Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

niedziela, 31 maja 2009

Naleśnikowe wpadki

Naleśniki w tym tygodniu nie były mi pisane.
Robiłam kilka podejść, ale albo nie miałam na nie ochoty albo czasu na zabawę- bo ja tak naprawdę nie potrafię robić naleśników. Podświadomie nie chciałam ich smażyć, bo bałam się kolejnej naleśnikowej porażki.
Później stwierdziłam, że może zamiast naleśników zrobię tortillę, w końcu mam „sprawdzony” przepis. Tak, sprawdzony, ale nie przeze mnie! Byłam tak pewna, ze mi się udadzą, ze nawet smalec kupiłam, by wszystko poszło jak w przepisie. Niestety dwie próby sie nie udały, 3 miała być, ale jeszcze czekam na kilka wskazówek co do konsystencji ciasta (RainDrop czytasz to? Pomożesz?)
Potem, za pozwoleniem gospodyni Naleśnikowego Tygodnia, chciałam zrobić jakiś fajowy omlet. Tak tez zrobiłam, choć czułam jakiś niedosyt!



Już się prawie z tym niedosytem pogodziłam, gdy wieczorem wpadłam na świetny pomysł!
A jakby tak spróbować zrobić naleśniki z mąki ciecierzycowej, których nie zdążyłam zrobić w Tygodniu z Ciecierzycą?
Ochoczo wstałam, poszłam do kuchni (daleko nie miałam ;) ) i wyciągnęłam z niej mąkę besan. W kubeczku wmieszałam ją z wodą, kardamonem i cynamonem. Przykryłam folią i odstawiłam na noc do napęcznienia.



Rano siup na patelnię i gotowe śniadanko na słodko.
Ja zjadłam je z dżemem morelowym i jagodowym, ale można też w wersji wytrawnej, tylko wtedy do ciasta zamiast cynamonu i kardamonu, dać sól i ulubione przyprawy. Myślę, że farsz szpinakowy lub jakiś z soczewicą były akuratny.
Aha, uwaga przy smażeniu i przewracaniu. Rwą się niemiłosiernie :/
Czy dobre, hmmm, specyficzne w smaku i konsystencji ale chyba jednak bardziej mi smakują z mąki pszennej. Warto je zrobić, jeśli sie ma mąkę besan i jest się żądnym nowych doznań smakowych :)



Naleśniki ciecierzycowe
3 małe sztuki
- 60 g mąki besan
- woda
- kardamon, cynamon lub sól i ulubione przyprawy
Mąkę zmieszać z wodą- konsystencja gęstej śmietany. Przykryć folią aluminiową i odstawić do napęcznienia mąki, najlepiej na noc.
Patelnię rozgrzać, można przetrzeć ją delikatnie olejem, i smażyć cienkie placki.
Jeść na słodko, np. z dżemem, lub w wersji wytrawnej, np. z farszem z soczewicy czy szpinaku.

Omlet z groszkiem i łatkami migdałowymi
- 2 całe jajka + 1 białko
- garść zielonego groszku
- sól, pieprz
- łyżeczka uprażonych płatków migdałowych
- odrobina masła do smażenia
- starty parmezan lub ser żółty
Jajka rozbić do miseczki, rozbełtać i doprawić solą i pieprzem.
Na patelni rozgrzać masło, wylać masę jajeczną i przykryć pokrywką. Gdy jajka się lekko zetną rozłożyć na omlecie groszek, posypać płatkami migdałowymi i serem. Najlepiej zapiec w piekarniku, ale ja nie mam odpowiedniej patelni i niestety musiałam przewrócić omlet na drugą stronę.
Można zrobić też omlet wg tego przepisu, który jest jak na razie moim the best of ;).

Tydzień z ciecierzycą Majowe sniadanie

26 komentarze:

  1. te, naleśniki to mi się widzą bardzo ,bom kupiła 2 kilo maki ciecierzycowej i teraz szukam jak ja zużytkować :D
    a taki omlet to najlepszy ,bo nie wiem czemu bardzo mi smakują słone omlety a na słodko nie cierpię :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. no ja też wolę słone omlety, najlepiej na masełku :)

    a naleśniki spróbuj i daj znać jak wyszły :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. i ja wole na slono niz na slodko,ale wyszlo ci w efekcie swietnie-uwazam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. no to mnie zadziwiłas tymi nalesnikami :))To musi być fantastyczne połaczenie ze slodkim dżemikiem ...
    A omlet też zazwyczaj...zapiekam w piekarniku ..hi hi

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. A gdyby, potraktować je jak lazanię z mięskiem i serem, to bym oszalała:))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Gosi@ ale ciecierzycowe na słono?

    Nutko one są takie ze na słodko pasuje :)

    Szarlotek też dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Eeee, fajne te naleśniki :))) Też je zrobię, bo jeszcze makę mam :) Btw - nie wiedziaąłm, że mozna ją besan nazywać :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. a mozna ją tak nazwać, i jeszcze gram flour ;P
    a zrób, skoro mąkę jeszcze masz :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. A pewnie! :))

    A jutro będę Cię tofu drażnić ;))**P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. nie wejdę na bloga ;P
    ja sobie zjem kurczaczka ;P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. A jak dodam, że makaron też w tym się miesza? ;))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. to się poślinię, ale powiem ci, że i tak to nie wkurzy mnie bardziej, niż to co dziś zrobiłam z aparatem :/

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Oj, oj, nie zawsze wszystko ukąłda się tak, jakbyśmy tego chciały... Nie cierpię kulinarnych klap.

    Ale omlecik Ci chyba osłodził żywot, co Aga?:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. omlecik nie bo na słono ;), ale naleśniki z ciecierzycy tak ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Ja nienawidziłam piec naleśników do czasu aż nabyłam specjalną patenię. Ciężka, teflonowa, nawet jak wyleję ciasto na zimną to się nie przyklei i smażę bez tłuszczu. Poza tym praktyka czyni mistrza :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. no ja patelni na razie nie na będe, ale moze kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Oj tak! patelnia do naleśników to prawie jak skarb ;)


    weryf. amistad - kiedyś zdaje się taki film Spielberga był ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. przeżyję jej brak, za to marzy mi sie taka grillowa, zeliwna... ehhh

    p.s. nie znam się na filmach ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Naleśniczki pięknie Ci wyszły, na pewno smaczne były.
    Ja wczoraj też zaliczyłam w kuchni porażkę :/ i kolejny przepis wstawię z opóźnieniem...
    Miała być piadina, a że do piadiny potrzebny jest smalec, zaryzykowałam z wiadomych przyczyn i zamieniłam go na masło. Niestety ciasto wyszło za kruche (pyszne nie powiem), ale piadina się łamała...
    Jak to moja druga połowa mi powiedziała : nie takie cuda robiłaś, a na placku poległaś, HA! ;)))))
    No cóż zdarza się, potyczki w kuchni to normalna sprawa, tylko aby nie za często. ;)))

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Notme dziekuje :)
    ale to zadna porażka! w końcu to nie Twoja wina, zamieniłaś tylko smalec na masło, to wina masła!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Ja tez ostatniuo miałam okropne problemy z nalesnikami,do póki mamuśka nie kupiła nowej-wpasionej patelnii-od tej pory uwielbiam smażyć naleśniki i nauczyłam się w końcu je podrzucać!:D
    Ps: A co do tych Twoich z mąką besan-to podziwiam za odwagę:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. Ehm... tylko kto je podmienił?... ;))))

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Dzia :)