Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

wtorek, 31 marca 2009

Wiosna wiosna, piękna i radosna!

Tak więc pora na makaron, bo jeszcze by kto pomyślała, że go zdradzam z zupami. O nie, nie ma takiej opcji. Ja tylko go ograniczam, bo jak to mówią co za dużo to nie zdrowo.
Wiosna już też do mojej mieściny zawitała, co prawda z pewnym opóźnieniem, ale nie ma co narzekać, ważne że jest. A co na wiosnę nas otacza? A zieleń, piękna, radosna i niezwykle żywa. Dlatego też mój makaron jest zielony, znaczy się nie sam makaron, a raczej jego przystrojenie.
Zielony groszek, lekko słodkawy i zawsze pyszny, nadający ostrości por, a do tego wytrawne, dodające charakteru białe wino. Idealna kompozycja na wiosenny obiad zjedzony na balkonie, na nowiutkim foteliku przysłanym przez dziadka :)




Tagliatelle z porem i zielonym groszkiem
- 70g makaronu
- pół pora
- garść mrożonego groszku
- odrobina masła i oliwy
- pól kieliszka białego wytrawnego wina (opcjonalnie)
- nieco posiekanej świeżej mięty- nie miałam, dałam kiełki soczewicy ;)
- sól, pieprz
- parmezan do posypania
Makaron gotować, a w tym czasie na maśle i oliwie udusić pod przykryciem
pokrojonego w krążki pora, podlewając winem, jeśli go używamy, doprawić sola i
świeżo zmielonym czarnym pieprzem. W ostatniej minucie gotowania makaronu
wrzucić do niego groszek. Makaron i groszek odcedzić,połączyć z porem, posypać miętą/kiełkami i parmezanem.

źródło

poniedziałek, 30 marca 2009

Wredny chleb, dobra biała ;)

Kolejna Weekendowa Piekarnia za nami i po raz kolejny udało mi się w niej wziąć udział, mimo iż była pewna, że czasowo nie dam rady. Tym razem Agatka z blogu Twoje&Moje zaproponowała i bułeczki i chleb na zakwasie. Te bułeczki bardzo mnie kusiły, bo z bazylią, takie wiosenne, świeże, ale po ostatnim moim pieczeniu bułeczek, które wyglądały jakby przeszły III wojnę światową, nadal nie mam odwagi do upieczenia kolejnych. Dlatego też postawiłam na chleb, niby prosty i nie wymagający kwdużo uwagi, a jednak nie dla wszystkich. Zapomniałam o nim ;) i mi przerósł i opadł! Mimo to upiekłam go i wyszedł bardzo smaczny, choć trochę niski ;) Aha co by być w bazyliowym trendzie dodałam też trochę suszonej bazylii, a co ;)



A ponieważ rano byłam jeszcze na niego obrażona zarzuciłam fochem i nie zjadłam go na śniadanie. Zrobiłam sobie plasterki białej kiełbasy w cieście gryczanym z dodatkiem majeranku. Wyszły bardzo ale to bardzo smaczne i już niedługo znów sobie je zjem. Fajna przegryzka na wielkanocne spotkanie z przyjaciółmi :)




Chleb mieszany na zakwasie z dodatkiem drożdży

(1 bochenek ok. 550g)- mała keksówka
Zaczyn (50% hydracji)
* 2 łyżki zakwasu żytniego
* 33g wody
* 66 g mąki
Składniki zaczynu wymieszać, przykryć i odstawić na 5-12 godzin w temperaturze pokojowej.

Ciasto właściwe
* 150g mąki żytniej typ 2000
* 100g mąki pszennej
* 160-180g wody wody
* 8g świeżych drożdży lub 1/2 drożdży instant
* 1 płaska łyżeczka soli
* 1 płaska łyżeczka bazylii
Jeśli używamy świeżych drożdży, wymieszać je z wodą.
Wszystkie składniki (wraz z zaczynem) włożyć do miski, wymieszać mikserem tylko do dokładnego połączenia składników, regulując ilość wody (ciasto powinno być niezbyt ścisłe).
Mieszać jeszcze ok. 6-8 minut, aż ciasto będzie odchodzić od brzegów miski.
Wyjąć z miski, nasmarować ją oliwą, włożyć ciasto, obrócić i odstawić na 60-80 minut do wyrośnięcia.
Wyłożyć na lekko omączony blat, lekko odgazować, rozpłaszczyć na prostokąt i uformować bochenek. Obtoczyć w mące.
Ułożyć złączeniem do góry w koszu i odstawić do wyrośnięcia na 60-70 minut.
Piekarnik rozgrzać do 250 stopni, naparować, włożyć chleb. Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 220 stopni, piec 20 minut i zmniejszyć temperaturę do 200 stopni. Dopiec ok. 15 minut. Zostawić ok. 10 minut w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.
Wyjąć, wystudzić. Kroić po min. 10 godzinach, kiedy miękisz chleba będzie już miał właściwą konsystencję.

Biała kiełbasa w cieście gryczanym z majerankiem
1 biała kiełbasa
ciasto
50 g mąki gryczanej
pół jajka
mleko i woda
majeranek, czarny pieprz
¼ łyżeczki suszonych drożdży
Składniki na ciasto wymieszać, dodając tyle wody i mleka, by miało konsystencję ciasta naleśnikowego.
Białą kiełbasę (miałam surową) pokroić na plasterki i podsmażyć na teflonowej patelni (bez tłuszczu, sam się wytopi). Ściągnąć z patelni, wrzucić do ciasta i albo:
- nabierać chochelką porcje ciasta z 1 plasterkiem
- trochę ciasta wlewać do foremki
- wylać wszystko na patelnię, a po usmażeniu pokroić nożem lub wykroić foremką różne kształty.
Smażyć do zrumienienia z dwóch stron. Podawać z chrzanem lub ćwikłą.

Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009 Weekendowa Piekarnia

niedziela, 29 marca 2009

Ryby i owoce morza

Sałatka z pieczonym łososiem i mozzarellą
Sałatka z pieczonym łososiem i mozzarellą

Quinoa z cukinią i wędzonym pstrągiem
Quinoa z cukinią i wędzonym pstrągiem

Farfalle z tuńczykiem i czarnymi oliwkami
Farfalle z tuńczykiem i czarnymi oliwkami

Mintaj w sosie gorgonzola z brokułami


Łosoś w miodowo-sezamowym sosie


Pieczony łosoś

Faszerując...

Ostatnio polubiłam faszerowane jajka. Sprawdzam, co mam w lodówce, myślę co by mogło do tego jeszcze pasować, jakie składniki, przyprawy i wymyślam różne ciekawe farsze. Czasem kontrowersyjne, co u mnie jest na porządku dziennym, czasem tradycyjne.
Pamiętam, jak jako mała dziewczynka chciałam sama przygotować jakieś danie na Wielkanoc. W jakieś książce czy gazecie znalazłam przepis na faszerowane jajka. Jeden z farszów zawierał keczup i był czerwony, drugi dużo koperku i zielony. Jednak nie wyglądały zbyt apetycznie, gorzej wyglądały strasznie a ja chodziłam smutna, bo nikt nie chciał ich jeść. Teraz się temu nie dziwię, sama pewnie bym ich nie tknęła, ale wtedy to było dla mnie straszne. Ja się namęczyłam, sama przygotowałam potrawę, a nikt jej nie je!
Teraz moje faszerowane jajka może też nie wyglądają bardzo apetycznie, ale to chyba normalne. Teraz przynajmniej wiem, że są smaczne i mogę podać je na stół, patrzę bardziej obiektywnie ;)

Na ostatni dzień gotowania z jajkami w roli głównej postanowiłam przygotować faszerowane jajka. A czym? A no szpinakiem z czosnkiem. Podane z sosem z sera gorgonzola i posypane mielonymi orzechami włoskimi. Były naprawdę smaczne.



Idealne jako wykwintna przystawka na wielkanocny stół :)



foodelek: przepisy tygodniaSzpinakowe jajka z sosem gorgonzola
- jajka
- szpinak mrożony (lub świeży)
- pół ząbka czosnku
- świeżo zmielony czarny pieprz
- ser gorgonzola, ok. 20 g
- łyżka mleka
- łyżeczka jogurtu
- łyżeczka mielonych orzechów włoskich
Jajka ugotować na twardo. Szpinak rozmrozić na patelni i połączyć ze zmiażdżonym czosnkiem oraz pieprzem.
Do rondelka wlać mleko i rozpuścić w nim ser.
Jajka przekroić na połówki, żółtka wymieszać ze szpinakiem i jogurtem. Masą napełnić białka jaj. Skropić sosem (co za dużo to niezdrowo ;) ) i posypać orzechami.
Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

sobota, 28 marca 2009

W poszukiwaniu tego jedynego...;)

Może jednak trochę tradycji należy zachować. Może i ja powinnam choć trochę świątecznie spędzić te święta, może choć raz zjeść żurek, może choć raz nie babciny, babciny, ale z torebki?
Może...
Większość z was ma własny, sprawdzony przepis na żurek. Sprawdzony przez babcie, mamy, zapisany na pożółkłych, zniszczonych od używania kartkach, zanotowany przez prababcie i przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ja niestety takiego przepisu nie mam, nie mam nawet wspomnień związanych z żurkiem, no może kilka, ale nic one dla mnie nie znaczą. Nie kłują w serduszko jak powinny... A szkoda, a może nie? Może to szansa na odkrycie własnego, takiego swojego przepisu? Moze warto tą szansę wykorzystać?

Za wiele szans w życiu przepuściłam przez palce, bojąc się czegoś nowego, nieznanego. Tej szansy nie chcę przepuścić, zwłaszcza, ze nie wymaga ode mnie wiele wysiłku, sprawi wiele radości, a w słoju na oknie od kilku dni stoi zakwas i dorasta do swej życiowego przeznaczenia.

Przekopałam wiele stron w Internecie w poszukiwaniu tego mojego przepisu. Przeczytałam wiele opinii, wiele dobrych rad i uwag i połączyłam je w jedną całość.
Zakwas zrobiłam wg. przepisu Liski, stał jednak trochę dłużej niż u niej, ponieważ lodówkowe remonty i przemeblowania nie pozwoliły mi zająć się nim wcześniej.
Miałam duży dylemat czy zrobić w wersji z grzybkami suszonymi, czy z kiełbasą, a może w wersji wegetariańskiej, z samym jajkiem i ziemniakami. W końcu stwierdziłam, że do świąt jeszcze trochę czasu, mogę wypróbować wszystkie wersje, nic nie stoi mi na przeszkodzie. I tak zaczęłam od wersji wegetariańskiej, z jajkiem, suszonymi grzybkami i ziemniakami. Delikatnie zagęszczony mąką z zakwasu, ale bez śmietany. O głębokim aromacie i zapachu czosnku z majerankiem, którego podobno nie lubię... ;)
Tak więc zapraszam do przedświatecznego stołu i spróbowanie mojego pierwszego żurku :)



Żurek wielkanocny z jajkiem
Zakwas (wg. Liski, zmniejszone proporcje)
- 6 łyżek mąki żytniej razowej
- 1 ząbek czosnku, lekko zgnieciony
- 3 ziarenka ziela angielskiego
- 1 listek laurowe
- 200 ml wody
Wszystkie składniki umieściłam w wyparzonym słoiku. Naczynie przykryłam ściereczką i odstawiłam na 5 dni (następnym razem postąpię tak jak Liska i zostawię na 2-3 dni) w temperaturze pokojowej. Drugiego dnia zamieszałam.

W garnku podsmażyłam cebulkę z czosnkiem, zalałam wodą, wrzuciłam włoszczyznę. Gotowałam do miękkości, po czym wyjęłam włoszczyznę i dodałam ziemniaki pokrojone w kostkę, kilka suszonych grzybków wcześniej namoczonych i gotowałam jeszcze chwilę. Następnie dodałam wodę z zakwasu i trochę mąki. Gotowałam wszystko ok. 30 minut. Doprawiłam czrnym pieprzem i majernakiem. Zjadłam z jajkiem.

Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

czwartek, 26 marca 2009

Każdy ma jakieś wspomnienia

W sumie mam szlaban na makaron, już mi powoli pupa w spodnie nie wchodzi i stwierdziłam, że pora przystopować. Ale... No właśnie, to jedno małe ale. Dziś miałam bardzo stresujący dzień, dzień pełen niepewności, strachu, pełen obawy co przyniesie, jaki będzie jego finał. Czułam, że potrzebuję jakiegoś kopa, coś co doda mi energii i trochę uśmiechu, tym czymś jest dla mnie zawsze makaron. Jednak wydarzenia dzisiejszego dnia zabrały mi chęci na zabawy w kuchni, musiałam zjeść coś prostego, coś smacznego, coś rozweselającego.
Z pomocą przyszła Ola i jej pomysł na wspólne gotowanie z jajkami w roli głównej. Makaron? Jajka? Coś co przyniesie dobre myśli, uczucia, a może nawet wspomnienia? O tak, niezastąpiony makaron z jajkiem mojej cioci, najukochańszej na świecie i mieszkającej w moim sercu, gdyż już nie na tym świecie.

Makaron z jajkami jadłam zawsze na obiad, gdy inni jedli zupę z makaronem, ja dostawałam makaron z jajkami, a raczej z jajecznicą. Tego smaku nigdy nie zapomnę i makaron z jajkiem będzie dla mnie zawsze wykwintnym daniem, najlepszym na świecie, bo kojarzy mi się z ciocią.

Wprawdzie trochę zmodyfikowałam jej wersję, a raczej wzbogaciłam, bo dodałam i cebulę i suszoną paprykę w płatkach i prażoną cebulkę, ale i tak uśmiech i miłe wspomnienia się pojawiły, a i z resztą dnia dałam jakoś radę ;)



Smażony makaron z jajkiem
- 60g makaronu
- jajko
- 1 cebula
- 2-3 łyżki startego żółtego sera
- sól, pieprz
- prażona cebulka, suszona papryka w płatkach
Makaron ugotować w osolonej wodzie. Cebulę drobno posiekaći i zeszklić na patelni- podlewać wodą. Na patelnię wbić jajko, chwilę podsmażyć i wrzucić makaron. Zamieszać, dodać paprykę, sól i peprz. Smażyć do całkowitego ścięcia się jajka. Posypać prażoną cebulką.

Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek


wtorek, 24 marca 2009

W oczekiwaniu na wiosnę

Lubię kombinować, robić coś innego niż wszyscy, mieszać, poszukiwać nowych doznań. Tak też jest w kuchni. Uwielbiam poznawać nowe smaki, mieszać to czego nie powinno się mieszać, łączyć różne przepisy, modyfikować. Ale chyba większość z nas tak ma. Poszukiwanie nowych smaków jest naprawdę fajną zabawą. Łączenie różnych aromatów, dodawanie, odejmowanie, niby zwykła matematyka, a jednak bardziej metafizyka.
Wielkanoc kojarzy się większości z nas z żurkiem lub białym barszczem. Żurek z jajkiem lub białą kiełbasą gości na większości polskich wielkanocnych stołów. A gdyby tak zamiast tradycyjnego żurku podać coś innego, coś nowego i nieznanego? Czemu nie zrobić jakiegoś smacznego kremu i podać go z jajkiem? A jeśli jeszcze ten krem jest iście kolorowy, radosny, wiosenny? Chyba można zaszaleć skoro mamy piękną zimę tej wiosny, a za oknem pada śnieg i ulice posypują piaskiem ;-)
Czemu nie podać krem z awokado z jajkiem w koszulce? Nie widzę żadnych przeciwwskazań, wiosenne kolory jak najbardziej wskazane :)

Ja postanowiłam zaszaleć i spróbować właśnie tak rozweselić ten przedświąteczny okres, spróbować zielonego jak trawa kremu ze szczypiorkiem kiełkami słonecznika i lucerny podanego z półpłynnym jajkiem. Aromat szczypiorku kojarzy mi się z wiosną, rozwesela, dodaje tego czegoś co zabiera szarość za oknem. Dodatek własnoręcznie wyhodowanych kiełków tworzy witaminową bombę, której naprawdę trudno się oprzeć :)



Krem z awokado z jajkiem w koszulce
porcja na jedną osobę
jajko
pół obranego, dojrzałego awokado
50-200 ml mleka lub śmietanki (w zależności jak gęsty chcemy krem- ja mam bardzo gęsty)
świeżo zmielony czarny pieprz, ewentualnie ostra papryczka
łyżeczka soku z cytryny
posiekany szczypiorek (z cebulką)
garść kiełków lucerny i słonecznika
Awokado wraz z mlekiem, sokiem z cytryny i połową szczypiorku zmiksować na krem. Jeśli chcemy bardziej ostry krem proponuję jakąś ostrą papryczkę, ja jednak ją pominęłam. Doprawić pieprzem. Krem przełożyć na głębszy talerzyk, posypać resztą szczypiorku i kiełkami. Na wierzch położyć jajko w koszulce.
Każdy ma swój sposób na przygotowanie jajka w koszulce. Ja w małym garnuszku zagotowuje wodę. Kawałek folii spożywczej smaruję masłem, kładę ją na kubeczku i robię wgłębienie na jajko. Wbijam na folię jajko, uważając by nie przebić żółtka. Zbieramy rogi folii i robimy sakiewkę, którą kładziemy do wrzątku. Jeśli garnuszek jest niewielki możemy puścić folię bez obawy że utonie i się rozwinie, w innym przypadku warto przykryć garnek pokrywką, tak aby wystawał z niego koniec folii. Gotujemy ok. 3-4 minuty.

Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009

poniedziałek, 23 marca 2009

Jajecznica w bulionie ;)

Ta zupa zaciekawiła mnie gdy tylko ją ujrzałam, a gdy przeczytałam przepis wiedziałam, że muszę ją spróbować, nie ma to tamto. Ponieważ jestem dość ciekawską osobą postanowiłam poszukać coś na jej temat, może innych wersji, pochodzenia i sposobu podawania.
Niby zwykła zupa jajeczna, a jednak niezwykła, bo podobno ma chińskie pochodzenie, ale znana jest także w kuchni japońskiej i europejskiej.
Jej skład jest niezwykle prosty. Wystarczą jajka, bulion drobiowy, woda i szalotki, jednak w Chinach podawana jest czasem z tofu lub fasolką szparagową, a w Japonii z makaronem soba lub udon. Znowu we Francji z jajkiem podawana jest zupa czosnkowa.
Przejrzałam kilka przepisów i wszystkie są do siebie podobne, choć są nieznaczne różnice w przyprawach, ja zrobiłam taki mały fusion ;)



A jak smakuje? Jak jajecznica w bulionie ;)

Zupa jajeczna
1 porcja
- bulion drobiowy (najlepiej nie z kostki)- 300 ml
- 1 całe jajko i jedno białko
- szalotka (szczypiorek plus cebulka)
- odrobina imbiru w proszku lub soku ze świeżego, startego
- świeżo mielony czarny pieprz
- łyżeczka mąki kukurydzianej
- kilka kropli
Bulion zagotować. Mąkę wymieszać z łyzeczką wody i wlać, ciągle mieszając, do zupy. Szczypiorek pokroić na centymetrowe odcinki, cebulkę posiekać i wrzucić do bulionu. Jajka rozbełtać w kubeczku i wlewać powoli do gotującego sie bulionu, delikatnie mieszając. Doprawić pieprzem, sosem sojowym i sokiem z imbiru.

Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek

Koperkowo mi

Miałam bardzo intensywny weekend i do tego wykończający emocjonalnie i fizycznie. Trochę za dużo słów, trochę za dużo myśli, trochę za dużo wszystkiego. Do tego w ciągłym biegu... To wszystko sprawiło, ze w niedziele miałam ochotę zasnąć na przynajmniej tydzień. Jednak musiałam czekać na lodówkę, potem ją rozpakować, umyć no i upiec pyszny chlebek z weekendowej piekarni. Zakasałam rękawy i wzięłam sie do pracy.
Chleb nie był problematyczny w wyrabianiu i pieczeniu, ponadto zrobiłam z połowy porcji, więc była możliwość że nie wyjdzie, ale możliwość się nie dokonała ;)
Już wczoraj wieczorem miałam na niego ogromną ochotę i spróbowałam kromkę. Wyszedł pyszny.



Dziś rano zaserwowałam go z jajkiem z farszem kurkowo-koperkowym, a ponieważ farszu było więcej niż miejsca w jajku posmarowałam nim pieczywo. Farsz okazał się bardzo smaczny i idealny, jako owy farsz lub zwykła pasta na kanapki.
Jest to moja propozycja zarówno na Wielkanoc jak i nie od święta :)



Chleb ze świeżym koperkiem
Sponge:
226,7 g letniej wody,
1/2 łyżeczki drożdży instant,
148,8 g mąki chlebowej,
28,3g mąki pełnoziarnistej (wzięłam 20g razowej 2000 i 10 g chlebowej)

Ciasto właściwe:
cały sponge,
58,6 g świeżego koperku, posiekanego,
226,7 g jogurtu naturalnego,
1 1/2 łyżeczki soli,
1/2 łyżeczki drożdży instant,
148,8 - 177 g mąki chlebowej,
148,8 - 177 g mąki pełnoziarnistej ( wzięłam 120g razowej 200 i 50g chlebowej)

Wymieszać składniki sponge i zostawić pod przykryciem na 3-12 h (zostawiłam na 4h), w temperaturze pokojowej.
Sponge wymieszać z resztą składników, mąkę najlepiej dodawać partiami i dostosować jej ilość do wilgotności ciasta. Wyrabiać 5 minut (jeśli mikserem to na 2 prędkości). Pozostawić ciasto na 10 minut, żeby odpoczęło i powtórnie zagniatać przez 5 min (wyrabiałam 15 minut bez przerwy). Ciasto umieścić w lekko naoliwionej misce i zostawić do wyrośnięcia na 1 h lub do momentu, aż podwoi swoją objętość. Uformować 1 lub 2 bochenki dowolnego kształtu. Bochenki pozostawić do wyrośnięcia na 45-90 minut.
Rozgrzać piekarnik do 250 stopni mniej więcej w połowie czasu wyrastania chleba. 10 minut przed pieczeniem wstawić do piekarnika naczynie z wodą. Temperaturę w piekarniku przykręcić do 220 stopni i wstawić bochenek. Piec 15 minut, po tym czasie wyjąć naczynie z wodą i piec kolejne 10-15 minut
(ja tak jak Tilia po prostu na początku pieczenia spryskałam piekarnik wodą). Gotowy bochenek powinien wydawać głuchy odgłos jeśli się go popuka od spodu. Pozostawić chleb na kratce na 2 h, aż zupełnie ostygnie.


Jajka z farszem kurkowo- koperkowym

1 porcja
jajko
kilka kurek z octu (zalewa delikatna)
świeży, posiekany koperek
sól, pieprz
łyżeczka jogurtu naturalnego
Jajko ugotować na twardo. Kurki posiekać. Jajko obrać, przekroić na pół, wyjąć żółtko i wymieszać z kurkami, koperkiem i jogurtem. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Napełnić farszem połówki jajek. Jeśli farsz zostanie można śmiało użyć go jako pastę na kanapki.


Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek Kuchnia Wielkanocna 22.III. - 25.IV.2009 Weekendowa Piekarnia

niedziela, 22 marca 2009

Hawajskie oczekiwanie

Tak sobie siedzę i czekam na tą moją lodówkę, która podobno już do mnie jedzie. Ale przy tym czekaniu poważniej zgłodniałam. Koperkowy chleb dopiero się robi, tzn. sponge rośnie, całe lodówkowe jedzenie u sąsiadów na przechowaniu, a kiszki marsza grają.
Potrzebowałam zrobić coś szybkiego, smacznego i ze składników, które posiadam, a to w szafkach, a to na balkonie. No i wypadałoby coś zrobić z okazji hawajskiego weekendu, zwłaszcza, ze w szafce kisi się puszka ananasów i nigdy nie mam okazji/odwagi jej otworzyć.
Na balkonie znalazłam kawałek szynki od babci, w szafce ryż się zawsze znajdzie, a migdały tym bardziej, no i ten nieszczęsny ananas. Składniki są, a czy przepis pod niego sie znajdzie? Oczywiście, princesska wszystko wyniucha ;)



A do tego kawa po hawajsku i można poczuć się jak na plaży w upalny dzień ;)



Tak naprawdę to nie wiem ile ten ryż ma wspólnego z kuchnią hawajską, ale wierzę na słowo RecipeZaar ;)

Ryż po hawajsku
* 75 g ryżu
* bulion z kurczaka
* 60 g ananasa z puszki
* 2 plasterki szynki (dałam wieprzową)- pokrojona w mniejsze kawałki
* łyzeczka masła
* garść pozbawionych skórki i uprażonych migdałów
* sól, pieprz,
* gałka muszkatołowa ( to już mój dodatek)
Ugotuj ryż w bulionie. Zrumień szynkę i ananasa na maśle w formie do pieczenia (na teflonie to zrobiłam ;) ). Wymieszać z ryżem, dopraw do smaku solą, pieprzem i gałką. Dodaj migdały i zapiekaj 15 minut w maksymalnie nagrzanym piekarniku.

Kawa po hawajsku – mieszanka przepisów
Łyżeczkę kawy rozpuszczalnej zalej wrzątkiem. Dodaj kilka łyżeczek syropu z ananasa (wzięłam ten z puszki) i gorące mleko. Posłódź i posyp uprażonymi wiórkami kokosowymi.

p.s. a taką lodówkę kupiłam, może nie full wypas, ale jak dla mnie idealna, no i stosunkowo "tania" :)


sobota, 21 marca 2009

Makaronowo-zakupowe szaleństwa princesski

Co za dużo to niezdrowo i tak też jest z moim szlabanem na makaron. No bo ile można go sobie odmawiać? Dzień? Dwa? Trzy to już o dwa za dużo ;) Dlatego też zrobiłam sobie małą dyspensę i zaszalałam. Łącząc ukochany makaron z ukochanymi orzechami, aby było „na bogato” A było, bo i makaron ekstra udonowy, ogromna ilość orzechów, i dla kurczaka oraz sezamu znalazło się miejsce pomiędzy makaronowymi wstążkami. Wszystko otulone sosem złożonym z oleju sezamowego, octu ryżowego i sosu sojowego. Takie jedzonko mogłabym pochłaniać na śniadanie, obiad i kolację, a do tego na lunch i podwieczorek. Jednak jak już wspomniałam, co za dużo to niezdrowo, dlatego dopiero za jakiś czas skosztuję tego cuda ponownie, ale jedno jest pewne, tej wariacji na temat makaronu nie zapomnę! Niebo w gębie i już ;)



A teraz mykam kombinować, gdzie nową lodówkę ustawić, bom i w tej kwestii zaszalała i ogromną, full wypasową lodówkę (z zamrażalką) sobie zasponsorowałam. I już będę mogła trzymać mrożone zioła w zamrażalniku, i buliony na zupy i może pokuszę się o zrobienie pierogów :) Sialala normalną lodówkę w końcu mam i do tego puste konto bankowe :P Ale mam lodówkę, znaczy bede mieć jutro, jak przywiozą :)



Udon orzechowy z kurczakiem
•70 g makaronu udon
•pieczone podudzie kurczaka
•20 g solonych orzeszków ziemnych
•łyżeczka sezamu
•szczypta soli, świeżo mielonego pieprzu i oregano
•łyżeczka oleju sezamowego, sosu sojowego i octu ryżowego
Makaron udon przygotować zgodnie z opisem na opakowaniu. Udko podgrzać, podzielić na mniejsze kawałki. Orzeszki rozkruszyć (jednak nie zbyt mocno) i uprażyć na suchej patelni, gdy lekko zbrązowieją dodać sezam, a gdy ten zbrązowieje wyłączyć ogień i wlać olej, sezam i ocet. Ocieplić składniki sosu, wrzucić na patelnię makaron, dokładnie wymieszac i doprawić do smaku solą, pieprzem i oregano. Podawać ciepłe.

czwartek, 19 marca 2009

Wiosenne porządki u Myszy i książkowy łańcuszek

Jakiś czas temu, robiąc wiosenne porządki, Mysza_Klapsiara poprosiła o przejrzenie jej przepisów, wybranie najciekawszego wg. nas i wypróbowania, a nawet przerobienia wg. naszej wizji.
Takich przepisów znalazłam na jej blogu kilka. Chciałam zrobić placuszki groszkowe, puree z marchwi oraz omlet z groszkiem i ziemniakami. Jednak ostatecznie padło na szmaragdowe risotto. Jak je zobaczyłam od razu przyszła mi myśl: a jakby dodać jeszcze ser gorgonzola i orzechy włoskie? Hmm, ciekawe, na pewno smaczne, warte wypróbowania. I tak też zrodziło się moje szmaragdowe risotto z gorgonzolą i orzechami, bardzo wykwintne w smaku i składnikach :)



Zmieniłam proporcje i trochę zmodyfikowałam sposób przyrządzenia.



Szmaragdowe risotto z gorgonzolą i orzechami
1 porcja
•70 g ryżu arborio
•450 ml bulionu warzywnego,
•2 łyżki białego wina,
•50 g grubo posiekanego szpinaku (dałam mrożony),
•garstka posiekanych orzechów włoskich
•16 g sera gorgonzola
•łyżka oliwy z oliwek,
•mała posiekana cebulka,
•1 posiekany ząbek czosnku,
•sól i pieprz do smaku,
•szczypta gałki muszkatołowej,
•szczypta suszonej bazylii
Na oliwie podsmażyć drobno posiekaną cebulę i czosnek. Wrzucić ryż. Przesmażyć. Podlać winem. Stopniowo chochla po chochli wlewać gorący wywar, aż ryż będzie al dente. W międzyczasie ugotować ser pokroić w kostkę lub pokruszyć. Szpinak rozmrozić na patelni i połączyć z gałką muszkatołową.
Po ściągnięciu ryżu z ognia dodać szpinak, ser i orzechy (trochę zostawić do dekoracji), wymieszać. Doprawić solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Dodać bazylię i wymieszać. Posypać orzechami i ewentualnie garstką sera parmezanu.

Dziś Majana wciagnęła mnie do innej zabawy. Blogowego łańcuszka książkowego. Zabawa polega na odpowiedzeniu na kilka pytań i wywołaniu kolejnych osób. Ja z chęcią odpowiem na te pytania, tak dla checy, ale wywoływać nikogo nie będe, a raczej powiem inaczej, wywołuje każdego kto to czyta i ma ochotę do wzięcia udziału w zabawie :) Tak więc zapraszam :)

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
A to różnie, kiedy mam czas, jednak zwykle robie to na wykładach ;)

2. Gdzie czytasz?
Najchętniej w domu, niestety najczęściej mogę na wykładach, z tym że tam ciężko mi się skupić

3. Jeśli czytasz na leżąco to najchętniej na plecach czy na brzuchu?
Rzadko, a jak juz to na brzuszku.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Uwielbiam książki lekkie, typową literaturę w spódnicy, książki traktuję jako relaks, oderwanie sie od rzeczywistosci, bez wymogu myślenia, choć uwielbiam też R. Cooka, piszącego thrillery medyczne.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?
„Czy mężczyźnie są świat potrzebni” J.L. Wiśniewskiego

6. Co czytałaś ostatnio i co czytasz aktualnie?
Ostatnio czytałam „La cucina” Lily Prior, a obecnie Pod Słońcem Toskanii - Frances Mayes

7. Używasz zakładek, czy zaginasz rogi?
Kiedyś zaginałam rogi, obecnie używam różnych karteluszek, biletów czy paragonów ;)

8. Co sądzisz o książkach do słuchania?
To dobra rzecz, zwłaszcza dla osób starczych i słabo lub niewidzących.

9. Co sądzisz o ebookach?
To nie dla mnie, choć przeczytałam w ten sposób jeden tom Harry’ego Pottera.

wtorek, 17 marca 2009

Zupowa dedykacja

Tak ni to z gruszki ni z pietruszki postanowiłam dedykować tą notkę pewnej małej kobitce. Mała, ale z jaką siłą perswazji! Ta małą osóbka przekonała mnie do zup! Wprawdzie nie do wszystkich, ale do kremów, gęstych kremów, przygotowanych na własnoręcznie przyrządzonym bulionie warzywnym z bogactwem smaków i aromatów.
Wcześniej nie jadałam zup, były to dla mnie zbędne kalorie, którymi się nie najadałam. Nawet, jeśli były podane z dużą ilością makaronu czy ryżu, ja unikałam ich jak mogłam. No nie trawiłam ich i już. Ale sprytna mała kwoczka o wielkim ciepłym serduchu, krok po kroczku, nauczyła mnie jeść zupy i jeszcze samemu je przyrządzać! Cwaniara zaczęła od jedynej zupy, którą mogłabym jeść na okrągło, zupie z suszonych grzybów wg. mojej babci. Pokazała mi jak łatwo można ją przygotować, a że początki były dla mnie trudne (np. śmietana się zwarzyła, nie ten smak) to robiłam ją często by w końcu osiągnąć perfekcję. Później mając nadmiar bulionu i nie lubiąc marnować jedzenia zaczęłam szukać zup, które potencjalnie mogłyby mi posmakować. Natrafiłam na wiele interesujących przepisów, zarówno u nauczycielki zupowarstwa, jak i u innych, a piękne fotografie przy przepisach spowodowały chęć ich spałaszowania. I tak się zaczęła moja przygoda z zupami, które ostatnio często pojawiają się na moim stole. Są to zwykle zupy- kremy, warzywne, gęste, sycące, podane ze świeżym pieczywem.
A jako, że moja nauczycielka jutro mi umyka daleko daleko to postanowiłam dziś się pochwalić, podziękować za nauki i pozwolić na stwierdzenie: a nie mówiłam. No mówiłaś, mówiłaś ;)
Zwykle inspirują mnie śliczne zdjęcia i mimo, że moje nie są już tak profesjonalnie wykonane i zupy na nich nie wyglądają tak efektownie, jak np. u Oczka czy u Bei, to są smaczne. Może przerażać was ich gęstość, ale co za problem dodać więcej bulionu?
Tak więc Oczko dzięki Ci i ciesz sie tam na swoim urlopie zwycięstwem ;)

Na pierwszy rzut idzie:

Zupa ziemniaczano-porowa z szafranem i białym winem podpatrzona u Bei


Zaraz za nią podąrza selerowa z lazurem wylukana u nauczycielki, wprawdzie bez kaparów, ale z kawałkami ziemniaka ;)



a jako ostatnia tą princeskowa zupa groszkowa, pierwszy raz jedzona u nauczycielki, z tym ze zmiksowana w 100% ;) i bez brokułów, a pyrką i śmietaną



Zupa ziemniaczano-porowa z szafranem i białym winem
za Beą (w nawiasach moje proporcje)
1 cebula (1/2)
1 łyżka oliwy z oliwek
200 g porów (100g)
400 g ziemniaków (100g)
1 łyżeczka szafranu (1/2)
1 łyżeczka zmielonego kminku (1/2)
1 litr wywaru warzywnego (250 ml)
sól, pieprz
2 łyżki białego wina (łyżka)
2 łyżki ‘creme fraiche’ (łyżka)
1 łyżka soku cytrynowego (1/2)
posiekany szczypiorek do dekoracji - użyłam kiełków ;)

Cebulę poszatkować; pory umyć i pokroić na 2-3 cm kawałki; ziemniaki pokroić w kostkę.
Cebulę podsmażyć na oliwie na wolnym ogniu; dodać pory, ziemniaki, szafran, kminek i wywar. Posolić, popieprzyć i gotować pod przykryciem ok. 15 minut. Gdy warzywa są miękkie (lecz nie mocno rozgotowane) dodajemy wino, sok cytrynowy. Śmietanę dodałam na talerzu. Jeśli zupa jest zbyt gęsta – dodajemy jeszcze nieco wywaru; jeśli jest zbyt rzadka, możemy dodać nieco oliwy z oliwek (lub troszkę więcej śmietany). Udekorować posiekanym szczypiorkiem.

Zupa selerowa z serem pleśniowym
•łyżeczka oliwy z oliwek
•cebula pokrojona w plasterki
•200g selera i 1 ziemniak (pokrojone w kostkę)
•300 ml wody
•15g sera pleśniowego
•sól, świeżo zmielony pieprz
Cebulę podsmażyć na oliwie. Dodać seler, wodę i sól. Zagotować. Wrzucić pokrojonego w kostkę ziemniaka. Następnie zmniejszyć ogień i dalej gotować do czasu, aż seler będzie miękki (około 25 min). Zupę zdjąć z ognia, wyłowyć ziemniaka i dodać 3/4 sera. Zmiksować zupę na bardzo gładkie purée. Zupę wlać na talerz, wrzucić pyrę i posypać reszta sera.

Zupa-krem z zielonego groszku
- 250 g mrożonego groszku
- ziemniak
- ząbek czosnku
- łyżka śmietany
- 250 ml bulionu
- garstka uprażonych płatków migdałowych
- sól i pieprz do smaku
Ziemniaka obrac, umyć i pokroić w kostkę. Bulion zagotować, wrzucić ziemniaka oraz czosnek i gotować aż będzie miękki. Pod koniec gotowania dodać groszek. Jak warzywa będą miękkie zmiksować na gładkie puree, doprawić solą i pieprzem. Wylac na talerz, dodać śmietany i posypać płatkami migdałowymi.

poniedziałek, 16 marca 2009

Bo jak jajka wyrosną...

Wczoraj było po arabsku, a dziś pora ponownie powrócić do dań z jaj ;) Wiem wiem szaleje z nimi, ale mam tyle pomysłów i nie wiem co wybrać. Jednak zdrowy rozsądek radzi by przystopować, toteż idę na jajkowy odwyk na parę dni ;) Bo jeszcze jakieś jajka mi wyrosną i co wtedy? Strach się bać, a co dopiero myśleć o tym ;-)
Dziś zaszalałam na śniadanie i przygotowałam sobie pyszną jajecznicę podpatrzoną kiedyś u Asi z Kwestii Smaku. Prosta, kolorowa potrawa, w sam raz na pochmurny, zimny poranek.

Moja modyfikacja polegała tylko na zastąpieniu szczypiorku kiełkami, które teraz dodaję wszędzie gdzie tylko mogę ;)

No i ja miałam jakieś felerne jajka, bo żółtka były malutkie i jajecznica była prawie biała :/



Jajecznica z awokado
• 50 g dojrzałego i obranego awokado
• garstka kiełków soczewicy
• odrobina masła
• 2 jajka
• sól i świeżo zmielony czarny pieprz
Awokado pokroić w kostkę. Kiełki pozbawić osłonek i sparzyć wrzątkiem. Na patelni rozgrzać masło i wbić jajka. Gdy spód się delikatnie zetnie, wymieszać drewnianą łopatką. Mieszając, co jakiś czas, doprowadzić do ulubionej konsystencji. Pod koniec smażenia dodać awokado, przyprawić. Wymieszać. Wyłożyć na talerz i posypać kiełkami. Podawać ze świeżym pieczywem.

Konkurs z nagrodami na proste danie z jajek

Przekąski

Jajka faszerowane na zielono


Kruche pierożki


Jajka smażone w skorupkach


Warzywny talerz rozmaitości


Kiełbaski w cieście francuskim


Zapiekany camembert z migdałami i żurawiną


Szpinakowe jajka z sosem gorgonzola


Biała kiełbasa w cieście gryczanym z majerankiem


Galaretka warzywna


Jajka faszerowane brokułami i kiełkami rzodkiewki


Kukurydziane kwiatuszki


Jajka z farszem koperkowo-kurkowym


Smażone tofu z sosem fistaszkowo-limonkowym


Mus pomidorowy z bazylią i oliwkami