poniedziałek, 20 lipca 2009

"Coś...coś o wiele ważniejszego"

[...] Dwa gliniane kubki stały wypełnione dymiącym płynem czarniejszym niż wino Cahors. W przyćmionym świetle Miguel chwycił oburącz nieco wyszczerbione naczynie i upił pierwszy łyk.
Poczuł pełną, niemal czarowną gorycz – coś, czego nigdy wcześniej nie zaznał. Płyn przypominał nieco czekoladę, której próbował przed laty. Być może pomyślał o czekoladzie tylko dlatego, że oba napoje były gorące, ciemne i podane w grubych gliniastych kubkach. Ten miał aromat nie tak rozkoszny, ostrzejszy i skromniejszy. Miguel wziął kolejny łyk i odstawił kubek.[...]
- Jest zrobiona z ziaren kawy – powiedziała Geertruid, splatając ramiona, jakby sama tę miksturę stworzyła.[...]
- To całkowicie nowa substancja – wyjaśniła Geertruid, kiedy juz był gotów słuchać. – Spożywa się ją nie po to, by radować zmysły, lecz aby pobudzić intelekt.[...]
- Ta kawa nie jest jak wino czy piwo, które pijemy, by się uradować lub ugasić pragnienie, czy choćby dlatego, że są zachwycające. Ten napój sprawia, ze poczujesz jeszcze większe pragienie, nigdy nie da ci radości, a smak, bądźmy szczerzy, jest może ciekawy, ale na pewno nie przyjemny. Kawa to coś... coś o wiele ważniejszego.[...]
- Piwo i wino mogą przyprawić człowieka o senność, ale kawa go obudzi i da mu jasność umysłu. Piwo i wino mogą uczynić człowieka kochliwym, ale kawa sprawi, ze przestanie się interesować ciałem. Człowiek, który pije napar z owocu kawy, myśli wyłącznie o swoich interesach. [...]
Zapach kawy sprawił, ze Miguel poczuł oszołomienie i coś w rodzaju pożądania. Nie, nie pożądania. Chciwości. Geertruid zajęknęła się nad czymś, a Lienzo poczuł, jak jej zaraźliwa żądza pęcznieje w jego piersi. To było jak panika albo radość, albo coś jeszcze innego, w każdym razie chciał zerwać się z miejsca i gdzieś pomknąć. Czy ta energia pochodziła z jej pomysłu czy też była efektem działania napitku?[...]
Kawa to napój, który budzi w mężczyznach wielkie namiętności, a jeśli będziesz z tym igrał, mozesz uwolnić potężne moce[...]
Hanna nie mogła zapomnieć dreszczu towarzyszącego spożywaniu kawy Miguela. Bardzo jej się podobało poznawanie prawdziwej natury tego owocu. Uwielbiała ożywienie, które dawał. Nie chodziło o to, że odkryła nową siebie. Kawa raczej wydobyła z niej to, co wcześniej było głęboko ukryte. Rzeczy z wierzchu poszły na dno, a te części, które spętała łańcuchami, wydostały się na powierzchnię. Zapomniała, że ma być powściągliwa i skromna, i podobało jej się bardzo uwolnienie od tych ograniczeń. [...]*



Czy trzeba dodawać coś więcej? Może jedynie podać naleśniki kawowe z likierem Irish cream i kakao :)



Naleśniki kawowe z Irish cream i kakao
1 porcja
- 60 g mąki żytniej
- 2 białka lub jedno całe jajko
- mleko + woda – ciasto ma być lejące
- odrobina cynamonu i imbiru
- szczypta soli
- 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej lub zbożowej
- łyżka Irish cream
- kakao
Jajka rozbić z wodą i mlekiem na początek dać ok. 200 ml, później można dolać więcej). Dodać kawę, imbir, cynamon, sól i likier. Ciągle mieszając dodawać mąki. Jeśli trzeba dodać wody, ciasto ma być lejące. Odstawić na pół godziny pod przykryciem.
Na patelni (u mnie o średnicy 22cm, na większej może być ciężko, bo naleśniki trochę sie rwą), rozgrzać trochę oliwy i usmażyć cienkie naleśniki.
Naleśniki zwinąć w koperty lub rulony, polać Irish cream i posypać kakao.

* D.Liss „Handlarz kawą”

Festiwal Deserów


37 komentarze:

Ania pisze...

Mlask! Pragnę czegoś słodkiego...

viridianka pisze...

jakie nalesniki! moja siostra patrzy mi przez ramie i mowi ze koniecznie musze jej takie zrobic:P ona uwielbia wszystko co kawowe a jesli jest w srodku Irish cream to juz sie rozplywa... :P

aga-aa pisze...

Aniu a może naleśniczka?

Viridianko to dalej marsz do kuchni ;)

Dziwnograj pisze...

Kawa - moja miłość. Jak kawa to tylko czarna, prawdziwa o dobrej jakości. Oczywiście z ekspresu - rozpuszczalna nie wchodzi w grę.
Jestem prawdziwym kawoszem ku przerażeniu mojej babci ("W tym wieku nie wolno pić kawy")

Coś jest z tą chciwością...Mi się jednak kawa zawsze kojarzyła z niesłychaną zmysłowością. Taki czarny, tajemniczy kolor. Mocny smak i piękny aromat. Wszystko dla zmysłów.


Naleśniki też cudowne, na pewno bardzo słodkie ;))

adda73 pisze...

Świetny pomysł z tą kawą, muszę koniecznie kiedyś spróbować :) A do środeczka wpakować bitą śmietanę, to by była dopiero podniebna rozpusta :))

aga-aa pisze...

Dziwograj naleśniki nie są właśnie słodkie, przecież w ogóle cukru nie dodałam :)
a kawa jest jak kobieta, znaczy się na odwrót, kobieta jest jak kawa :)

adda73 z bitą też może być pyszne :)

Tilianara pisze...

Ooo, to ja mlaskam razem z Anią :) Mniam mniam :)

aga-aa pisze...

cieszę sie i to bardzo ;)

Anoushka pisze...

jak ja mam pracowac w takich warunkach i przy takich lekturach?!?
:D

cudawianki pisze...

ide do kuchni po cos slodkiego, tak na mnie wplywaja te nalesniczki... ;-)

aga-aa pisze...

Anoushka rzucaj wszystko i wpadaj na kawę :)

Cudawianki a może naleśniczka? ;p

Dziwnograj pisze...

Wogóle jestem fanką takich zmysłowych rzeczy :) Cynamon, kawa, ciemna czekolada ;))

Może dlatego tak kocham gotować

aga-aa pisze...

ja też ja też, widzę że mamy ze sobą wiele wspólnego :)

desmond108 pisze...

Taką kawę właśnie lubie - jakby powiedział agent Cooper z "Twin Peaks" ( ktoś to jeszcze ogląda??) - najlepiej żeby byla czarna jak północ w bezksiężycową noc.... Agent Cooper lubił swoją kawe z plackiem wiśniowym ale ja uważam, że naleśniki kawowe będą dla niej znakomitą kompanią.. :)

aga-aa pisze...

ja nie oglądam nie ukrywam ;)

atina pisze...

To zdecydowanie moje smaki:) Pyszności Agatko, pyszności:)

mietowka22 pisze...

ale pyszności :) uwielbiam naleśniki

aga-aa pisze...

Atinko i Miętówka dziękuje :)

Bea pisze...

Wow! Pychotka! Moje ulubione skaldniki :)

aga-aa pisze...

moje też :)

olalala pisze...

Kaaawa! Uwielbiam - ale nie taką czarną, tylko z mlekiem. Wolę też oprócz tego pobudzenia jakąś przyjemność mieć, a co!
A naleśniki świetne, na 1 zdjęciu bardzo apetycznie się prezentują :).

zemfiroczka pisze...

Princess! Cóż za cudowny cytat! Jestem szczerze tym zbudowana i zachwycona! Znaczy knizna dotarła i nawet się przeczytała!

Dawaj mi tu leśniczka!

ps. Masz irish cram? ;) To ja poproszę do kawki, jak zawitam w kurniku ;)

aga-aa pisze...

Olalala a co ci się w 2 zdjęciu nie podoba ;p

Zemfi to siem cieszę :) A irish cream otworzone z myślą o Twoim przyjeździe, ono na ciebie czeka :)

zemfiroczka pisze...

Noidobrze! :) wezmę mapę - jakby co ;)

A w Grudziądzu może mają jakieś C.H.? ;)

aga-aa pisze...

w Grudziądzu? wątpię, toć to dziura zabita dechami ;p

rain.drop pisze...

Czuję, że się wzbiję na wyżyny sztuki komentowania :P , chciałam bowiem powiedzieć: mniam! mniam! mniam!
Dziękuję, że bierzesz udział w Festiwalu Deserów, pozdrawiam! :)

zemfiroczka pisze...

Aha! Czyli... pojawiamy się i znikamy ;)

aga-aa pisze...

Mi nie ma za co ;) toż to sama przyjemność i dla mnie i dla mego podniebienia ;)

aga-aa pisze...

zemfi lepiej dla nas ;)

aklat pisze...

Ale fajne połączenie! Muszą smakować bosko :)

aga-aa pisze...

ano smakowały :)

zemfiroczka pisze...

Dobra! a potem zupa ;)

aga-aa pisze...

no jasne, prosto z podróży

Olciaky pisze...

Ooo kochana! widzę,że się roziwjasz-naleśniczki,szalejesz:D!!!

aga-aa pisze...

nie nazwałabym tego tak ;)

majana pisze...

Oj, ale kusisz! Fantastyczne te naleśniki , uwielbiam kawowe smaki!:))

aga-aa pisze...

ciesze się :)

Prześlij komentarz