Tak jak mówiłam, znaczy pisałam tak też zrobiłam psze Państwa. Obiecałam makaron? Obiecałam! Obiecałam szpinak? Obiecałam? Obiecałam suszone pomidory? Obiecałam. Więc 3-krotne obietnice nie mogą sobie tak o z wiatrem w świat polecieć.
Zwiedzając okoliczne markety i tym podobne cuda nowoczesnego świata, trafiłam do Lidla, a tam z zamrażalki uśmiechał się mój ulubiony szpinak w sosie śmietanowym. No i jak ja mogłam mu odmówić? No nie mogłam, co więcej za jednym pudełkiem wskoczyło drugie i razem do kasy ze mną powędrowały.
Oj wiem, że zdrowszy jest szpinak świeży, bądź mrożony bez „śmietany” i „witamin z grupy E”, ale ja i tak chyba już za zdrowo się odżywiam, a studentką jeszcze jestem i preservatives są mi potrzebne, co by zakonserwować trochę mózg przed stresującym nie pisaniem magisterki, która powinna wg. mojej pani promotor już leżeć na jej biurku ;) Nie leży jednak, a ja zamiast ją tworzyć z makaronem się bratam :)
No, ale wracając do obietnic zrobiłam 3 w 1 (przecież nie będę się ograniczać do 2 w 1) i połączyłam te trzy obiecanki – nie cacanki w jedność z małym ostrym akcentem w postaci zielonego pleśniaka o wdzięcznej nazwie Lazur :)
Szpinaczek pozbawiłam mroźnej glazury na mojej małej patelni, makaron w piernikowej wodzie ugotowałam i wszystko, a raczej częśc zielonego stwora i cały makaron odsączony z wody połączyłam z suszonymi tomatami, lazurem i czosnkiem i wyszła nawet fajna mieszanka, do tego nie wybuchowa :).

A że szpinaku zostało i to nie mało, a jajka w lodówce też się znalazły to na śniadanie zrobiłam smaczny omlecik z zielonym dodatkiem:)

Tagliatelle ze szpinakiem i suszonymi pomidorami
100g mrożonego szpinaku ze śmietaną
15g sera pleśniowego - Lazur
3 suszone pomidory z oleju
pół ząbka czosnku
sól, pieprz, sok z cytryny
70 g makarony tagliatelle
Na patelni rozmroziłam szpinak, dodałam do niego zmiażdżony czosnek i chwilę poddusiłam wszystko razem. Dodałam pokrojone suszone pomidory i część pokruszonego sera. Doprawiłam solą, pieprzem, sokiem z cytyny i podgrzałam do rozpuszczenia sera. Wymieszałam z ugotowanym makaronem, wyłożyłam na talerz i posypałam resztką sera.
inspiracja
Omlet ze szpinakiem i lazurem
2 jajka rozbełtałam z odrobiną mleka, solą i pieprzem. Masę wylałam na rozgrzaną patelnię posmarowaną odrobiną masła. Gdy spód się ściął delikatnie wymieszałam wszystko i przykryłam pokrywką do ścięcia masy z wierzchu- jednak nie za mocno, chciałam spróbował pół- ściętego omletu, gdyż zawsze robiłam dobrze wysmażony. Na osobnej patelni podgrzałam szpinak (już rozmrozony ze śmietaną), położyłam na połowę omletu, posypałam rozkruszonym lazurem i posiekanymi orzechami włoskimi. Omlet złożyłam i przełożyłam na talerz.
Zwiedzając okoliczne markety i tym podobne cuda nowoczesnego świata, trafiłam do Lidla, a tam z zamrażalki uśmiechał się mój ulubiony szpinak w sosie śmietanowym. No i jak ja mogłam mu odmówić? No nie mogłam, co więcej za jednym pudełkiem wskoczyło drugie i razem do kasy ze mną powędrowały.
Oj wiem, że zdrowszy jest szpinak świeży, bądź mrożony bez „śmietany” i „witamin z grupy E”, ale ja i tak chyba już za zdrowo się odżywiam, a studentką jeszcze jestem i preservatives są mi potrzebne, co by zakonserwować trochę mózg przed stresującym nie pisaniem magisterki, która powinna wg. mojej pani promotor już leżeć na jej biurku ;) Nie leży jednak, a ja zamiast ją tworzyć z makaronem się bratam :)
No, ale wracając do obietnic zrobiłam 3 w 1 (przecież nie będę się ograniczać do 2 w 1) i połączyłam te trzy obiecanki – nie cacanki w jedność z małym ostrym akcentem w postaci zielonego pleśniaka o wdzięcznej nazwie Lazur :)
Szpinaczek pozbawiłam mroźnej glazury na mojej małej patelni, makaron w piernikowej wodzie ugotowałam i wszystko, a raczej częśc zielonego stwora i cały makaron odsączony z wody połączyłam z suszonymi tomatami, lazurem i czosnkiem i wyszła nawet fajna mieszanka, do tego nie wybuchowa :).

A że szpinaku zostało i to nie mało, a jajka w lodówce też się znalazły to na śniadanie zrobiłam smaczny omlecik z zielonym dodatkiem:)

Tagliatelle ze szpinakiem i suszonymi pomidorami
100g mrożonego szpinaku ze śmietaną
15g sera pleśniowego - Lazur
3 suszone pomidory z oleju
pół ząbka czosnku
sól, pieprz, sok z cytryny
70 g makarony tagliatelle
Na patelni rozmroziłam szpinak, dodałam do niego zmiażdżony czosnek i chwilę poddusiłam wszystko razem. Dodałam pokrojone suszone pomidory i część pokruszonego sera. Doprawiłam solą, pieprzem, sokiem z cytyny i podgrzałam do rozpuszczenia sera. Wymieszałam z ugotowanym makaronem, wyłożyłam na talerz i posypałam resztką sera.
inspiracja
Omlet ze szpinakiem i lazurem
2 jajka rozbełtałam z odrobiną mleka, solą i pieprzem. Masę wylałam na rozgrzaną patelnię posmarowaną odrobiną masła. Gdy spód się ściął delikatnie wymieszałam wszystko i przykryłam pokrywką do ścięcia masy z wierzchu- jednak nie za mocno, chciałam spróbował pół- ściętego omletu, gdyż zawsze robiłam dobrze wysmażony. Na osobnej patelni podgrzałam szpinak (już rozmrozony ze śmietaną), położyłam na połowę omletu, posypałam rozkruszonym lazurem i posiekanymi orzechami włoskimi. Omlet złożyłam i przełożyłam na talerz.
Ach..ale fajne,wiosenne danie.Nie byłabym w stanie odmówić!:D
OdpowiedzUsuń na zawszePs: wpadaj do mnie na bułki:D
Pzdr.
to ja poprosze namber tu. :-) dopisuję ten przepis do listy 'do wypróbowania' :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeOlciaky bułeczki powiadasz? a ja na diecie ;P
OdpowiedzUsuń na zawszePoswix a polecam, namber łan też ;)
Szpinakiem? we mnie? Oszty! zapodam na oczkową złość coś w tygodniu, lazura też mam! ha!
OdpowiedzUsuń na zawszeps. gdybym nie wiedziała, co to owo tajemnicze zaklęcie "preservatives" znaczy, to wiesz, że bym z jednym skojarzyła ;)P
Konserwuj się zatem, ale nie za bardzo ;)PP
Oczko wczoraj mi babka na angielskim tym tajemniczym preservatives rzuciła i lekko mnie z krzesła zwaliła ;p
OdpowiedzUsuń na zawszeNo super Aga! Lubię szpinak :)) Nawet bardzo. A z makaronikiem musi być super,świetne danie :))
OdpowiedzUsuń na zawszeJa sie z łososiem bratam , ale ja za dużo sie z nim bratac nie musze, bo z rybkami to ja za pan brat jestem:)
ja też uwielbiam rybki, ale nigdy nie mam czasu na ich przygotowanie
OdpowiedzUsuń na zawszeja również ostatnio bardzo lubuję się w szpinaku, przepis jak najbardziej zielony i pysznie wyglądający!!!pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawszeKuchasiu dziękuje :)
OdpowiedzUsuń na zawszeAle miałaś pyszności! Uwielbiam szpinak, lazura, suszone pomidorki, omlety, orzechy... Oba danka jakby więc dla mnie stworzone ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeTylko mam taką fobię, że nie jadam mrożonego szpinaku. Po prostu w ogóle mi nie smakuje! I nie mogę się przekonać mimo licznych prób.
hehe Casiu fajną fobie masz ;) ja tam ten lidlowski to po rozmrożeniu łyżką mogę jesć :)
OdpowiedzUsuń na zawszeOba dania bym chętnie wrzucił na ruszt. Co do fobii Kasi to ja w życiu zjadłem tyle mrożonego szpinaku, że właściwie ciężko odnaleźć mi jakiś smak w świeżych liściach;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeten omlet najbardziej mi się podoba(:
OdpowiedzUsuń na zawszeGrumko ja jadłam świeży szpinak rak u Tilii i też smaku nie czułam, "smakował mi", bo fajnie chrupał ;p
OdpowiedzUsuń na zawszeAsieja smaczny był :)
Ja mrożony jadłam tylko wtedy, kiedy mi zostało go kiedyś za dużo, zamroziłam, wrzuciłam do chłodnicy i zapomniałam na miesiąc ;))
OdpowiedzUsuń na zawszeOj no to na bliny:D-wcale nie tuczące:P
OdpowiedzUsuń na zawszeMmmmm, omlet mi się nasz śniadaniowy przypomniał, co to zapomniałam sfotografować, a taki ze szpinakiem, lazurem i orzechami to bym z chęcią zjadła :)))
OdpowiedzUsuń na zawszeBuziaczki poranne :*
to dobrze że nie robiłyśmy zdjęć, bo omlet najsmaczniejszy na ciepło, a znając was to już by dawno ostygł przy robieniu fotek ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeMi tez na obiad dziś zielono. :))
OdpowiedzUsuń na zawszeA teraz wyznanie : kocham szpinak! :)
Omlecik kuszący, na jakąś kolacyjkę będzie. :))
Pozdrawiam serdecznie!
Zielono Ci powiadasz? no to veryyy good ;)
OdpowiedzUsuń na zawsze