Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

sobota, 31 stycznia 2009

Aromaty z czeskiej piekarni...

Będąc w Czechach nie miałam okazji spróbować ich pieczywa, choć tak pięknie prezentowało się w pobliskiej piekarni, gdy banda skacowanych nastolatków poszła szukać prowiantu na śniadanie. Ja kaca akurat nie miałam, a szczęście jakie przepełniało moją duszę pozwoliło jeszcze dokładniej i intensywniej poczuć aromaty świeżo upieczonych bułeczek i pięknych chlebów. Musiały być naprawdę piękne, skoro tyle lat je pamiętam.
Ponieważ wtedy nie było mi dane ich spróbować postanowiłam wykorzystać tydzień kuchni czeskiej i upiec sama jakiś aromatyczny bochenek.
Z jednej strony była to też pewna próba dołączenia do weekendowej piekarni, gdyż tym razem nie odważyłam się podjąć upieczenia, zaproponowanych przez Zawszepolkę, słodkich bułeczek z brandy lub piwnego chleba. Jednak nie mówię, że kiedyś nie spróbuje, zwłaszcza, że tyle osób stworzyło takie cuda :)

Wracając do mojego chleba i małej czeskiej piekarni, poszukiwania odpowiedniego przepisu nie trwały długo. Postanowiłam zrobić „Żytni chleba”, czyli czeski chleb mieszany podany na stronie Mirabbelki ;)

Mirabelka upiekła okrągły bochenek, mi niestety nie wyszedł. Może ciasto było zbyt luźne, może jeszcze nie mam takich umiejętności, ale nawet metoda Bertineta nie pomogła. Musiałam ciasto włożyć do keksówki i w ten sposób go upiec.
Szkoda, że mi nie wyszło uformowanie okrągłego bochenka, bo prezentuje się dostojniej, ale tak czasem bywa, że mimo iż wkładamy w coś całe serce, z pewnych powodów nie wszystko nam wychodzi. Zwłaszcza, gdy myślami jesteśmy daleko stąd, a te myśli czasem mocno kłują w serducho...



Chleb ma zwarty, mokry miąższ i chrupiącą skórkę.
Żytni chleba za Mierabbelką
Składniki zaczynu 200g:
* 50g zakwasu żytniego
*75g letniej wody
* 75g białej maki żytniej

Ciasto właściwe:
*160g zaczynu (50g odkladamy do nastepnego chleba)
* 300g wody
*400g mąka pszenna wysokoglutenowa (użyłam 350 jasnej i 50g pszennej razowej)
*100g mąka żytnia jasna (użyłam maki żytniej 720)
*10g soli (1, 5 łyżeczki)
*5g drożdży instant (1 łyzeczka) * użyłam tylko 0,5 łyzeczki, ale myśle, że tę ilość można jeszcze zredukować
1.Zaczyn wymieszać na gładką, dość gęstą pastę. Pozostawić w temperaturze pokojowej na 8-12 godzin do przefermentowania.
2.Następnego dnia wymieszać drożdże z wodą, dodać zaczyn, mąkę oraz sól. Wyrabiać ręcznie 10 do 12 minut, mikserem na średnim biegu ok. 8 do 9 minut. Ciasto powinno być gładkie, ale dość luźne i lekko rozmazywać się na dnie miski.
3.Włożyć do miski wysmarowanej olejem, pozostawić do wyrośnięcia przykryte w temperaturze pokojowej na 2 do 2, 5 godziny. W trakcie wyrastania ciasta dwukrotnie je odgazowywałam, wyjmując z miski i wkładając z powrotem.
4.Po wyrośnięciu wyłożyć na blat posypany lekko mąką, uformować bochenek, ułożyć łączeniem ciasta do góry w koszyku wyłożonym ściereczką i wysypanym dobrze mąką. Pozostawić do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej (powinien podwoić swoja objętość) na 1, 5 do 2 godziny. Sprawdzić wyrośnięcie za pomocą naciśnięcia palcem w powierzchnie wyrośniętego bochenka. Jeśli zagłębienie wraca powoli do stanu pierwotnego, chleb nadaje się do pieczenia.
5.Nagrzać piekarnik razem z kamieniem 1 godzinę przed włożeniem chleba do temperatury 240° C. Piekarnik delikatnie spryskać woda, chleb naciąć i wkładać do naparowanego piekarnika, piec ok. 40 do 50 minut do zbrązowienia skorki. W moim piekarniku przy zalecanej temperaturze chleb był już pięknie brązowy po 30 minutach.
6.Wystudzić na kratce.

piątek, 30 stycznia 2009

Intymne wspomnienia

W Czechach byłam dwa razy w życiu. Raz będąc szkrabem wielkości cielaka, drugi raz przejazdem, na noc... Tego pierwszego razu nie pamiętam za bardzo, jedynie obiad jaki tam jedliśmy, jakieś kluchy bodajże. Drugi raz utkwił mi i to bardzo w pamięci, ale intymnych szczegółów z mojego nastoletniego życia zdradzać raczej nie będę, co by nie zgorszyć nikogo ;)
Kuchnia Czeska jest tak naprawdę mi obca. Nie miałam z nią wiele do czynienia, raz, może dwa razy jadłam jakieś pseudo-czeskie knedle/buchty, jak podejrzewam gotowce ze sklepu. Nie ukrywam smakowały mi one i to bardzo, ale teraz nie mam do czynienia z tego typu daniami, bo dla jednej osoby nie chcę się robić.
Miałam ogromne problemy ze znalezieniem jakiegoś odpowiedniego dla mnie przepisu z kuchni czeskiej, przeglądała polskie, czeskie i anglojęzyczne strony. Trafiałam na same ciężkie dania, a to nie dla mnie, przynajmniej nie w tym życiu ;)
Ale nie poddawałam się i pewnego razu mój wzrok zatrzymał się na ciekawie wyglądającej zupie i do tego prostej w wykonaniu :-)



Zupa ziemniaczana z grzybami – 4 porcje
- 4 ziemniaki
- garść suszonych grzybów lub 250 świeżych
- pietruszka, marchewka, seler
- 3 ząbki czosnku
- cebula
- natka pietruszki
- po dwie łyżki mąki i masła
- sól, majeranek, ziele angielskie i listek laurowy
Obierz i umyj wszystkie warzywa. Pokrój warzywa i grzyby w małe kawałki (ja pokroiłam marchew w plasterki, ziemniaki w kostkę, grzyby połamałam, a pietruchę i seler po prostu w mniejsze kawałki). Cebulę zostawiłam w całości. Warzywa wrzuciłam do garnka, zalałam litrem wody i dodałam listek laurowy i ziele angielskie. Doprowadziłam do wrzątku, a potem gotowałam an małym ogniu. Grzyby ugotowałam w osobnym garnku.
Gdy warzywa były miękkie, część wyciągnęłam, a resztę zmiksowałam blenderem. Zagęściłam zasmażką z mąki i masła. Dodałam resztę warzyw, grzyby, trochę wody z grzybów. Doprawiłam do smaku majerankiem, lubczykiem i sosem sojowym, a następnie dodałam zgnieciony czosnek. Na koniec należy posypać pietruszką, o czym ja zapomniałam, mimo, że specjalnie po to ją kupiłam ;).

Przepis pochodzi z RecipeZaar.

czwartek, 29 stycznia 2009

Zboczenia i inne takie tam pierdy

Mam różne zboczenia, jedne są bardziej widoczne, inne mniej, ale są, to fakt stwierdzony.
Nie próbuję już z nimi walczyć, bo to byłaby walka z wiatrakami, a na to się nie piszę. Za leniwa jestem.
Poza tym co ma piernik do wiatraka, zboczenia swoją drogą, jedzenie swoją. Choć w sumie, jak to pewna Pani twierdzi "jedzenie jest jak seks", i coraz bardziej się w tym utwierdzam, zagłębiając się w historiach kuchennych Zemfiroczka, jak i w „La Cucinie” ;)
A wiadomo z seksem związanych jest najwięcej zboczeń ;)
Ale wracając do moich zboczeń. jednym z nich jest jedzenie pewnych potraw tak długo aż mi się nie znudzą. Wygląda to tak: coś mi nieziemsko posmakuje, tak, że aż mam dreszcze na samą myśl o tym, odliczam godziny do następnych posiłków, by móc ponownie to zrobić, minuty się dłużą, a ja jeszcze bardziej się napalam. I tak jest dzień w dzień, dopóki nie odkryję nowej, uzależniającej potrawy...
No i znów mnie moje zboczenie dopadło, tym razem ze zmodyfikowanym udonem sezamowym, a w mojej wersji Chow mein’em. No nie mogę, tak mi to posmakowało, że mogę jeść to cały czas. Choć przyznam, że wprowadzam różne modyfikacje, różne wariacje, drażnię podniebienie nowymi dodatkami.
Dziś wzbogaciłam moje obecne jedzeniowe guru, awokado i ciecierzycą, bo tak leżały w lodówce i kwiczały: zjedz nas! Odmówić absolutnie nie mogłam ;) Żałować nie żałuję ;)



Bogaty chow mein sezamowy
- ok. 30g makaronu Chow Mein
- łyżka uprażonego sezamu
- pół puszki ciecierzycy (100g)
- awokado (tak z 50 g)
- 2 łyżeczki oleju sezamowego
- łyżeczka octu ryżowego
- łyżeczka sosu sojowego
- sok z cytryny
- pieprz
Makaron zalać wrzątkiem, przykryć i odstawić na 10 minut. Ciecierzycę odsączyć z zalewy, awokado pokroić w kostkę i skropić sokiem z cytryny. W miseczce wymieszać olej, ocet i sos. Wrzucić odcedzony makaron, awokado, ciecierzycę i sezam. Popieprzyć i dokładnie wymieszać.


środa, 28 stycznia 2009

Zamiast czekolady... ;)

Są takie dni, gdy wszystkiego mamy dość. Jest nam smutno i nie mamy ochoty na nic konstruktywnego. Jesteśmy zmęczeni życiem, albo gorzej zranieni przez bliskich.
Wtedy, podobno, wg. literatury, najlepszym lekarstwem jest czekolada, której słodki smak słodki smak powoduje wydzielanie większej ilości endorfin (hormonów szczęścia) przez nasz organizm. Jednak co mają zrobić osoby, które nie przepadają za tym słodkim antydepresantem?
Zjeść coś co lubią, coś co szybko sie przygotowuje, coś co wiedzą, że sprawi im przyjemność, choć na te parę chwil...
A co ja lubię i mam w kurnikowej spiżarni? Szybki przegląd szafek i lodówki... Jest ciecierzyca, jest awokado, są orzechy. A więc do dzieła! I tak powstała Sałatka z ciecierzycy i awokado :)


Sałatka z ciecierzycy i awokado
- upieczone udko z kurczaka
- 100 g ciecierzycy z puszki/ugotowanej
- pół avocado
- 2 suszone śliwki
- sok z cytryny
- 1 łyżeczka jogurtu
- 1 łyżeczka majonezu jogomajo
- garść pokruszonych orzechów włoskich
Jogurt wymieszać z majonezem w miseczce. Udko z kurczaka pokroić w grubą kostkę. Wrzucić do miseczki wraz z ciecierzycą. Avocado pokroić w grubą kostkę, wrzucić do miseczki i natychmiast skropić go sokiem z cytryny (by nie ciemniało). Śliwki pokroić w paseczki. Wszystko wymieszać, popieprzyć i posypać posiekanymi orzechami.
Kuraka można pominąć of korse ;)


Inspiracja - wersja bez ciecierzycy ;)

poniedziałek, 26 stycznia 2009

Niebo w dzióbku

Sezamowy tydzień już dawno się zakończył, ale nie dla mnie. Nie byłam w stanie przejść obojętnie koło tak apetycznego, tak sezamowego i tak pięknego zdjęcia Casipaw.
Zaszalała dziewczyna, nie ma co, i przyrządziłam Chow Mein sezamowy, który od razu podbił moje serce. Chyba zacznę wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia, bo to co mi się przytrafiło, gdy ujrzałam te zdjęcia, a później przeczytałam przepis, było niesamowite. Mimo, ze jestem bardzo niewierna, to wiedziałam, że muszę to zrobić i to jak najszybciej.
Delikatny, a jednocześnie intensywny sezamowy smak prażonego sezamu (bo jakby inaczej), wzmocniony aromatem oleju sezamowego, lekko zneutralizowanym łagodnym octem ryżowym i sosem sojowym, sprawił że dosłownie poczułam niebo w dzióbku.
Naprawdę polecam to danie dla miłośników sezamu, ale nie tylko, bo dzięki jego zrobieniu można naprawdę pokochać sezam.



Z braku makaronu udon, wzięłam chow mein. Ponadto dałam trochę mniej sosu sojowego.


Chow Mein sezamowy
Przepis po moich modyfikacjach
- 60 g garści makaronu Chow Mein
Na sos:
- 1 łyżka sezamu,
- 2 łyżki oleju sezamowego,
- 2 łyżeczki sosu sojowego,
- 1 łyżeczka cukru,
- 1 łyżeczka octu ryżowego (musi być coś kwaśnego, bo inaczej za mdłe),
- szczypta startego imbiru.
Makaron zalać wrzątkiem i zostawić na 8 minut pod przykryciem. Odcedzić. Sezam uprażyć na złoto suchej patelni.
Wszystkie składniki sosu mieszamy w małym garnuszku i podgrzewamy. Dodajemy uprażony sezam.
Makaron przekładamy na patelnię, polewamy przygotowanym sosem i chwilę podgrzewamy.

niedziela, 25 stycznia 2009

Śniadanie do łóżka...

Tak naprawdę z natury to wredna ze mnie kwoka. Na zewnątrz milutka, potulna i różowiutko słodka, a w środku zadziorna małpa lubiąca niekiedy lubiąca dopiec co do niektórym :)
I tak sobie pomyślałam, po wczorajszym (lub przedwczorajszym) klikaniu z Oczkiem, że teraz jej pokażę i zrobię coś na co ona ma ochotę, a z lenistwa jeszcze tego nie spróbowała ;)
Tak tak Oczko, pora ruszyć pupcię i przejść się w wiadome miejsce po małe mozzarelki, które są, moim skromnym zdaniem, lepsze od dużych kulek ;)

A ponieważ tak naprawdę w głębi duszy kocham sprawiać innym przyjemność, postanowiłam zrobić coś z tymi kuleczkami co będę mogła powtórzyć później, co jest szybkie w wykonaniu i co wiele z nas lubi. Coś co później będę mogła w ciszy i bez stukania garami zrobić wcześnie rano i podać na śniadanie, prosto do łóżeczka. A komu? Te osoby wiedzą ;)

No i padło na Ciabattę z mozzarellą i pomidorkami.


- mała ciabatta
- 3 kuleczki mozzarelli
- sól, świeżo zmielony pieprz
- oliwa do posmarowania pieczywa
- pomidor
- kilka listków bazylii i sałaty do dekoracji
Ciabattę posmarować oliwą z oliwek i upiec z obu stron w piekarniku (mi sie nie chciało). Pomidora umyć i pokroić. Na przekrojoną ciabattę położyć pomidora, pokrojoną w plasterki mozzarellę i udekorować listkami bazylii (nie mam, bo się boję że mi zmarznie jak ze sklepu będę targać). Posolić i popieprzyć


Tak więc zapraszam na śniadanie do łóżka ;)

To jest jednocześnie moja propozycja na Rok Wołu, bo przecież mozzarella wytwarzana jest ze świeżego mleka bawolic, choć moja pewnie z mleka krowiego ;)


Rok wołu 26.01.2009

Gra w kolory

Jakiś czas temu zrobiłam Penne tre colori z przepisu Notme (oczywiście z małymi modyfikacjami. Była tam i kolor biały, i czarny i czerwony.
Pomyślałam sobie, że może znowu pobawię się kolorami, może trochę ożywię te pochmurne i deszczowe dni...
Długo myśleć nie musiałam. Z wiosną kojarzy mi sie kolor zielony, a z zielonym... brokuły!

Kto mnie zna wie jakie kolory lubię. Lubię czerń, o tak, oczko o tym wie majstrując w mojej „garderobie”- p.s. dziekuje so much, lubię różowy, no bo jak princeska mogłaby nie lubić tego koloru! Lubię też zielony, bo brokuły są zielone, zieleń to kolor wiosenny, żywy, pobudzający. Biel, bo jest prawie tak niewinna jak ja. Lubię tez kolor oliwkowy, czemu? Tego to ja już nie wiem- cel na kolejne bezsenne noce, czemu ja lubię ten kolor ;)

Ale co by tu można było stworzyć z tych kolorów. Różowy? Hmmm, nic nie przychodzi mi do głowy, zielony- pytanie, oczywiście brokuły, czarny...może czarne oliwki? Ale ich nie miałam w swej spiżarni. Problem się rozwiązał, bo z pomocą przyszły oliwkowe oliwki. Do tego biel...o tak małe kuleczki mozzarelli. A do tego wszystkiego kilka kropli orzeźwiającej limonki.

I tak właśnie powstały Orzeźwiające kolanka z brokułami i mozzarellą.



Orzeźwiające kolanka z brokułami i mozzarellą
- 60 g makaronu kolanka ( u mnie z seksowną falbanką)
- kilka różyczek brokuł
- 3 kuleczki mozzarelli
- mała cebulka
- oliwa
- kilka zielonych oliwek
- kilka kropli limonki (nie przesadzać- ja przesadziłam ;) )
Makaron i brokuły ugotować al dente. Na oliwie przesmażyć pokrojoną w kosteczkę cebulkę. Mozzarellę pokroić w kostkę, oliwki w obrączki. Na patelnię z cebulką wrzucić makaron i wymieszać. Dodać mozarellę, brokuły i oliwki, chwilkę podgrzewać. Wyłożyć na talerz. Skropić sokiem z limonki, popieprzyć i ewentualnie posypać parmezanem.


piątek, 23 stycznia 2009

Weekendowa Piekarnia #16 - Chleb jajeczno - maślany na zakwasie z purée ziemniaczanym

Weekend nastał, a wraz z nim kolejna Weekendowa Piekarnia, już 16 :) Nie mogłoby mnie tam zabraknąć, toż przecież Kurnik przez ostatnie tygodnie ogrzewa się głównie przez pieczenia chleba ;)


WeekendowaPiekarnia


Nie ma co, ale pieczenie chleba wciąga i to bardzo, więc radzę się poważnie zastanowić przed upieczeniem swojego pierwszego chleba :)

W tym tygodniu imprezę prowadziła Atinka, która zaproponowała Chleb jajeczno - maślany na zakwasie z purée ziemniaczanym podany na blogu Agnieszki oraz Grissini Rubata z bloga Tatter.
Początkowo entuzjastycznie podeszłam do tego chlebka, ale później z różnych komplikacji postanowiłam zrobić Grissini. Ostatecznie jednak podjęłam wyzwanie upieczenia chleba i nie żałuje, bo to nowe doświadczenie.

Zrobiłam z połowy porcji, bo co za dużo to nie zdrowo, zwłaszcza dla jednej osoby. Zamiast płatków ziemniaczanych użyłam puree z małego ziemniaka. Nie zużyłam całej wody, bo wydawało mi sie za dużo. Piekłam trochę krócej, gdyż chleb był mniejszy, a po 25 minutach już był bardzo rumiany.



Jednak nie wiem czemu z jednej strony mi brzydko pękł i wyrósł taki pokraczny :( Wie ktoś może czemu?



Chleb jajeczno - maślany na zakwasie z purée ziemniaczanym [w nawiasie moje proporcje]
3 kopiaste łyżki płatków ziemniaczanych (purée w proszku) – [ugotowany i rozgnieciony mały ziemniak]
100 ml wody [50 ml]
150 ml mleka [75 ml]
150g (około ½ szklanki) żytniego zakwasu [75 g]
35g (2 łyżki) masła, roztopionego [15 g]
1 jajko, lekko roztrzepane [1/2]
275g mąki pszennej 650 [140 g]
250g mąki pszennej 720 [125 g]
1 łyżeczka soli [1/2]
1 2/3 łyżeczki drożdży [4,6 g]

Ziemniaka rozgniatamy. Mieszamy z zakwasem i wrzucamy do miski. Dodajemy jajko i masło, a następnie resztę suchych składników. Wyrabiamy na elastyczne ciasto i pozostawiamy na ok. 1,5 h- aż podwoi objętość.

Po tym czasie , gdy ciasto podwoi objętość, odgazowujemy je i formujemy okrągły bochenek. Ponieważ jest dość luźne najlepiej jest pozostawić je do drugiego rośnięcia w koszyku do wyrastania chleba wyłożonym grubo posypanym mąką płócienkiem (zamiast koszyka świetnie sprawdza się durszlak ;) ). Koszyk przykrywamy i odstawiamy do ponownego podwojenia objętości, u mnie zabrało to ok. 40-45 min.

W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 240ºC. Ostrożnie obracamy ciasto i wykładamy na papier do pieczenia, nacinamy i następnie przenosimy je do piekarnika na kamień do pieczenia. Spryskujemy piekarnik i chleb wodą (kłania się niezawodny zraszacz do kwiatów) i pieczemy w opadającej temperaturze przez 30-35min (pierwsze 10 min w 240ºC, następne 10 min w 220ºC i ostatnie 10-15 min w 200ºC) .

uwaga Agnieszki co do puree ze świeżego ziemniaka: "ilośc płynów przy użyciu świeżych ziemniaków będzie na pewno do zmniejszenia. Ja piekłam tylko z puree w proszku i ono po rozrobieniu w płynach było rzadkie. Myślę, że zrezygnowałabym z wody i dodawała stopniowo samo mleko do uzyskania dość rzadkiego puree, a potem ewentualnie skorygowała jeszcze w czasie wyrabiania ciasta."

środa, 21 stycznia 2009

Kurnikowa piekarnia

Już czas, o tak czuję, że to już najwyższa pora pochwalić się moimi piekarniczymi dokonaniami. Przez te tygodnie i festiwale wspólnego gotowania nie mogłam pokazać moich sukcesów w zakresie pieczenia chleba.
A wszystko zaczęło się dzięki Tilii, która pokazała mi jak zacząć, dała dobre rady i wskazówki, które ja skrzętnie zapisywałam na różnych kartkach i karteluszkach. Gdyby nie Tilia, i Oczko również, dalej jadłabym chleb ze sklepu, nie odważyłabym się zacząć sama, no i nie miałabym Kwasiora, czyli mojego zakwasu, który grzecznie ze mną mieszka :)

Oczywiście duża zasługa jest tu także Ptasi i Atinki, których chlebki piekłam na samym początku. Także Liska i Tatter dużo mi pomogły, dzięki swym blogom z przepisami i dobrymi radami. No i Margot i jej Weekendowa piekarnia sprawiły, ze odważyłam się upiec coś trudniejszego niż tylko zwykły pszenny chlebek.
Ale od początku :) Znowu ;)
Pierwszy mój chleb powstał przy pomocy Tilii i Oczka, podczas 14 Weekendowej Piekarni . Wtedy to upiekłyśmy chleb Petera zaproponowany przez mojego Mistrza ;).


Kolejny chleb powstał już w moim mieszkanku, ale też przy pomocy Oczka i Tilii i był to Chleb z cebulką, chyba po raz pierwszy zaproponowany przez Liskę.


Chleb bananowy


Podczas pobytu Tilii i Oczka w moim małym Kurniku upiekłyśmy też Proste bułeczki pszenno-razowe Tatter i Bułeczki, które rosną kiedy pijesz, znaczy się śpisz ;)





Później dziewczyny wyjechały, a mi pozostało tylko zebrać się na odwagę i upiec coś samej ;)
Pierwszym własnoręcznie upieczonym chlebkiem był chlebek zaproponowany przez Ptasie na okazje już 15 edycji Weekendowej Piekarni. Chciałam to bardzo podziękować Ptasi za ogromną pomoc przy przygotowaniu Chleba bananowego lekkiego jak piórko. Fakt, trochę źle go złożyłam, ale w smaku wyszedł doskonały :)


Chleb bananowy

Po bananowym chlebku nadszedł sezamowy tydzień. Ponieważ bałam się jeszcze nowych eksperymentów piekarniczych, przerobiłam cebulowy chlebek na sezamowy, który wyszedł równie smaczny jak nie modyfikowany cebularz.


Chleb sezamowy


Kolejne chlebki wyszły spod skrzydeł Ptasi. Najpierw upiekłam Chleb z makiem, a potem, jak to mam w zwyczaju, zaeksperymentowałam i przerobiłam go na cebulowy. Jednak musze przyznać, że oryginał był smaczniejszy, mniej ubity i jakiś taki fajniejszy. Może to wina mąki, bo użyłam niższego typu.




Po tych eksperymentach zauważyłam, ze mój Kwasior powoli zaczyna uciekać ze słoika i trzeba go zużyć, a jak? No cóż trzeba schować strach głęboko w kieszeń i upiec chleb na zakwasie. Padło na Łatwy chleb pszenny na zakwasie Liski. Nie wiem czego się bałam, bo chlebek był naprawdę prosty, adekwatny do nazwy i smaczny :)


A jako, że nadal trwa Sezamowy Tydzień wszamałam go dziś z Gomasio, które poznałam dzięki Margot, która doradzała mi na forum Cincin. Gomasio jest boskie w smaku, naprawdę polecam! Ja chyba jednak za mało zmiażdżyłam ten sezam, teraz tak po zdjęciach widzę ;)
Jedną kromkę posmarowałam masłem, a drugą śmietankowym almette. Następnie posypałam sezamową posypką.


A teraz pora podnieść poprzeczkę i spróbować coś trudniejszego, ale to zadanie na przyszłość, jak najbliższą przyszłość ;)

Chleb z makiem za Ptasią
380 g mąki pszennej chlebowej,
120 g mąki żytniej chlebowej,
15 g świeżych drożdży lub 1,5 łyżeczki suchych,
1,5 łyżeczki soli,
3 łyżki suchego maku,
300 g ciepłej wody
Wszystkie składniki suche wymieszać w misce (drożdże wkruszyć), wlać wodę powoli mieszając. Odstawić przykryte ściereczką na ok. 10 min. Wyrobić sprężyste, gładkie ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 1 h w ciepłe miejsce lub w lodówce na noc. Po tym czasie odgazować, uformować dwa małe bochenki, odstawić przykryte ściereczką do napuszenia na 30-60 min (to ostatnie jeśli ciasto było w lodówce). Przed pieczeniem chleby naciąć, spryskać wodą, piec 20-25 min w piekarniku nagrzanym do 220-225 st. (najlepiej z kamieniem) i naparowanym; gotowe bochenki będą wydawać głuchy odgłos postukane od spodu.

Chleb cebulowy (zmodyfikowany przepis Ptasi)
380 g mąki pszennej chlebowej,
120 g mąki żytniej chlebowej,
15 g świeżych drożdży lub 1,5 łyżeczki suchych,
1,5 łyżeczki soli,
suszona cebula - 1 łyzka,
300 g ciepłej wody
mak do posypania
Cebulę rozetrzeć w moździerzu. Wszystkie składniki suche wymieszać w misce (drożdże wkruszyć), wlać wodę powoli mieszając. Odstawić przykryte ściereczką na ok. 10 min. Wyrobić sprężyste, gładkie ciasto. Odstawić do wyrośnięcia na 1 h w ciepłe miejsce lub w lodówce na noc. Po tym czasie odgazować, uformować dwa małe bochenki, odstawić przykryte ściereczką do napuszenia na 30-60 min (to ostatnie jeśli ciasto było w lodówce). Przed pieczeniem chleby naciąć, spryskać wodą, piec 20-25 min w piekarniku nagrzanym do 220-225 st. (najlepiej z kamieniem) i naparowanym; gotowe bochenki będą wydawać głuchy odgłos postukane od spodu.

Łatwy chleb pszenny na zakwasie za Liską
Składniki: 500 g mąki pszennej (najlepiej chlebowej, ale może być dowolna mąka pszenna), 1 płaska (moim zdaniem kopiasta) łyżeczka soli, 300 g wody, 8 g świeżych lub 3/4 łyżeczki suchych drożdży, 150 g zakwasu żytniego (mój zaktywowałam poprzedniego wieczora przez dodanie do 50 g zakwasu lodówkowego 50 g mąki białej jw. i 50 g wody.
Wszystkie składniki łączymy, najlepiej przy pomocy miksera (ale łyżką i ręką też da się łatwo wyrobić). Ciasto powinno być dosyć gęste. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 2 h. Następnie przekładamy ciasto do keksówki (o pojemności 1 kg) lub formujemy bochenek albo bułeczki. Spryskujemy olejem lub oliwą (pominęłam) i posypujemy mąką. Odstawiamy do wyrośnięcia na 45-60 minut. Piekarnik nagrzewamy do temp. 210 st C i pieczemy chleb ok. 40 minut (bułeczki mniej wiecej 20 minut).

Gomasio -na 5 kromek
10 g ziaren sezamu
sól (proporcje sezamu do soli od 7:1 do 12:1)-dałam po prostu trochę ;)
Sezam uprażyć na suchej patelni. Pod koniec prażenia dodać sól, jeszcze chwilkę podgrzewać. Przesypać lekko wystudzone do moździerza i rozetrzeć na miazgę ;)
Można przechowywać do ok 2 tygodni (oczywiście nie taką porcję ;) )

Noworoczne postanowienia

Jednym z moich noworocznych postanowień było jedzenie, przynajmniej raz w tygodniu mięsa, strączkowych i ryb, gdyż stan moich paznokci wołał o pomstę do nieba. Żadne odżywki, maseczki i inne bzdety nie pomagały, więc problem musiał tkwić w diecie. Oczywiście jak to z postanowieniami noworocznymi bywa, postanowiłam sobie i zapomniałam, bo mięso mi do szczęścia potrzebne nigdy było. Jednak gdy ostatnimi czasy połamały mi sie wszystkie i tak krótkie paznokcie, powiedziałam sobie dość. Ale i tu szybko zapomniałam o postanowieniu.
Wczoraj przeglądając przepisy na sezamowy tydzień, natknęłam sie na Ryż sezamowy zaproponowany przez bajaderke na forum cincin.


Oczywiście jak to ja, chciałam zrobić ogromna porcję ryżu i tylko go zjeść na obiad. Na szczęście wczorajsza ciecierzyca przypomniała mi o postanowieniu. Dlatego zaczęłam szukać jakiegoś ciekawego pomysłu na kurczaka z sezamem. Mogłam zrobić w panierce sezamowej, ale unikam smażenie na głębokim tłuszczu (brzusio później boli, i rośnie zresztą też). Natrafiłam na ciekawy przepis na kurczaka w sosie musztardowo-sezamowym. I już wiedziałam co zjem następnego dnia na obiad! No i mięcho i strączki w tym tygodniu odbębnione ;)


Proporcje oczywiście zmienione dla 1 osoby ;)


Ryż sezamowy
- 100 ml wody
- 60 g ryżu parboiled
- 2 łyżeczki oleju sezamowego
- 8 g sezamu
- szczypiorek suszony (nie miałam "żywego")
- szczypta soli i pieprzu
Zagotować wodę. Wsypać ryż, dodać odrobinę soli i łyżeczkę oleju sezamowego. Gotować na dużym ogniu, a po kilku minutach zmniejszyć do najmniejszego. Ryz gotować pod przykryciem, aż będzie miękki. W tym czasie uprażyć sezam. Kiedy ryz jest miękki, lekko spulchnić go widelcem, dodać jeszcze jedna łyżeczkę oleju sezamowego, pieprz, sezam i szczypiorek. Wymieszać.

Kurczak w sosie musztardowo-sezamowym
- ok. 100 g piersi z kurczaka
- odrobina oliwy do smażenia
- łyżeczka sezamu
- 1/3 szklanki rosołu z kurczaka
- łyżeczka musztardy Dijon
- 1 łyżeczka mąki kukurydzianej
- sól, pieprz
- kilka kropel oleju sezamowego
Przygotowanie za alexandrą: "Piersi włożyć do foliowej torebki i "utłuc" trochę. Na dużej patelni rozgrzać oliwę z oliwek i dodać sezam, trzymać go około 1 minuty na średnim ogniu. Dodać piersi z kurczaka lekko oprószone solą i pieprzem. Smażyć przez około 10 minut, aż piersi z kurczaka zbrązowieją. Odstawić z ognia. W miscece połączyć rosół, musztardę i mąkę kukurydzianą. Powoli wlewać do kurczaka. Postawić z powrotem na ogniu, mieszać, trzymać aż sos zgęstnieje. Gotować jeszcze około 1-2 minut."

Stara miłosć nie rdzewieje

Tak sobie wczoraj z Oczkiem poważne dyskusje wieczorem, stop, wróć, w nocy, prowadziłyśmy i stwierdziłyśmy, że ciecierzyca to jest to co kurczaczki i kwoczki lubią najbardziej, no może nie najbardziej ale mocno mocno ;)
Pamiętam jak jakiś czas temu ciecierzycę wcinałam przynajmniej dwa razy w tygodniu, bez opamiętania i z wielkim uwielbieniem. Los sprawił, że przestałam ją jeść, nie wiem czemu, nie wiem po co...
Ale wczoraj znów mi się przypomniała, otworzyłam szafkę i czekała tam na mnie. Nie obraziła się wcale, że ją tak potraktowałam, za to ślicznie prezentowała swoje wdzięki :)
Byłam głodna, leniwa i żadna nowych wrażeń smakowych. Pragnęłam coś szybkiego, smacznego i oczywiście sezamowego.


Ciecierzyca już na talerz wskakiwała (gdyż preferuję tą zapuszkowaną), sezam na patelni swoje ciałko prażył, a z lodówki mrugał pięknym oczkiem oczkowy łosoś zostawiony w Kurniku.
Piękny, opalony na brąz (bo dziewczyny lubią brąz) sezam dołączył do ciecierzycy i się z nią trwale połączył. Łosoś poprosił o pokrojenie na mniejsze kawałki by się do nich dopasować, a wszystko połączył olej sezamowy dodając niezwykłego aromatu. Co by pieprzniej w talerzu było, pieprzem posypałam i odrobiną soli czosnkowej, gdyż sam łosoś był już słony. I tak o to powstało przepyszne danie, Sezamowa ciecierzyca z łososiem :)


Sezamowa ciecierzyca z łososiem
1 porcja
- 200g ciecierzycy z puszki
- 30 g łososia wędzonego
- sezam ok. 10-15 g
- łyżeczka oleju sezamowego
- odrobina pieprzu i soli czosnkowej
Ciecierzycę odsączyć, wrzucić na talerz lub ewentualnie podsmażyć na maśle. Sezam uprażyć, dodać do ciecierzycy. Połączyć z olejem sezamowym, sypnąć pieprzu i soli czosnkowej.


wtorek, 20 stycznia 2009

Leniwce atakują

Jakiś depresyjno-leniwujący wirus panuje. Wszędzie gdzie nie spojrzę, człeki narzekają na zly nastrój, samopoczucie, leniwe podejście do życia. Daleko patrzeć nie muszę, wystarczy w lustro a widzę jakiś marazm bijący zewsząd. Chciałoby się powiedzieć: won, ale się tego nie robi tylko idzie spać.
No ja właśnie dziś śpię i śpię. Nawet gotować mi sie nie chce, stąd posilam się kanapkami. Jednak pod tym względem nie mogę narzekać, bo chlebek własnoręcznie przeze mnie zrobiony, sezamowy, bardzo smaczny.
Korzystałam z przepisu na pszenny chleb z cebulką, jednak zamiast cebuli dałam sezam i łyżkę oleju sezamowego.
Na to, jak to w tygodniu sezamowym powinno być, położyłam tzw. Avohini, na które przepis znalazłam na puszce.pl.
Chlebek wyszedł boski, a Avohini jeszcze lepsze. Jeśli ktoś lubi awokado i sezam, to to polaczenie będzie uczta dla jego podniebienia.
No cóż pogadałam sobie i idę dalej spać ;)


Avohini
na 3 kromki
- pół awokado
- sezam ok. 10 g
- sok z cytryny
Awokado obrać ze skóry i rozgnieść widelcem. Sezam uprażyć, rozgnieść w moździerzu i połączyć z awokado. Dodać kilka kropel soku z cytryny i ewentualnie sól do smaku.


Pszenny chleb sezamowy
- 400 g mąki
- 7 g drożdży
- 1 łyżka oliwy
- sezam ok. 20-30g + do posypania
- 1 łyżka cukru
- 1½ łyżeczki soli
- 250 ml wody
- łyżka oleju sezamowego
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać, po wyrobieniu ciasta pozostawić je do wyrośnięcia na około 1,5 godziny. Wyrośnięte ciasto przełożyć do foremki keksowej i zostawić na około 40 - 50 minut. Po tym czasie chleb posmarować roztrzepanym żółtkiem (lub mlekiem) i posypać sezamem. Piec w nagrzanym piekarniku, w temperaturze 200°C, przez około 35 minut.

Śniadania i Kolacje

Ryż smażony z jajkiem i groszkiem


Jajecznica z pieczarkami i szparagami


Zupa mleczna z dynią


Cynamonowo-pomarańczowa kasza jaglana z migdałami


Kasza jaglana z liofilizowanymi owocami


Kasza jaglana z truskawkami


Ryż na mleku z jagodami


Amarantusowa owsianka z bananem


Kuleczki twarogowo-szpinakowe z suszonymi pomidorami


Pasta soczewicowo-marchwiowa (z chrzanem)


Jajka w sosie szpinakowo-orzechowym z rzeżuchą


Jajka faszerowane tuńczykiem i suszonym pomidorami


Manna z amarantusem i suszonymi morelami


Jajecznica na mleku z żółtym serem i pomidorem


Korzenna owsianka z bananami


Quinoa z bakaliami i szafranem


Placek ziemniaczany z fetą i suszonymi pomidorami


Makaron razowy z serkiem i truskawkami


Kakaowo-serowe knedelki z truskawkami


Kluski Gryczane


Hummus orzechowy


Jajka faszerowane brokułami i kiełkami rzodkiewki


Kukurydziane kwiatuszki


Szpinakowe jajka z sosem gorgonzola


Biała kiełbasa w cieście gryczanym z majerankiem


Serowe knedelki z kaszą manną i rzeżuchą


Jajka z farszem kurkowo- koperkowym


Zupa jajeczna


Zupa bananowa


Parówa i buła


Muesli z owocami


Muesli z jabłkiem


Kremowa manna



Ryż ze śmietaną i owocami


Serek wiejski z orzechami


Halawa


Kanapki i Tosty


Zupa mleczna z makaronem


Zupa migdałowa


Bananowa owsianka


Omlety


Pasty bananowe


Pasta brokułowo-jajeczna


Jajka na chlebie z mozarellą



Zapiekany camembert z migdałami i żurawiną



Jajecznica z suszonymi pomidorami i groszkiem


Jajecznica orzechowa


Jajecznica z kabanosem i serem


Jajka zapiekane ze szpinakiem i lazurem


Żurawinowe jajka z migdałami



Jajecznica z awokado


Owsianka bananowo-kokosowa


Kasza kukurydziana z żurawiną


Manno-owsianka na słodko


Muesli z truskawkami


Naleśniki i Placuszki


Placuszki ciecierzycowe z cukinią


Jajka w kokilkach z cukinią i brokułowym puree