Skuteczna reklama na blogach sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

wtorek, 2 grudnia 2008

Risotto z gruszką i orzechami

Koło takiego instruktażu, stworzonego specjalnie for me, nie mogłam przejść obojętnie i przyznam szczerze, ze skorzystałam z niego już w tamtym tygodniu, ale te wszystkie chwile i weekendy sprawiły, ze dopiero dziś się nim dzielę ;)

Tak, specjalnie dla mnie Tilianara przygotowała wspaniały instruktaż, jak krok po kroczku stworzyć prawdziwe, kremowe risotto, z którego zapewne nie tylko ja skorzystam.

Ta kochana osóbka zaproponowała wersję wytrawną z suszonymi grzybami, jakby wiedziała, że je kocham. I taką też wersję planowałam zrobić, ale wredna gruszka uniemożliwiła mi dokonanie tego, krzycząc zjedz mnie dziś albo wyjdę stąd o własnych nóżkach! Sami przyznacie, ze wyboru wielkiego nie miałam ;)
Dlatego też przygotowałam (a raczej próbowałam przygotować) Risotto z gruszką i orzechami
Wzorowałam się na wcześniej przygotowanym „risotto” serem gorgonzola i gruszką.

W celu jego przygotowania potrzebowałam
  • 1 i 1/2 łyżki masła
  • 1 szalotka
  • 70 g ryżu do risotto arborio
  • 40 ml wina (kupiłam pół słodkie- miało mi smakować i smakowało ;-))
  • 500 ml bulionu warzywnego
  • gruszka
  • 10 g orzechów włoskich
  • łyżeczka cukru

Tak jak w instruktażu napisano:"kroimy w kosteczkę szalotkę i zaczynamy szklić ją na oliwie na malutkim ogniu. Ten proceder powinien potrwać możliwie długo, nawet do 10 minut, by wydobyć cukry i pełnię aromatu. Tradycjonaliści zrobiliby to na maśle, ja jednak wolę dodać trochę oliwkowego smaczku."
Tradycjonalistką nie jestem, ale oliwy nie miałam, więc zeszkliłam ja na maśle. Następnie, tak jak kazano: "Gdy zeszklimy szalotkę (nie powinna zbrązowieć!) dorzucamy do całości ryż i delikatnie mieszamy łyżką, aby ziarenka pokryły się oliwą. Smażymy ryż póki nie stanie się szklisty i półprzezroczysty, następnie wlewając wino/wermut i znów mieszając przez chwilkę."

Potem dodałam ½ gruszki pokrojonej w kostkę i usmażonej na osobnej patelni i wlewałam powoli bulion: "po 1 1/2 małej chochelki wlewam na patelnię, za każdym razem czekając aż ryż wchłonie płyn(...).Regularnie przeprowadzam test wchłonięcia, czyli kantem łyżki robię krótkie "nacięcie", by sprawdzić czy jest jeszcze płyn na patelni. Jeśli go nie ma (tak jak na zdjęciu) dolewam niewielką porcję płynu. U mnie jest to 1 1/2 chochelki, ale zasadniczo chodzi o to, by ryż nie był skąpany w bulionie, a jedynie miał na sobie niewielkie rozlewiska czy kałuże bulionu. Dlatego tak ważne jest by nie mieszać kantem łyżki, gdyż wtedy rozrywamy strukturę całego dania i bulion zamiast się wchłaniać, wyparowuje. By uniknąć jednak przywierania do dna patelni i niedogotowania ryżu na spodzie, potrząsam delikatnie patelnią do przodu i tyłu, trzymając ją wciąż nad źródłem ognia, by nie przerywać procesu gotowania."

Gdy ryz był prawie gotowy "ziarenka nabierają bardziej jednolitej barwy, o niewielkich tylko białych plamkach." dodałam wcześniej skarmelizowaną na patelni połowę gruszki i orzechy, po czym przykryłam patelnią do dojścia ryżu i "do odpoczęcia i wchłonięcia reszty płynów".

Podobnie jak moja nauczycielka, wolę gdy ryz ma zwięzłą strukturę i nie pozostawiłam ½ chochelki bulionu w garnku (mam teflonowy, wiec jak patelnia) i nie dodałam po odpoczęciu chlustu bulionu lub oliwy.

Niestety chyba mi nie wyszło, mimo świetnego instruktażu. Ale co sie dziwić to był mój pierwszy raz. Nie wyszło bo ten ryż coś nie chciał dojść (świnia gorsza od facetów, nawet udawanie nie pomogło ;) ). A może mi wyszło, a ja nie wiem? Przyznam, ze musiałam troszkę dłużej podgotować go, bo był w środku surowy?! Może za krótko go podsmażałam? Bądź co bądź w końcu doprowadziłam moje risotto do kremowej konsystencji, albo po prostu go rozgotowałam ;) Smakować smakowało, ale czy prawdziwy smakosz też byłby zadowolony? Tego nie wiem.

Tu i teraz obiecuję, przy świadkach ma się rozumieć, że niedługo przygotuję wersję w 100% (dobra w 99%, bo wszyscy wiemy, że nie będę sobą jak czegoś nie zmienię) wg. instruktażu. Tylko proszę mi powiedzieć czy CinCin Bianco moze dłużej postać otwarte w szafce? Jak długo? Bo to moje wino stać dłużej nie może o czym dowiedziałam się po fakcie i co mnie bardzo zraziło do wina, którego nie pijam a wydatek kilkunastu złotych do jednego dania i zużycia tylko kilkudziesięciu ml z kilkuset wcale mi się nie uśmiecha na przyszłość...

Wiem, wiem idealnie pasowałby tu jakiś pleśniak, np. gorgonzola, ale jako świeżo bezrobotna (ma ktoś jakąś fajną pracę dla mnie), nieświeża studentka nie mogłam pozwolić sobie na taki rarytas.

Jeszcze raz dziękuje nauczycielce i obiecuję ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć ;)

55 komentarze:

  1. Aga, risotto sądząc po zdjęciach wyszło Ci kremowe, więc nie oceniaj się tak ostro :) A następnym razem dodaj na koniec łyżkę masła na czas kiedy odpoczywa, a na pewno będzie dobre :))) Bardzo ciekawa propozycja z tą gruszką i orzechami :)

    Ćwiczenie czyni mistrza! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Każdy CinCin czy też Martini lub inny wermut może postać w lodówce nawet do kilku miesięcy. U mnie tak stoją i nigdy się nic im nie przytrafiło :)

    A jeszcze co do twardości risotta, to zanim się je przykrywa na te 5 minut na odpoczywanie, to ono jest twardawe, jakby niedogotowane, więc nie jest to zły objaw :) Dojdzie pod szczelnym (!) przykryciem, gdy doda się masła :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Znowu mnie katujesz ;) To kolejna potrawa trafiająca idealnie w mój gust :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. " Nie wyszło bo ten ryż coś nie chciał dojść (świnia gorsza od facetów, nawet udawanie nie pomogło ;) )"

    hehe, dobre! ;))

    Jak wyszedł kremowy i się ugotował, to ok. Na zdjęciu wygląda dobrze.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Tilio podstawą jest dobry nauczyciel ;)
    nastepnym razem kupie wermut :)

    Casiu jest mi przeogromnie miło :)

    Zemfi ja na zdjęciach tez wyglądam dobrze (na 3 wybranych ze setki moich fotek ;-) ), ale dziękuje

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Oczko, ja tu widzę, że nasza Eksperymentatorka jest dla siebie zbyt ostra i nie docenia swoich dokonań :) Trzeba by jej było zjeść risotto w jakiejś "alla-dobrej" knajpie to od razu uznałaby że własne jest the best. Ja kiedyś w cieszącej się dobrą opinią włoskiej restauracji zamówiłam risotto z grzybami, a dostałam na talerzu paciaję z rozgotowanego ryżu z pieczarkami - to było paskudne i wróciło do kelnera, a ten jeszcze się ze mną kłócił, że ja nie wiem jak powinno wyglądać risotto ... ehh ... nie ma to jak snobujące się na włoskie restauracje, takie wspaniałe danie potrafią zepsuć a do tego obsługę mają do bani :(

    Dlatego wolę gotować w domku :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. E tam! nie tylko Ty jesteś taka wybredna ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. no niestety choćbym wygrała konkurs piękności (hahaha dobre!) i tak uważałabym, że powinnam zagrać główną rolę w "brzyduli" ;p

    Tilio chyba jedyna opcja spróbować risotta zrobionego przez nauczycielke ;) to kiedy wpaść? ;p

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Aga, spoko już niedługo będzie piernikowe risotto, pewnie w niedzielę, więc zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. Tilio uważaj co piszesz, bo wiesz mi nie trzeba dwa razy powtarzać ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. się śmiejesz a nie wiesz jaki ze mnie wariat ;) pół Polski zwiedziłam ze znajomymi z netu ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. Ja też lubię takie kulinarne wycieczki netowe :) Dzięki nim mój pomarańczowy ryż właśnie dochodzi :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. Taaa, to od Tilii do mnie masz rzut beretem z lekka na południe ;))

    Może zlocik siakiś ;)

    Tilia, wbijasz się z risottem w pierniczenie? ;))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. :)) To jest już nas dwie conajmniej ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Trzy, bo ja też :)))
    Właśnie wyszedł ode mnie rehabilitant i znów mam siły do życia :) On ma złote ręce :) w medycznym sensie, żeby nie było bo ja mężatka jestem :)))

    A piernikowe risotto będzie pewnie w niedzielę, jak zresztą wszystkie piernikowe dokonania, bo wcześniej nie zdążę ich zaprezentować :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. No przeca mówiłaś, że Ty się możesz wybrać. Kiedy? Jak najszybciej ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. No prosze a tu zlot sie szykuje :D:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. To może po świętach?
    Tilia super!
    Notme zapraszamy :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Czyli rozumiem, że umawiamy się na zlot karnawałowy i na wspólne gotowanie, albo przynajmniej jedzenie :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. o tak! proszę zaczać myśleć nad terminem :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Może między BN a sylwkiem?, bo potem przez 2 miesiące pracuję... A przynajmniej mam taki zamiar ;) i będę mniej elastyczna czasowo.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. no ja niestety nie mogę miedzy świętami a sylwkiem bo wyjeżdżam :(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. Ja jestem dosyć dyspozycyjna :))) Tylko bardziej dla mnie pytanie jest gdzie? :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. no dałabym radę w sobotę, ale gdzie?
    daj mi swoj email lub gg,

    trzeba Tilie spytac czy by mogła

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  25. W tą sobotę mam babci imieniny więc pomiędzy 15.00 a ok. 18.00 jestem zajęta. Więc mogę dopiero ok. 18.00, ewentualnie się ciut spóźnię :)

    Ale w ogóle wolałabym w niedzielę :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  26. Aga - niedziela jak? No i ważna kwestia, przyjeżdzasz i odjeżdżasz tego samego dnia, czy wolałabyś z opcją przekimania w nocy?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  27. a to u Ciebie? może być w Toruniu...
    a jak z pociągami? ja mam w sumie ciężkie koło w środe, ale może uda mi się nauczyć na nie ;)
    a jak majana i tilia?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  28. Toruń to moje ukochane miasto i choć mój kręgosłup nie jest zbyt chętny do takich dalekich podróży to do pojechania tam nie trzeba mnie długo namawiać ... a tak na prawdę to mój S. zgodził się pojechać tam ze mną samochodem, bo ja pociągiem to na razie zupełnie nie :(

    Oczko, będziemy mogły pojechać tam razem i z Twoim Osobistym jeśli też chce jechać na zlot czarownic :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  29. laski to jak sie umawiamy bo sobota juz jutro ;p

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  30. jeśli Tilia może teraz to moze zrobimy spotkanie jednodniowe w toruniu?
    obiadek na mieście (wybaczcie, ale nei chce was otruć ;p), potem spacerek po Toruniu ze mną jako przewodnikiem i kawka w jakiejś przytulnej kawiarence, a w styczniu w jakiś weekend, gdy Zemfi bedzie mieć wolne my z Tilią wpadniemy i zrobimy babskie spotkanie

    prześlijcie mi swoj email/gg/skype/nr tel lub something else na email- udostępniłam w profilu

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  31. Ja jestem za Toruniem. Przyda się jakieś wyrwanie na jeden dzień, a Toruń uwielbiam :)

    Oczko, a Ty?

    Aga, mój mail jest w profilu, a telefonami to się wymienimy jak już się dokładnie umówimy :)

    Aga, a tak BTW to skąd Ty jesteś? :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  32. tak BTW z Torunia jestem ;p

    oczko where are you?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  33. Zamałpowałam do Was, sprawdzcie skrzynki :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  34. Pomyślcie podczas spacerku i jedzonka o Majance troszku ;)
    Mnie niestety nie uda sie przyjechać. Może kiedy indziej, choć ja jestem strasznie czasowo ograniczona, ale kto wie ? ;))
    Pozdrówka serdeczne dziewczęta!
    Bawcie sie dobrze :))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  35. majanko no szkoda, ale do zemfi wybierzesz się z nami?
    a co do czasu: to chcieć to móc

    jak ktoś mi mówi, ze chciał coś zrobić ale nie było okazji, to znaczy ze nie chciał, ale teraz jesteś wytłumaczona, bo jednak szybko została podjęta decyzja :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  36. Majanko, będziemy myśleć i pewnie podzielimy się z Tobą wrażeniami, bo każda pewnie sporo zdjęć cyknie :)) A o spotkanie nie musisz się martwić, jak jeszcze trochę pokusisz nas swoimi wypiekami, to my do Ciebie przyjedziemy :)))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  37. majanko jak podasz adresa to i piernika Ci wyślemy , a co! poczta w niedziele otwarta na rynku :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  38. Och, dziewczyny kochane jesteście! :))
    Ja nie dysponuje tak czasem niestety, wolne dni spędzamy razem, a wolnych jest tak mało...:(
    Może kiedyś sie uda, nie mówię nie... ;) Ja jednak nigdzie nie wyjeżdżam sama, więc na spotkania blogowe czy forumowe się raczej nie umawiam.
    Bawcie sie dobrze :)
    nie zrozumcie mnie źle i nie miejcie za złe .
    Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  39. Mam nadzieje,ze sie nie pogniewałyście...
    A zdjęcia chętnie obejrzę! :))) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  40. Majanko, doskonale Cię rozumiem :) Ja też w sposób szczególny cenię wspólne chwile spędzone z mężem, a Ty masz jeszcze jeden powód - synka, dlatego na blogowe spotkanie Cię nie wyciągamy ... tylko przyjedziemy do Ciebie ;p Jeszcze wezmę Twoje chrześnice :) i ze wszystkich muffinek i serników Cię objemy MNIAM :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  41. Tilia dobrze gada, dac jej wódki!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  42. Siostra, zapodaj mi na @ adresa, to Ci wyślemy jakąś kartę ze zbiorowymi autografami Wielkiej Trójcy pod Wezwaniem Blogowym ;)) albo co tam znajdziemy fajnego ;))

    A do Ciebie też ekstra wpadniemy. Tilia, weźmie chrzesnice, ja Osobistego - on też łasy na słodycze, to ze trzy ciasta i tuzin muffinek popełnisz ;))

    Aga! nie rozpijaj Tilii, bo najpierw musimy dojechać i wrócić jeszcze ;))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  43. "A do Ciebie też ekstra wpadniemy. Tilia, weźmie chrzesnice, ja Osobistego - on też łasy na słodycze, to ze trzy ciasta i tuzin muffinek popełnisz ;))"
    a ja?:(

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  44. Noooo, to się rozumie samo przez się :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  45. Aga przecież jasne że o Tobie nie zapomnimy :)) Jak się wszyscy wbijemy do Majanki to jeszcze biedna nas przepędzi ;p

    A tak BTW to ja zamiast wódki winko wolę ;ppp Już zbieram przepisy żeby w przyszłym roku z działkowych winogron coś smacznego zrobić :) Ewentualnie naleweczki :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  46. :))) Spoko, zapraszam :) Mam nadzieję, ze mi z tego bimber nie wyjdzie ;p

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Dzia :)