czarny pieprz
Ciecierzycę i groszek wrzucić do wrzątku i gotować ok. 3 minut.
Słonecznik uprażyć, fete pokruszyć lub pokroić w kostkę. Wszystkie składniki wymieszać i doprawić do smaku pieprzem.

wtorek, 16 czerwca 2009

Dostało mi się...

Dostało mi się, oj dostało.
I to nie byle jak i nie byle od kogo!
No i nie byle co!
A co mi sie dostało?
Ano Drodzy Państwo dostało mi się knigę!
Nie byle jaką knigę, a taką z jajem!
O tak! Bo ja podobno jestem bez jaj, jak to małżonek Hrabianki stwierdził. No cóż, to chyba dobrze ze nie mam jaj no nie?
No, dobra nie o tym ja chciałam, nie o moim posiadaniu/nieposiadaniu jaj, tylko o knige z jajami, co do mnie pocztą przyleciała.
A przyleciała dzięki pewnej kochanej osóbce, której siła perswazji jest większa niż moja linia obrony. Ale w tym momencie się z tego cieszę, bo mimo braku jaj mam książkę z jajami, pftu pftu o jajach! :)
O tak, Samozwańcza królowa (nie tylko Zacisznej pod kosą)sprezentowała mi podobno z ważnej "okazji" książkę, o której śniłam od kilku miesięcy!
O tak, kniga pod tytułem "Jajka. 130 prostych przepisów" Michela Roux'a leży na blacie w kuchni otworzona na 168 stronnicy.
Wdzięczy sie do mnie i gratuluje udanej operacji pt."Naleśnik".


Mając takie dzieło podjęłam kolejną próbę, a zarazem wyzwanie, usmażenia naleśników. I o dziwo wyszły! No dobra, może nie idealnie, bo w różnych miejscach były różnej grubości, ale czy to ważne jeśli smak obłędny?
No drogie Oczko dzięki Ci słońce za prezent i częstuj się naleśniczkiem z twarogiem i truskawkami.
Wolisz trójkącik


czy może rulonik?


Coś czuję, ze jednak trójkącik ;p



Naleśniki z truskawkami i twarogiem
Naleśniki
Składniki na około 16-18 sztuk (mi wyszło z połowy porcji 4,5 na patelni o średnicy 28cm)
* 125 g mąki
* 15 g drobnego cukru (dałam mniej, bo nie lubię aż tak słodkich)
* szczypta soli
* 2 jajka
* 325 ml mleka
* 100 ml śmietany kremówki (hehe dobre, dałam 12% ;) )
* kilka kropel esencji waniliowej, pomarańczowej lub trochę startej skórki z cytryny (zapomniałam)
* 20 g stopionego masła (tylko pomaziałam patelnię masłem)
Mąkę, cukier i sól wsypujemy do miski. Dodajemy jajka, 100 ml mleka, ciągle mieszając trzepaczką. Dolewamy stopniowo resztę mleka i śmietanę ciągle mieszając. Ciasto odstawiamy na przynajmniej godzinę.
Przed przystąpieniem do smażenia mieszamy ciasto i dodajemy esencję (no nie dałam). Patelnię o średnicy 22 cm (moja 28cm) smarujemy odrobiną masła i podgrzewamy. Nalewamy cienką warstwę ciasta i smażymy około 1 minuty. Jak na całej powierzchni pokażą się małe dziurki, odwracamy naleśnik i smażymy ok. 30-40 sekund.
Przekładamy na talerz.

Farsz twarogowo-truskawkowy
- pół kostki twarogu
- łyżka jogurtu naturalnego
- kilka truskawek
- ewentualnie cukier
Rozgniatamy truskawki widelcem i mieszamy z jogurtem i twarogiem.
Naleśniki smarujemy farszem i składamy.

Sezon Truskawkowy 2009

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Pod musem... ;)

Podobno od czasu do czasu należy sobie dogodzić jakimś smakołykiem.
Smakołykiem, który się bardzo lubi, a je się go dość rzadko.
A rzadko dlatego, że zakazany, albo drogi, albo niedostępny.
Ja jednak ostatnio chyba za często sobie dogadzam, tak coś mi się zdaje.
No, ale cóż, czasem trzeba.
A jak mus to mus no nie? ;)
No ja sobie dogodziłam coś ala „makaronem po chińsku” z tofu.
Wiem, że z kuchnią chińską pewnie niewiele ma to wspólnego, prócz makaronu i grzybków mun, ale ma coś w sobie z chińczyka;)


Nie ma to jak smaczna prowizorka :)


Makaron z warzywami i tofu
1 porcja
- 60g makaronu Wonton
- 50 g tofu pokrojonego w kostke
- garść grzybków mun
- łyżeczka uprażonego ziarna sezamu
- sos sojowy
- ząbek czosnku
- kawałek imbiru pokrojonego w zapałkę
- mała cebulka
- suszona papryka w płatkach
- sos sojowy
- marchewka
- kiełki soczewicy lub fasoli mung
Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Marchewkę kroimy w słupki, a cebulę w piórka.
Grzybki mun moczymy w gorącej wodzie przez 15 minut, a następnie gotujemy przez 10-15 minut, odcedzamy i kroimy w cienkie paski.
Na rozgrzaną patelnię z odrobiną oliwy wrzucamy cebulę, chwilę podsmażamy, dodajemy czosnek, suszoną paprykę w płatkach i imbir. Następnie dodajemy przygotowane wcześniej warzywa i grzyby, a także sos sojowy.
Na oddzielnej patelni podsmażamy (bez tłuszczu) zmarynowane tofu (ok. 1-2 h w mieszance sosu sojowego, sosu ostrygowego i oleju sezamowego), aż stanie sie chrupiące.
Warzywa dusimy pod przykryciem aż zmiękną. Następnie mieszamy z odcedzonym makaronem, olejem sezamowy, uprażonym ziarnem sezamu i kiełkami soczewicy. Chwilę jeszcze smażymy.
Nakładamy na talerz i na wierzch wrzucamy tofu. Smaczne także na zimno :)


Lunch Box

piątek, 12 czerwca 2009

Był sobie chleb...

Był sobie chleb...
...i już chleba nie ma.
Żal tylko wielki pozostał i tęsknota wielka.
Wspomnienie smaku i zapachu.
A smak i zapach był nieziemski.
I jeszcze wspomnienie prostoty i radości w wykonaniu.
Raz, dwa, trzy i już był.
A potem cztery, pięć, sześć i już znikł.
A gdzie, a z kim, a dlaczego?
Bo tak, bo nie inaczej, bo kusił i prowokował smakiem, zapachem i wyglądem.
Pozwolił się tylko skosztować, obfotografować i przez kilka chwil towarzyszył przy obiedzie.
A potem poszedł i wrócić nie chce.
Ale ja zła nie jestem, wyleciał po prostu z gniazda, upiekę drugi, równie pyszny i w dodatku bardziej atrakcyjny, bo ten jednak trochę niesforny był i nie chciał urosnąć w wzwyż, wolał w szerz, wolał być niski za to szeroki, zupełnie jak jego mama, która specjalnie dla niego wstała dziś o 7 by móc go w spokoju stworzyć...


Mowa o Polskim chlebie pszenno-żytnim zaproponowanym przez Oczko w ramach 35 edycji Weekendowej Piekarni. No drogie Oczko świetny wybór, chlebek pyszny, prosty w wykonaniu i nie problematyczny. Choć skrycie przyznam, że sypnęłam troszeczkę suszonych drożdży, bo nie ufam mojemu zakwasowi, muszę go porządnie odświeżyć, wtedy mu bardziej zaufam ;)
Nie posiadam kosza do wyrastania i uformowałam po prostu bochenek, położyłam na blaszce i sobie rósł...wszerz ;) Następnym razem do keksówki go wrzucę i już. A następny raz będzie i to niedługo jak podejrzewam, bo to chyba on pojedzie ze mną do dziadków i za prezent dla dziadka posłuży :) Tak więc w imieniu dziadka i swoim dziękuje Ci Oczko za świetny przepis.


A chleba już nie ma, bo poszedł w świat, część została u mnie, a część z głodną znajomą poszła do jej domku ;) Mi się zostało jakieś 25% i część już zjedzona z pysznym kremem kalafiorowo-groszkowym z fetą, który też szczerze polecam!



Zupa-krem kalafiorowo-groszkowa z fetą
proporcje na 1 miseczkę gęstego kremu
•250g kalafiora
•100 ml bulionu warzywnego
•100g zielonego groszku
•świeżo zmielony czarny pieprz
•20g sera feta
Umyj kalafior i podziel na różyczki. Do garnka wrzuć kalafior, zalej wodą i posól. Doprowadź do wrzenia. Gotuj aż zmięknie, po czym dodaj groszek i gotuj ok.4 minut.
Warzywa odcedź, wrzuć do gorącego buliony i zmiksuj.
Dopraw do smaku pieprzem. Podawaj serem feta

Polski chleb pszenno-żytni za Oczkiem
Zaczyn:
•50g zakwasu żytniego
•75g letniej wody
•75g mąki żytniej typ 720

Ciasto właściwe:
•200g zaczynu jw.
•250g wody
•350g mąki pszennej typ 1100 wzięłam 175g razowej 2000 i 175g chlebowej 620)
•150g mąki żytniej typ 720
•10g soli (1,5 łyżeczki)
•2 łyżeczki kminku
(odrobina drożdży instant)- ja dodałam
Wykonanie:
Zaczyn wymieszać na gładką dość gęstą masę. Pozostawić na 8-12 godz w temp. pokojowej do przefermentowania. Następnego dnia dodać do zaczynu mąkę, wodę oraz sól. Wyrabiać ręcznie 10-12 min. Włożyć do miski do wyrośnięcia pod przykryciem w temp. pokojowej na 2-2,5 godz. Zagniatać ciasto 3-krotnie podczas wyrastania. Po wyrośnięciu uformować bochenek i włożyć do formy wysypanej dobrze mąką. Pozostawić do wyrośnięcia w temp. pokojowej na 1,5-2 godz. Nagrzać piekarnik 1 godz. przed włożeniem chleba do temp. 230 stop. Bochenek delikatnie spryskać wodą, posypać kminkiem, naciąć i wkładać do naparowanego piekarnika (ja przed włozeniem chleba spryskałam po prostu piekarnik wodą, potem jeszcze raz w trakcie pieczenia), piec 40-50 min do zbrązowienia skórki. Wystudzić na kratce.

Weekendowa Piekarnia

Sosy i Pasty

Sos orzechowy


Sos czosnkowo-orzechowy


Sos brokułowo-migdałowy


Sos grzybowy


Sos serowo-orzechowy


Pasta bananowo-orzechowa


Pasta brokułowo – jajeczna


Pasta twarożkowo-bananowa


Avohini


Hummus orzechowy


Sos bakłażanowo - orzechowy


Marokański dżem z bakłażana


Pesto z cukinii, bazylii i nerkowców


Pesto z brokułów


Pesto alla genovese

Nowa kombinacja ;)

Lubię dziwne kombinacje, połączenia smaków i aromatów.
Przeglądając mój blog można się o tym przekonać niejednokrotnie.
Lubię zwłaszcza kombinować z dodatkami do makaronu, zwłaszcza z bakaliami.
Po prostu uwielbiam makaron z orzechami i suszonymi owocami.
Mieszam, łącze, sprawdzam smaki. Jak mam ochotę na naprawdę słodkie danie to czasem dodaje odrobinę cukru waniliowego, a w innych przypadkach co najwyżej pieprz dla zaostrzenia smaku.
Szybkie i twórcze, takie jak lubię :)


Dziś wykombinowałam takie cudo: makaron + migdały i suszona żurawina. Pycha!


Makron z żurawiną i migdałami
•60 g makaronu , u mnie Wonton
•10 g suszonej żurawiny
•10 g migdałów
•5 g mielonych migdałów
•odrobina cukru migdałowego lub waniliowego
Makaron ugotować zgodnie z przepisem na opakowaniu. Migdały sparzyć wrzątkiem, pozbawić skórki i podzielić na mniejsze kawałki.
Kawałki migdałów i migdały mielone (te dodać chwilę później) uprażyć na teflonowej patelni.
Żurawinę pokroić na mniejsze kawałki. Migdały, żurawinę i cukier wymieszać z makaronem. Jeść gorące.

wtorek, 9 czerwca 2009

Było sobie 20 truskawek...

Nabyłam truskawki. Sztuk 20.
Wiem, bo liczyłam jak je kupowałam.
Na śniadanie zjadłam 5.
Miały waćpanny przyjemność spomiziania się z muesli i kefirem.
Kolejne 5 kolejne ryż wybrały i w czasie obiadu się z nim zabawiały.
Zabawom tym towarzyszyć miała śmietana, ale ochoty na igraszki zbytnio nie miała. Na ratunek przyszedł jogurt i zastąpił białą damę.


Podliczając, odejmując, ze sztuk 20 zostało się 10, a do tego napoczęty kubeczek jogurtu.

Jako, że nie lubię marnować jedzenia i jako, że żyrafa na suszarce się wdzięczyła, nim pomyślałam to zrobiłam piankę truskawkową :)


Pianka prosta, bo tylko trójskładnikowa: jogurt, truskawki i żelatyna. Bardzo smaczna.
Jak ktoś lubi słodkie bardzo może cukru dodać śmiało :) Jednak w mojej wersji wychodzi zdrowy deserek :)



Muesli z truskawkami
60 g muesli (jadam wyłącznie Lidlowskie z siemieniem lnianym)
10 g pszenicy w miodzie lub płatków kukurydzianych
kilka truskawek
cukier waniliowy
200g kefiru
Muesli zalać połową kefiru, aby zmiękło (takie lubię). Truskawki umyć, pokroić na cząstki, dodać do muesli. Posypać cukrem. Dodac pszenicę/płatki i resztę kefiru.

Truskawkowa pianka
Kilka truskawek zmiksować z jogurtem naturalnym (na dwie kokilki wzięłam mały kubeczek jogurtu).
W rondelku zagotować trochę mleka, dodać żelatynę (dałam czubatą łyżeczkę), zdjąć z ognia i szybko wymieszać. Dodać do zmiksowanych truskawek i jogurtu, jeszcze szybko raz zmiksować wszystko i przelać do kokilek. Wstawić do lodówki na kilka godzin.
Sezon Truskawkowy 2009 Zdowie na talerzu

poniedziałek, 8 czerwca 2009

Nieokiełznany i zbuntowany...

Mam problem, problem wychowawczy.
Jeden taki, co go jak dziecia swego traktuje, co rusz płata mi figle i gra na nerwach.
Nie liczy sie z moimi uczuciami, nie patrzy na to, ze dbam o niego, że zawsze dostaje jeść na czas, że mu ostatnio nawet nowe mieszkanko kupiłam, w którym ma całą półkę dla siebie.
Po prostu przechodzi okres buntu i za żadne skarby nie chce ze mną współpracować!
Robi co chce, nie to co ja chcę. Rośnie kiedy nie trzeba, a kiedy trzeba to ma wszystko w nosie, ucieka gdy nie patrzę, a gdy go proszę by trochę się ruszył to mi język pokazuje!
O tak, mój Kwasior ostatnio daje mi się we znaki!
Zmieszany z mąką i wyrobiony na ciasto chlebowe, rośnie dwa razy, a nawet trzy razy dłużej niż podane w przepisach i to jeszcze przy dopieszczaniu ciepłem piekarnika!
Oj ja mu chyba dam szkołę i za radą Alicji vel Margot odświeżę mu jego szare komórki, ale najpierw pojedzie sobie na miesięczne „wakacje”. Może zatęskni za mną i zacznie współpracować ;)

Piszę o tym, bo wczoraj też mi dał się we znaki, w czasie wyrastania chleba 60/40 Nilsa zaproponowanego przez Tatter na 34 edycję Weekendowej Piekarni.
Wybrałam ten chlebek gdyż wszyscy go bardzo zachwalali. Robiłam wszystko wg przepisu, jedynie zmieniłam formę wyrastania i pieczenia- nie w koszyku i nie na kamieniu, a w zwykłej keksówce.
Mimo dodania drożdży ciasto nie chciało ruszyć i musiałam mu zrobić cieplejsze otoczenie stawiając przy rozgrzanym piekarniku. Nie po 1-1,5 h ciasto urosło, a po 2,5 h i coś mi się wydaję, że jeszcze za mało, albo po prostu za dużą keksówkę wzięłam. Następnym razem użyję mniejszej.

Chleb wyszedł bardzo smaczny, o zwartym i wilgotnym miąższu, taki prawdziwy razowy, ciężki, lekko kwaskowaty, bardzo smaczny!



W celu polepszenia sobie humoru po przebojach z Kwasiorem i korzystając z okazji promocji na szparagi kupiłam pęczek białych i zrobiłam jedną z najlepszych zup na świecie (zaraz po babcinej grzybowej i kremie groszkowym)! Oczko czytasz to? Zrób ją, jest naprawdę bombowa! Tak mi posmakowała, ze zrobię ją jutro też :)))) I znów z pysznym chlebkiem zjem.
A za przepis na nią dziękuje Karolci z blogu For the body and soul :)


A podobno szaragi to niezły afrodyzjak... ;)



60/40 Nilsa za Tatter z moimi modfikacjami
270g żytniego razowego zakwasu (100% hydracji)
135g żytniej maki razowej lub T1150 – żytnia razowa
180g białej maki pszennej (uzylam Manitoby) – a ja typ 620
200g wody, (52C minus Wasza temperaura pokojowa) – no tak na oczko ;)
2g swiezych drożdży (opcjonalnie)- sypnęłam trochę suszonych
9g soli

Wymieszałam składniki w misce i zostawiłam na 45 minut (po czym poszłam spać, bo robiłam to nad ranem), następnie złożyłam ciasto (można jedynie przemieszać) i znów zostawiłam na 45 minut ( i znów poszłam spać) . Następnie uformowałam podłużny bochenek i złączeniem w gore włożyłam go do omaczonego kosza (ja nic nie formowałam tylko przełożyłam dość klejące ciasto do wysmarowanej olejem keksówki). Zostawiłam do wyrośnięcia. Bochenek z drożdżami rośnie znacznie krócej (ok. 1 - 1 1/2 godziny). W każdym razie ciasto ma prawie podwoić swoja objętość (ok 90-95%)-u mnie rósł 2,5h przy cieple piekarnika. Rozgrzałam piec wraz z kamieniem do 260C. ja bez kamienia do 250 stopni

Wyrośnięty chleb przełożyłam na łopatę, szybko nacięłam i zsunęłam na rozgrzany kamień. - ja też nacięłam ale coś tego nacięcia nie widać, piekałam w keksówce, ostatnie 15 minut bez keksówki. Piekłam z para przez 10 minut następnie obniżyłam temperaturę do 220C i piekłam jeszcze 35 minut. Chleb wystudziłam przed pokrojeniem.

Zupa krem z białych szparagów za Karolcią ze zmianą ilości składników do 1 porcji
Na 1 porcje
•375 ml mleka 1% tłuszczu – u mnie 150 ml
•750 g białych szparagów – u mnie 300g
•250 ml bulionu – u mnie 100ml
•100 ml płynnej śmietanki 18% - u mnie 30 ml 12%
•1/2 łyżeczki cukru – tyleż samo
•sól, biały pieprz- miałam tylko czarny ;)
1. Szparagi umyć, główki odciąć i zachować- ja dodatkowo lekko obrałam.
2. Mleko umieścić w garnku wraz z cukrem i solą. Włożyć szparagi (bez główek) i doprowadzić do wrzenia. Gotować na małym ogniu do czasu, aż szparagi zmiękną.
3. Wlać bulion. Całość zmiksować na gładką masę przy pomocy blendera. Doprawić solą i białym pieprzem.
4. W osobnym garnuszku ugotować główki szparagów. Dodać wraz ze śmietanką do zupy. Przed podaniem podgrzać.


Afrodyzjaki
Weekendowa Piekarnia